#fusamitreściowane wakacje podsumowanie

 

#fusamitreściowane wakacje podsumowanie

 


Dziś zabieram Cię na Rynek w Jeleniej Górze, bo obecnie tu odpoczywam. Miasto, które uwielbiam i jak bym miała się, kiedyś wyprowadzić z Wrocławia to właśnie tu. Zapraszam Cię do stolika w jednej z wielu kawiarni, które tutaj znajdziesz.  Jest słoneczny poranek, ale czuć już jesienne powietrze. Podsumowanie. Może najpierw kawa? W małej filiżance z kieliszkiem wody? Wokół nas gołębie. Jest dobrze. Jest cicho, bo wszyscy się spieszą do swoich zajęć, a turystów jeszcze nie ma. Ludzie przemykają w maskach, dominuje kolor czarny. Dzwony subtelnie wybijają dziesiątą. Koniec wakacji. Nostalgia? Smutek?

Zmień myślenie. Nie koniec wakacji, tylko początek czegoś nowego. Wrzesień to miesiąc, który zwykle budzi nas do życia. Mijają leniwe dni z mrożoną kawą, kocem i parawanem. Zaczyna się zimna i mokra trawa o poranku, a świat spowijają mgły. Dobra… Do 20 września mamy chyba jeszcze lato! Jak już pisałam, wakacje to stan umysłu! Korzystaj po prostu!

W projekcie #fusamitreściowane napisałam dla Was 28000 znaków ze spacjami. Wyszło w sumie 10 felietonów. W każdy czwartek przypominałam sobie, że to już jutro piątek i pisałam, pisałam…czasem po dwa teksty, bo jeden nie był śmieszny, łatwy i przyjemny… a drugi miał się trochę lepiej… Udało mi się co piątek opublikować tekst i to się nazywa „systematyczność, konsekwencja i planowanie” - to planowanie to głównie narzędzie do dobrej zabawy…, ale o tym, kiedy indziej 😊

Świetnie się bawiłam z Moniką i Gosią podczas wymyślania tematów tekstów. Kawa była wszędzie i dobrze 😊 choć i my czasem miałyśmy ochotę pisać o wódce albo Amolu…

Polubiłam siebie piszącą dla Was na konkretne tematy, jak w szkole. Kreatywność zawsze wspierał mój mąż, który podrzucał jakieś smaczne zdania… życie wakacyjne przewijało nam się przez palce i spływało strumieniem radości oraz trosk.

Mniej więcej w połowie, skończyłam pisać Malowane Życie, przeczytałam je potem dwa razy, a także kilkanaście godzin przegadałam przez telefon i komunikatory, o jego treści, z pierwszymi czytelniczkami oraz samą sobą w wannie i podczas gotowania.

W te wakacje okazało się, że mój pierworodny odcina już pępowinę, a maluchy są gotowe do przedszkola. Boże, komu ja będę potrzebna? 😊

Zabrałam Was na Podlasie i tam również pisałam, bo ja nie umiem już nie pisać, a moja rodzina ma przynajmniej te trzydzieści minut spokoju ze mną, jak dzisiaj na przykład.

W dwa dni nagrałam dla Was osiem odcinków do podcastów i świetnie się przy tym bawiłam, a po drugim dniu mój mąż stwierdził, że powinnam czytać to co napiszę, a nie tylko pisać… on nie jest obiektywny 😊 wiem 😊

Najlepsze z tego wszystkiego jest to, że już we wrześniu moje teksty znajdziecie na stronach Akademii Pozytywnych Kobiet, więc jakby coś się zadziało takiego, że…  poczułam, że mogę pisać też dla innych, a nie tylko tu u siebie, wśród swoich i dla swoich cudownych Czytelniczek😊, czyli rozwój. Wisienka na torcie!

A na dodatek od dwóch dni piszę nowe opowiadanie… Historia pewnej filiżanki… ten prozaiczny tytuł przyszedł do mnie podczas wakacji na Podlasiu, gdzie było masę filiżanek. Jedna z nich miała boską historię, a nie przepraszam, jedna z nich dostanie ode mnie swoją historię 😊

No to wakacje mogą się już kończyć, bo za rogiem premiera Malowane Życie, a ja muszę zabrać się za stronę i wszelkie teksty o książce. I znaleźć kogoś kto poprowadzi mi spotkanie autorskie online 😊 Ktoś chętny?

Buziaki 😊



 

Komentarze