Było jak miało być, czyli o tym czego się nauczyłam, a miałam odpocząć.

...

5.20 budzi mnie wyrzucony smoczek. To Staś. Zapomniał, że jest niedziela. Jest niespokojny. Wyrzuca także kubek z piciem i absolutnie nie da się namówić na dodatkową godzinę snu. Cóż...zabieram go pod pachę i zaczynamy dzień. Wtulony we mnie w salonie, uśmiecha się do mnie, żuje smoczek i jest z siebie dumny. Włazi na mnie, jak miś koala i lekko z miłości poddusza.  Słuchamy śpiewu ptaków. Właśnie za to kocham wiosnę. Na salonowej kanapie czekamy na świt, przychodzi z różową poświatą. Wściekłość obudzonej Matki mija. Młody gotowy do oderwania, drepcze za mną do kuchni. Nastawiam kawę w kawiarce. Otwieram lodówkę i wyciągam drożdże. Sadzam Stasia na blacie i razem robimy zaczyn na rogaliki i bułeczki.. Przykrywam go ściereczką, a maluch wędruje w stronę zabawek. Nalewam kawę do filiżanki, a drugim okiem szukam dziecka. Zabrał kocyk i już śpi na kanapie. Jakby wstał po to, żeby mnie przypilnować, żebym zrobiła ciasto. Szósta rano. Świetnie. Już się nie położę, bo jak zasnę zaczyn wykipi. Biorę kawę i w piżamie na boso wychodzę na ogród. Zimno. Mokro i bajecznie. Dreptam sobie z kawą po ogrodzie i medytuję. Uziemianie. Praktykuję od lutego. Od śniegu, po trawę. Wracam do domu i wyrabiam ciasto. Potem kładę się obok synka. Wszyscy śpią. Patrzę na niego jak śpi z otwartą buzią i całuję małe, pulchne rączki. Przypomina mi się, jak mój pierwszy mąż na samo wspomnienie o trzecim dziecku dostawał drgawek. Wszyscy są już w domu. -odpowiadał i wychodził. Jednak nie wszyscy.
Wyrabiam ciasto i wrzucam bułeczki i rogaliki do pieca. Szybko robię domowe, zdrowe kakao.
Budzę rodzinkę na pyszne słodkie śniadanie.
Zrobiłam miłość, dałam im swoją miłość.
Dwie godziny później zarządzam wycieczkę do lasu.
Bliźniaki totalnie nie mają ochoty współpracować. Starszaki podłapują i chcą zostać w domu, kuszą filmami i grami. Nie. Basta. Matka powiedziała do auta.
A co z kleszczami? Mam olejek ziołowy.
A kocyki? Mam.
A torba dzieci spakowana?
A picie? A smoczki? Mam!!!
A mamo podasz mi kurtkę?
A może włączymy bajkę?
to chociaż płytę...
Dobra ogarnęłam. Mąż jak zawsze pakuje wózek, dzieci, zamyka dom. Jedziemy.
Las na nas czeka, my czekamy na las.
Maluchy śpią.
Mamo co to jest sekta?
Mamo co dodaje się do pianki do włosów?
Mamo dlaczego nie zabraliśmy jabłek?
Gdzie jedziemy?
O której wrócimy?
Dojeżdżamy.
Bliźniaki nie współpracują. O wózku nie ma mowy. Biegają. Siadają na drodze, tarzają się w liściach.
Płaczą i nie chcą się dać przekupić nawet jednym ciasteczkiem ( może dlatego, że mam tylko te bez cukru ?). Dookoła nich skaczą cztery osoby i nikt nie daje rady. Spacer zamienia się w koszmar.
Pozwalam się młodym wykrzyczeć. Wszystkie ptaki uciekły, ryby w wodzie padły brzuchem do góry. Ja zapadam się pod ziemię. Jak dobrze, że nikogo akurat nie ma.
Trzeba było w domu siedzieć. Nagle podchodzi do mnie Para. Dzień dobry, smoczek. O matko. Tak to ja :) o Matko to Wy!!
Jaki ten świat mały. Spotkam przyjaciół z podstawówki, z liceum. Okazuje się, że Ona mnie czyta. Boże, jakie to miłe. Bliźniaki zamykają buzie. My spokojnie możemy zamienić słowo.
Dzieci wyciszają się i resztę spaceru siedzą grzecznie w wózku. Ja uciekam na moje pół godziny z aparatem i ciszą. Taki prezent od męża.

Jest to dla mnie magiczny las. Tu się wychowałam. Tu uczyłam się kręcić miód i gotować makaron. Tu zabierałam przyjaciółki z liceum. Tu spędzałam weekendy z przyjaciółmi ze studiów. Tu uciekałam po śmierci męża. Tu przywożę dzieci na niedzielne spacery. Tu wymyśliłam moją drugą książkę.

Było tak :





A potem była też uważność:




Kilka wdechów i wydechów. Do tego stopnia się zrelaksowałam, że źle skręciłam i musiałam się wracać, żeby dogonić rodzinkę 😃😄😄😄


Reszta dnia przebiegła w uroczym spokoju. Prawie w ciszy.

Czego się nauczyłam?

1. Być sobą, taką jaką jestem. Kiedy spotykam starych przyjaciół cieszyć się tym spotkaniem, a nie martwić się, że bliźniaki dają właśnie koncert w stereo😅😁😁😁
2. Doceniłam siebie i swoje adidasy, kiedy musiałam biec za Nelą, jednocześnie w głowie miałam, że biegam nawet szybko, a ona to jak mała, sprytna myszka...
3. Na każde nawet najbardziej głupie pytanie, znajdzie się odpowiedź. Dobrze, że jeszcze pytają.
4. Zabierać jabłka.
5. Dowiedziałam się od starszej córki co to jest gra na serwerze i postaci gacha life...
6. Okazało się, że nawet bliźniaki, jak się wykrzyczą, to potem są miłe.
7. Słuchać swojej intuicji. Chciałam jechać i pojechaliśmy, mimo mojego zwątpienia okazało się, że było bardzo miło.
8.  Że jak jesteśmy wszyscy razem to zawsze damy radę. 



Kiedy spisałam pomysł na nową książkę, a było to już miesiąc temu. Wiedziałam, że cała akcja będzie musiała się tam przenieść. No dobra nie cała, bo nie będzie nic o rybce i rybaku. Ja będę musiała tam jeszcze z tysiąc razy pojechać. Najpierw jednak muszę wydać numer jeden. Tzw, książka na rozruch, zeszyt ćwiczeń, początek mojego warsztatu pisarskiego. Bynajmniej to tu podjęłam decyzję, że będzie kolejna książka. 




Wiosną będzie się działo. Dziś rozpoczęłam wyzwanie z Magdą i codziennie o 6 rano medytuję, potem będę dreptać po trawie, a potem pisać, piec i gotować. W końcu na urlopie wychowawczym jestem. 😀😀😀😀

Wiosną, pracujemy nad stroną, sklepem, okładką. Tak do lata. Latem pracujemy dalej 😄😍

Wiosną zrobię zdjęcia kolorowych lodów, tęczy i bukietu kwiatów. Tej wiosny będę śmiać się ze swoich wad i wychodzić poza własne uzależnienia. Dziwna będzie ta Wiosna. 

A zapomniałam chcesz przepis na zdrowe kakao?
U nas to hit, no dobra mega hit :)


Zdrowe Kakao :
Do garnuszka wlej całą puszkę mleka kokosowego. Dodaj, trzy łyżki prawdziwego kakao, rodzynki, żurawinę, orzechy włoskie. Podgrzej, aż kakao się rozpuści. Dodaj dwie duże łyżki syropu klonowego. Wystarcza na cztery małe filiżanki albo dwie duże. Jak troszkę ostygnie cudnie gęstnieje, tak, potem rozpływa się w ustach.
 Smacznego 😄🙏


Komentarze

  1. Martastazka@gmail.com08 kwietnia, 2019

    Basiu ,cały dzisiejszy dzień myślę o Tobie ,o Was .. I o Nas . Żałuję tylko ,że nie zatrzymalysmy tej chwili choćby w postaci zdjęcia.Do zobaczenia ☺️.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta myślę, że jeszcze się tam spotkamy. Mam tam jeszcze dużo do zobaczenia :) i kocham to miejsce :) i zrobimy sobie fotki :)

      Usuń
  2. Piękny opis 🙂😚😘 czy ktoś jeszcze na ostatnim zdjęciu widzi ślimaka? Czy tylko ja 🤔🤔🤔😏😊😋 Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślimaków tam była cała masa :)

      Usuń
    2. Ech tak to tylko ja mam takie dziwne skojarzenia gałąź na tym okrągłym wejściem.... Hihi.. Buźka😚😂

      Usuń
    3. ok. rozumiem też to widzę :)

      Usuń
  3. Basiu czekam z niecierpliwością na twoją książkę ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, ale machina już ruszyła. Premiera w październiku, mam nadzieję :)

      Usuń

Publikowanie komentarza

Cóż jestem typową kobietą i uwielbiam rozmowy, Twój komentarz jest dla mnie ważny i bardzo Ci za niego dziękuję!! Jest dla mnie namiastką tej długiej rozmowy, gdybyśmy się spotkały:)

Popularne posty