Dzień dziesiąty Przełom Białki

Dzień dziesiąty rezerwat Przełom Białki.
Zaczęliśmy już tutaj żyć. Mamy swoją rutynę. Pierwszy tydzień to było wytyczanie granic i poznawanie terenu. Życie w domku w górach to inna jakość życia. Nie chodzi nawet o te widoki, góry i wszechobecne krowy, owce. Nie chodzi o brak pracy zawodowej, bo przecież mamy wakacje. Kiedy pada ekspres i nie masz dobrej kawy w puszce machasz ręką, pijesz co maja w sklepie. Kiedy pada deszcz odpalasz kominek i wyciągasz gry. Wystarczy Ci jedna patelnia i jedna filiżanka. Zakupy to zawsze minimum, a po jakimś czasie nie patrzysz na menu w gospodzie i nie dostajesz ślinotoku. Najchętniej chodzisz w jednych ciuchach, bo wiesz, że będzie Ci w nich wygodnie i przeżyjesz. Wracasz do domku wieczorem i cieszysz się nadal tym co zobaczyłaś i poczułaś.
Piękna pogoda to dwadzieścia stopni i bez deszczu. Micha mi się cieszyła od rana kiedy tylko promki dały nam zgodę na wyjście. Kierunek Kościół w Dębnie. Och Moniko, jaka to dla mnie była frajda, kiedy Pani przewodnik poinformowała, że w tym kościółku kręcono Janosika i scenę, którą dosłownie kilka dni wcześniej oglądaliśmy w tv regionalnej. Wszechobecne drewno, malowidła na ścianach z naturalnych farb, rzeźby tutejszego artysty. Piękne i łapiące za serce. Kiedy tak siedziałam w tym malutkim kościółku, pomyślałam że ma zupełnie inną energię niż duże, miejskie kościoły. Jest otulający. Ileż on zna historii miłosnych, ile słyszał… Dobrze mi tam było.


Kolejny przystanek rezerwat Przełom Białki. Wczoraj wracaliśmy z Zakopanego i jednym okiem zobaczyłam parking i strzałki. Szybkie poszukiwania w Necie i dziś decyzja jedziemy tam!!
To chyba jedno z najbardziej magicznych miejsc, do jakich dotarliśmy w tym roku. Piękne czerwone skały, górują nad rzeką Białką, jej brzegi utkane są z białych otoczaków. To górują Kramica i Obłazowa, przecina je właśnie rzeka. Pięknymi ukwieconymi ścieżkami docieramy do wejścia do jaskini Janosika. Od innych turystów dowiadujemy się, że to tylko scena wejścia do jaskini była tutaj kręcona. Sama jaskinia była gdzie indziej. Janosik jest tutaj wszędzie od Pienin po Tatry. Małe nóżki kroczą wszędzie, głowa zadziera się do góry, paluszki pokazują o tam, tam… dziecięcy zachwyt miesza się z naszym. Piękne światło nieba odbija się w wodzie, roślinność jest naturalna. Co jakiś czas znajdujemy miejsca dzikich ognisk, młodzież zbiera pozostawione puszki i tacki. Człowiek nabrudził? Nie, to człowiek sprząta. Miejsce jest magiczne, spokojne i przestronne. Nie dziwię się, że jest to miejsce plenerów młodych par.
Wracamy zmęczeni i syci widoków. 




Tak w górach jest wszystko co kocham. Niby zmęczeni, ale spacer wieczorny musiał być. 
Dobranoc


Komentarze

Popularne posty