Kobieta Kobiecie wywiad nr 3 Agnieszka Krokowicz "Człowiek bez marzeń umiera za życia."

 Witam Cię bardzo serdecznie na kolejnej rozmowie z Inspirującymi Kobietami w cyklu wywiadów marcowych Kobieta Kobiecie. Jeśli jesteś tu pierwszy raz pozwól, że Ci się przedstawię. 

Nazywam się Barbara Grzymkowska-Blok i jestem pisarką, która tworzy to miejsce dla kobiet i z kobietami. Piszę powieści  terapeutyczne dla kobiet i cała moja droga do siebie jest pełna kobiecych historii. Moje książki możesz kupić tutaj SKLEP Kiedy poznasz moje powieści zrozumiesz, dlaczego takie rozmowy są dla mnie ważne i jak bardzo potrzebne nam wszystkim. Tobie, Mi i Agnieszce...

Zaprosiłam dziś wyjątkową Kobietę, która ciągle szuka uniesień, jeszcze nie wyspała się choć od kilku tygodni jest na emeryturze, matkę wspierającą i kochającą. Wywiad z nią dał mi kotwicę, punkt zaczepienia, drogowskaz na kolejne lata życia. Zresztą przeczytaj sama!





Florysztuka: Witam Cię serdecznie w moich progach i bardzo dziękuję, że zgodziłaś się na rozmowę. Poznałyśmy się na grupie Kobieta Warta Milion i urzekły mnie, a nawet zainspirowały Twoje odpowiedzi i komentarze na pytania i tematy Moniki. Powiedz nam na jakim etapie życia jesteś? Obserwujesz nasz Świat i co czujesz?

Agnieszka Krokowicz: Nieodmiennie i nieustannie ogarnia mnie zachwyt. Zachwyca mnie i zadziwia Świat. Planeta, na której dane nam żyć jest piękna. Groźna i piękna. Natomiast nie zgadzam się z wszechogarniającym konsumpcjonizmem.

Uwielbiam mądrą architekturę, która szanuje naturę. Chodzenie ulicami miast jest fascynujące. Zawsze znajdę jakąś architektoniczną perełkę.

 

Florysztuka: Ja wychowałam się bez mamy, dziś jestem na etapie wybaczenia i jej, i sobie tego czasu bez „najważniejszej” kobiety w moim życiu. Mam kontakt z wieloma kobietami i znalazłam też swoje autorytety kobiece. Czy Twoim zdaniem kobiety potrzebują kobiet? Nie mam na myśli tylko spotkań przy kawie i zwykłego plotkowania. Mam na myśli wspólne działanie, przekazywanie historii, taką moc kobiecą, którą odbieramy z kręgu kobiecego. Do dziś pamiętam spotkania mojej mamy z ciotkami, ich nocne rozmowy i dyskusje na temat nowego przepisu albo sytuacji politycznej. Czy Twoim zdaniem dalej to trawa? Czy przenieśliśmy to już zupełnie do internetu, zamkniętych grup dyskusyjnych? Czy kobiety potrzebują kobiet?

 Agnieszka Krokowicz: Zdecydowanie tak. Moje przyjaciółki mówią, że przez epidemię brak im bezpośrednich kontaktów. W pewnym sensie dobrze, że cywilizacja zapewnia nam możliwość komunikacji, jednak nic nie zastąpi przytulenia, dotyku dłoni. Tego bezpośredniego wsparcia i wymiany energii. Mój osobisty świat kobiet zawsze bardziej składał się z przyjaciółek niż z kobiet z rodziny. Wynikało to z odległości jaka dzieliła moje miejsce zamieszkania od miejsca zamieszkania rodziny mamy i taty. My w Jeleniej Górze, następnie w Opolu. Rodzina to Lipno i Toruń. Kobiece kręgi zawsze tworzyłyśmy z moimi przyjaciółkami. Może nawet bardziej z mojej potrzeby i inicjatywy, niż z ich. Co wynikało z braku w miejscu zamieszkania rodziny.

Kręgi zawsze będziemy tworzyły, bo taka nasza potrzeba. Ostatnio ukończyłam wirtualną Szkołę Śnienia prowadzoną przez Natalię Miłuńską. Cudowny Krąg Śniących Kobiet. Jedyne czego mi i im brakowało to właśnie bezpośredniego kontaktu. Spojrzenia w oczy z bliska, wspierającego dotyku, przytulenia.

 

Florysztuka: Wsparcie kobiet? Dajesz? Otrzymujesz? Jeśli tak to w jakiej formie? Dmuchasz w skrzydła? Czy przyjaciółka może być jedna na całe życie? U mnie wygląda to różnie. Czasem się śmieję, że z każdą moją przyjaciółką łączy mnie co innego. Z jedną dogłębnie penetruje tematy seksu, z inną omawiam literaturę, a z jeszcze inną omawiam trendy kolorystyczne, czy modę. Jedna przyjaciółka sprawdza się idealnie na zakupach, a z inną wyjeżdżam na dwa dni i nie możemy się nigdy nagadać. Mimo tego, każda może do mnie zadzwonić w środku nocy i wie, że odbiorę telefon, wysłucham, a jak trzeba wsiądę w auto i będę za pięć minut. Z drugiej strony posiadanie rodziny zmieniło bardzo moje możliwości i wiele razy sama sięgałam po telefon by prosić o pomoc. Jakie jest Twoje podejście do „babskiej przyjaźni”? A może jedynym przyjacielem jest Twój partner?

Agnieszka Krokowicz: Podobnie jak u Ciebie. Jedne przyjaźnie zostają, inne są tylko na pewien czas i zapewne jeszcze poznam kobiety, które staną mi się przyjaciółkami. Każda z tych cudownych kobiet, z którymi mam zaszczyt się przyjaźnić wnosi inne wartości i zapewne tak jest i w moim przypadku. Również ja wnoszę do ich życia wartości mi bliski w danym okresie mojej drogi przez życie. Jeśli chodzi o męża to są to już innego rodzaju relacje. Miłość, przyjaźń, wspólne działanie. Jednak jest to inny rodzaj przyjaźni. 

W skrzydła dmucham na swój sposób. Choćby wspierając bliskie mi kobiety również wierszem. I nieodmiennie mnie zadziwia ich ciepła reakcja i wdzięczność za tego rodzaju, niecodzienne wsparcie. W ten sposób powstało około 30 wierszy, każdy napisany dla innej kobiety. W październiku 2019 roku zaprosiłam je do jednej z opolskich kawiarni by im je przeczytaći ofiarować. Tak powstał cykl wierszy „BOGINIE”.




Florysztuka: Wiem, że jesteś już na emeryturze. Miałaś plany tego jak ona ma wyglądać? Jak się czujesz dziś, kiedy możesz na spokojnie planować każdy dzień?

 Agnieszka Krokowicz: Pierwszym punktem planu jest odespanie 56 lat wstawania około 5 rano. Powiem tak: jeszcze w realizacji. Następnym punktem było malowanie mandali.  Pracując nie miałam możliwość realizacji tego zamierzenia codziennie. Maluję w godzinach dopołudniowych, gdy mam dobre światło. Kolejne punkty to: remont kuchni, łazienki i przedpokoju. Prozaiczne, ale konieczne. Pomieszczenia te mam zamiar przystosować do potrzeb ludzi starzejących się. Lat mi ubywać nie będzie. Następnie planuję odnowić moje umiejętności kierowania samochodem. Mężczyźni w mojej rodzinie „zawłaszczyli kierownicę”. Potem nauka języka niemieckiego. Siostra męża mieszka w Niemczech, więc jest to bardzo przyziemna potrzeba. W między czasie planuję wysyłać moje wiersze na ogłaszane konkursy poetyckie. Trzymajcie więc za mnie kciuki. No i oczywiście podróże, te bliższe i dalsze.

Czy jest to spokojne planowanie każdego dnia? Może inaczej. Jest to bardziej dostosowanie dnia do możliwość organizmu. Nie jestem już tak szybka jak to 5 lat temu. Gdy odchodziłam
z pracy byłam już bardzo zmęczona. Nastał czas na zwolnienie, delektowanie się każdą chwilą. Choćby słonecznym dniem. W pracy mogłam takie dni podziwiać tylko zza okna. Szczególnie jesienią i zimą.



 

Florysztuka: Poezja czy proza? Jak opisujesz swój świat? Wiem, że piszesz poezję. Może jakiś wiersz?

Agnieszka Krokowicz: Zdecydowanie poezja. Choć pisanie prozą nie sprawia mi problemu. Jakoś tak zawsze zadziwiło mnie w pracy, ile osób nie umie napisać prostego pisma… no cóż, mamy różne talenty.

Wiersz. Tylko który? Pisałam o Szkole Śnienia, może więc ten:

„02.12.2020 r.

Tkaczki Snów

Pod nieboskłonem

Gwiazd pełnym,

W blasku, którym

Luna tak szczodrze

Tę noc obdarza,

Wstępuję na magiczną

Śnienia Ścieżkę.

 

Stąpam miękko wśród

Srebrzystych Cieni.

Dłonią muskam

Czubki traw wysokich,

A strącony z nich

Pył Gwiezdny

Ulatuje w noc.

 

Was, Siostry me,

Co zebrane w Kręgu,

Pozdrawiam.

Nici Snu, wraz z Wami

W dłoniach splatam.

 

Patrzę jak Zmiennokształtny

Z Cienia się wyłania.

Wraz z Nim

Z darami Bracia nadchodzą.

By strzec Kręgu

Co Nowy Świat wyplata.

 

Tak zaopiekowane,

Śnimy ten sen,

W tę Noc -

ękitem, srebrem,

Stalą i szarością.

Bielą i bladą różowością

 

*Sny*”

 

Florysztuka: Piękny... Dla mnie bardzo ważna rola życiowa, matka. Masz cudowną, dorosłą córkę. Czy dziś po latach dbania i wychowywania możesz powiedzieć, że się od niej czegoś uczysz? Młodość ma swoje prawa, ale też ogromny wpływ na poglądy. Jaką dziś macie relacje?

 

Agnieszka Krokowicz: Uczę się od córki asertywności. Jestem zachwycona jej pokoleniem i ich umiejętnością stawiania granic. Gdy byłam młodą dziewczyną nasza asertywność przez ludzi od nas starszych uważana była za arogancję. Nigdy nie było pomiędzy nami tarć. Uczyłam ją, że ważne wydarzenia w życiu należy celebrować. Gdy dostała pierwszej miesiączki poszłyśmy to uczcić do kawiarnia na ciasto i dobrą pachnącą herbatę. Podobnie świętowałyśmy kolejne ważne wydarzenia w jej życiu. Maturę już świętowała ze swoimi przyjaciółkami. Naturalna kolej rzeczy. Obecnie to już dorosła kobieta (32 lata), zajęta swoimi sprawami. Jednak, gdy potrzebuje rady i (warunek!) prosi o nią to mama zawsze wspiera. Tato również. 

 

Florysztuka: Dużo mówimy o kobietach i naszych relacjach. Wiele lat spędziłaś chyba w męskim świecie. Technik budowlany, zarządca nieruchomości? Jak się odnalazłaś w tym dla mnie fascynującym zawodzie? Ja przez kilka lat pracy z samymi mężczyznami w deweloperce nauczyłam się bardzo wielu nie tylko umiejętności zawodowych. Nauczyli mnie dystansu i czerpania z życia z uśmiechem. Za co dziś podziękowałabyś swoim współpracownikom? (i kobietom, i mężczyznom oczywiście 😊)

 

Agnieszka Krokowicz: Odpowiedź zawiera słowo „współpracownicy”. Zawsze lubiłam pracować w zespołach. Wspólnie rozwiązywać powierzone zadania. Tzw. „burza mózgów” to było to. Za takie chwile jestem im bardzo wdzięczna. W „męskim” świecie zawsze czułam się dobrze (oczywiście bez przekraczania granic). Starszy o 6 lat brat i jego koledzy uczyli męskiego punktu widzenia. Więc założenie i bycie prezesem klubu miłośników fantastyki (SOKIBUS-F), można znaleźć w Wikipedii) składającego się wyłącznie z mężczyzn, nie było żadnym problemem. Podobnie w pracy zawodowej. Jestem również bhp-owcem z wykształcenia. Wszystkie moje zawdy połączone były z gospodarką nieruchomościami, a to był kiedyś męski świat. Szczęśliwie „był”. Działałam w związkach zawodowych i ważne jest i było dla mnie równouprawnienie i wzajemny szacunek płci. Tego braku równowagi napatrzyłam się w Sądzie rodzinnym, gdzie przez jedną kadencję byłam ławnikiem.

 

Florysztuka: Agnieszko! Co odkrywasz? Co penetrujesz, eksplorujesz dziś i dlaczego? Pasje, marzenia, działania? Są potrzebne?

 Agnieszka Krokowicz: Człowiek bez marzeń umiera za życia. Ostatnio penetruję powietrzne przestrzenie.

W czerwcu 2020 r. zrealizowałam marzenie i poleciłam balonem. W tym roku planuję lot szybowcem. Obecnie jestem w drodze do doskonałości w malowaniu mandali, zapewne będzie to dłuższa przygoda i długa droga, zanim uznam, że już zbliżyłam się do tej doskonałości.
O marzeniach można pisać i pisać. Każdy ma inne i wyrastają one z naszych inspiracji i tego co nam przynosi życie.

 

Florysztuka: Słodki batonik czy idealna kremówka? Pytanie trochę może dziwne, ale wybierasz w życiu to co nowoczesne i szybkie, czy może jednak sięgasz głównie po tradycje, która wymaga wysiłku i przygotowań?

 

Agnieszka Krokowicz: Kremówka…. mniam…

Szczerze, czerpię z obu stref życia, choć bardziej cenię to co wykonam własnoręcznie.

 

Florysztuka: Ostatnie moje pytanie. Gdzie wybrałbyś się na podróż i kogo byś ze sobą zabrała? Czego nigdy nie może zabraknąć w Twoim bagażu podręcznym?

 

Agnieszka Krokowicz: Na Malediwy z mężem.  A w bagażu podręcznym dobre kosmetyki i perfumy, no i może ulubiona sukienka wraz z biżuterią pasującą do wszystkiego…ha ha ha…

Florysztuka: Zatem życzę Ci tej podróży na piękne Malediwy! Na koniec wspomnę, że uwielbiam Opole i opolskie Zoo, co roku zabieram właśnie tam moje dzieci, mimo że mamy Zoo we Wrocławiu. U Was jest jakoś bardziej klimatycznie. Piękna zieleń i ogrody, a do tego cudowne zadbane zwierzęta. Do zobaczenia w Opolu! Jeszcze raz dziękuję za rozmowę!

Agnieszka Krokowicz: W takim razie proponuję spotkanie w zoo. Ostatnie wzbogaciło się o tygrysa i dwa lwy. A ja z przyjemnością oprowadzę Cię po ukochanym miejscu opolan, czyli Wyspie Bolko, na której właśnie usytuowane jest zoo. Mamy tam miejsce mocy, piękny starodrzew z wiekowym dębem szypułkowym i kawiarnię „Laba” w której w letnie wieczory można posłuchać koncertu lub obejrzeć film pod gwiazdami. Do rychłego zobaczenia Basiu i dziękuję za możliwość wypowiedzi na Twoim blogu.

Do zobaczenia w Opolu!!

 

 

Komentarze