Czy to zawsze wraca? tak, ale od Ciebie zależy kiedy i jak...

Jestem z siebie zadowolona. Dobiegam do 40 i jestem z siebie zadowolona. Pierwszy raz w życiu nic bym nie zmieniła. Przyjmuję ten czas z jego zaletami i wadami.



Kiedy sama przed sobą postanowiłam, że od dziś będę pięknie żyć, sama nie wiedziałam co to oznacza. Potem wdrożyłam kolejne swoje powiedzenie, przynajmniej wiem czego już nie chcę. Doskonale wiedziałam, jak nie chcę już żyć i co muszę ze swojego życia wyrzucić. Nie chciałam już smutku, strachu, wiecznych obaw, nie chciałam już żalu, złości i nienawiści. Chciałam wyprostować wszystkie emocje, sytuacje i relacje. Zależało mi na własnym szczęściu, szczęściu moich dzieci i mojej najbliższej rodziny.



Wiele dziwnych sytuacji zaczęło się wydarzać w moim otoczeniu po śmierci mojego pierwszego męża. Była kolejna śmierć, kilka rozwodów, wyszły kłamstwa, życie pokazało, jak niektórzy szukali kosztem naszej historii sensacji. Jednak wydarzyło się bardzo dużo dobra. Dobra, którego nigdy bym nie doświadczyła, gdyby życie było dla mnie łaskawsze. Zewsząd w pierwszych miesiącach płynęła pomoc i wsparcie. Wiele kobiet często bardziej ogarniętych ode mnie, bardziej pewnych siebie lub takich po prostu dobrych i mądrych opiekowało się mną. Te pierwsze różnymi sposobami dawały mi siły do walki, te drugie w domowych pieleszach dawały prawo do rozpaczy.



To co najdłużej trawiło moje serce i to czego musiałam się pozbyć to był żal i złość na  byłego męża. Zajęło mi to kilka lat. Właściwie tuż przed ciążą z bliźniakami dopiero mu wybaczyłam. Pamiętam ten moment i ulgę. To była jesień, chwilę po naszej rocznicy ślubu i właściwie kilka miesięcy po moim drugim ślubie. Samotny spacer, podczas którego układałam sobie w głowie. Słowo dziękuję skierowane do mojego Boga, słowo dziękuję do Świata. Myśl kocham życie. Wybaczenie. Uśmiech i lekkość. Czułam się, jak dziecko po pierwszej spowiedzi. Do wybaczenia namawiała mnie terapeutka, teściowa, siostra. Jednak ja długo nie potrafiłam po prostu wybaczyć. Przepraszam to było dla mnie niewyobrażalne. Krzywda, a właściwie jej świadomość, jest we mnie do dziś, ale jest też wdzięczność za to co mam, bez wybaczenia nie utrzymałabym nowego związku i miłości, nie stworzyłabym domu dla moich dzieci i nie zrobiłabym kroku dalej.
To żal niszczył mnie od środka i nie pozwolił mi normalnie funkcjonować.

Jednak przeszłość wraca. Poczucie straty albo raczej obawa, że znowu stracę. Przeszłość wraca w sprawach formalnych, dokumentach, ludziach. Przeszłość dotyka i boli, sprawdza na ile jestem stabilna i jak mocno stąpam po ziemi. 

Znowu idę na spacer i staram się układać w głowie i czuć wdzięczność. To ciągła praca. Czasem mam wrażenie lekko syzyfowa. Jak już jestem na szczycie spadam. Jednak podchodzę do tego spokojnie. Już oswajam i idę na górę.


Ten kto stracił raz już zawsze będzie się bał kolejnej straty. Walczę z tym, bo o moich bliskich bać się już będę zawsze. Czy to normalne? Ja nie wiem, czy to normalne. Jednak miłość zawsze wiąże się z ryzykiem i strachem. Jest jakby wpisana w życie. Dopóki nie popadamy w obsesje i udaje nam się uspokoić myśli, a swym strachem nie blokujemy życia naszych bliskich to tak myślę, że jest to po prostu doświadczenie, które włącza czerwony przycisk i alarmuje Uważaj!

Jednak jeśli dzieje się inaczej sięgnij po pomoc i wsparcie. Nie czekaj, aż ktoś coś zmieni, nie czekaj aż się samo ułoży.
Działaj!

Idź na spacer ze sobą. Oddychaj, otwórz szeroko oczy i koduj. Zapisuj obrazy, analizuj naturę i otaczający Cię świat. W jakim miejscu się znajdujesz? Kim jesteś w tym miejscu?  Czego doświadczasz?  Popatrz w niebo, do tyłu, przed siebie, za siebie, na ziemię. Kim tu jesteś?  Czujesz, jak ważnym elementem jesteś? Czujesz, że jesteś tu potrzebna? Jesteś! Masz dużo do zrobienia. Dlatego zbuduj swój plan na życie!  Każdy wpływa na świat, na życie innych, każdy może coś dać i inspirować do działania. Ty też.
Teraz spojrzyj na siebie przez pryzmat swoich doświadczeń i podziękuj za nie. Jesteśmy stworzeni przez to czego doświadczamy i  naszą historię. Jesteśmy wrażliwi bądź gruboskórni, jesteśmy spięci albo wyluzowani. Wiecznie śnimy albo mocno stąpamy po ziemi. Jacy jesteśmy? Jacy chcemy być?
Jacy będziemy? To nasz wybór.










Komentarze

  1. Witam Cię . I tak właśnie wczoraj zrobiłam. Wsiadłam na rower , dla siebie żeby się dobrze poczuć.
    Zobaczyłam dwa drzewa blisko rosnące brzozę z białą kora i drzewo z ciemną korą.
    Mój zachwyt Boże jakie piękne, szybko zdjęcie ... usłyszałam od Kuzynki co w tym pięknego.. ?
    Ja widzę to piękno , które mnie otacza, mówię patrz jakie piękne niebo , jakie chmury ciekawe...
    tak Basiu tak jak piszesz od nas zależy co będziemy widzieć i jak długo przeszłość nami będzie kierować ... Ja dalej walczę o siebie . Buziaki . Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękno w nas pokaże nam piękno Świata. Walcz i nigdy się nie poddawaj! Odpuszczaj, wybaczaj i śmiej się z tego co boli, bo wtedy to staje się małe i niewarte uwagi! całuje mocno:)

      Usuń

Publikowanie komentarza

Cóż jestem typową kobietą i uwielbiam rozmowy, Twój komentarz jest dla mnie ważny i bardzo Ci za niego dziękuję!! Jest dla mnie namiastką tej długiej rozmowy, gdybyśmy się spotkały:)

Popularne posty