Zjadacz czerni 8 recenzja

 Mam trzydzieści lat i potwornie nudzę się na wakacjach w Grecji. Basen, bar, słońce… nuda. Trafiam do klubu dla gości, kiedy zaprowadzam na zajęcia maluchy. Dostrzegam półkę z książkami. Wypożyczenie dziesięć euro. Na półce wszystkie książki Katarzyny Grocholi. Biorę. Wieczorem odnoszę, biorę następną. Podczas tych kilku ostatnich dni urlopu w pięknym hotelu, w czasie, kiedy nie jestem na kamienistej plaży bądź wycieczce… pochłaniam książki i wycieram łzy, śmieję się i odpoczywam.

To było ponad dziesięć lat temu. Do dziś mam w głowie słońce odbijające się od stron kartek i wspomnienie oparzenia stóp, bo te jedyne nie zmieściły mi się pod parasol na basenie… kolejne dni czytałam pod kocem…



Z ciekawości sięgnęłam po „Zjadacza czerni 8” i choć nie na plaży pochłaniałam go również pod kocem. I światło też było inne. Polskie, wiosenne, blade. I ja jakaś zakatarzona. Nie wiem, ile kubków herbaty wypiłam, ale zużyłam dużo chusteczek. Niespieszna wręcz rytmiczna narracja wprowadza nas w świat bohaterów, jakby okryty mgłą, deszczem, kroplami smutku.

Powieść. Autorka misternie dobrała bohaterów historii, budując sieć powiązanych ze sobą osób. Celowo łącząc ich losy buduje w czytelniku napięcie, które powstaje już podczas pierwszych historii, kiedy czytelnik odkrywa, że jednak coś tych ludzi łączy. Tekst dla uważnego czytelnika, bo czasem tylko jedno imię lub dosłownie jedno zdanie jest wskazówką, gdzie na tablicy zdarzeń możemy umieścić kolejnego bohatera.



Powolne życie, rytuały, tajemnice, niedomowienia. Śmierć, miłość, niezrozumienie, pragnienie, tęsknota. Oczywistość życia. Można by powiedzieć banalność, która budzi w czytelniku emocje. Te jak wiadomo są najmocniejszym atrybutem pisarza. Snucie kolejnych historii, obudowanie ich napięciem, otoczeniem, małymi szczegółami, to pisanie o emocjach bez emocji najłatwiej pozwala się czytelnikowi zanurzyć w świat bohatera, a nawet z nim utożsamić. Czyż nie jesteśmy samotnymi dziećmi, matkami, zamkniętymi w swoich uczuciach dorosłymi? Słowa dotykają, budząc nas do czucia i szukania między słowami - prawdy. Jak wiele jej znajdziemy w gestach, mimice, oczach naszych bliskich. Jak wiele niedopowiedzeń, przemilczeń, wycofanie niszczą relacje albo je całkowicie wymazują. Życiowa prawda w „Zaklinaczu czerni 8” tym razem nie ubrana w kolorowy papierek, ale niczym obrośnięty mchem konar prawdy. Kamień. 



Książka do przemyśleń, do pracy z własnymi demonami. Każda historia bohaterów popycha do spojrzenia na własne otoczenie z innej perspektywy. Każda starsza pani, samotnie siedząca w domu, która tęskni za dawnym życiem nosi w sercu swoją bolesną historię tak samo, jak każda samotna matka boryka się z decyzjami, które mają wpływ nie tylko na jej serce i życie.


Polecam moja ocena 9/10

Katarzyna Grochola 

Zjadacz Czerni 8

Wydawnictwo Literackie 2021

Komentarze