Smaki i wspomnienia z dzieciństwa...

Smaki i wspomnienia z  dzieciństwa...
 Miały  być ferie i odliczanie na kalendarzu miało nam je przyspieszyć. Kiedy mój kręgosłup kategorycznie odmówił posłuszeństwa wydawało mi się, że to koniec świata:) jak mylny potrafi być w swych osądach człowiek dowiadujemy się zawsze kiedy na horyzoncie pojawiają się kolejne czarne chmury:)  Ospa wietrzna, dopadła nas franca jedna:) Kacper jak biedronka, drapiąca się i smuta niesamowicie...Jak w takich sytuacjach wypada, wybraliśmy się do lekarza, a tam zupełnie nowe zalecenia: żadnego smarowania pudrowym preparatem, pryskamy tylko octeniseptem, wietrzymy i nie drapiemy.  Wychodząc od młodego lekarza usłyszałam, żebym tylko nie dała się namówić w aptece na puder. Zdziwiłam się, bo co jak co, ale od farmaceuty zawsze oczekiwałam nowości...W aptece dostałam wykład od farmaceutki... poczułam się jak mała dziewczynka, pani za mną i jeszcze pani kolejna, również wyraziły swoją krytykę nowych metod lekarskich... wszystko fajnie moje Panie, ale to ja jestem matką, ja decyduję i ja powędruję z synem w piątek na kontrole. Poza tym kto kogo pytał o zdanie? Wyszłam zdezorientowana, lekarz musiał się już spotkać z tymi zarzutami  ( apteka obok przychodni), a do tego moje zaufanie do młodego, bardzo miłego lekarza, którego mój raczej nieufny syn polubił, zostało zachwiane...okazuje się niepotrzebnie, bo po dwóch dniach smarowania przepisanym preparatem ranki przysychają, a te małe nowe nie rosną!! Do tego syn już dziś prawie nie narzeka a swędzenie. Nowe- złe z założenia? Nasze schematy i ograniczanie się tylko do tego co znane czasem mnie irytują. O ile wolę tradycyjne jedzenie, naturalne nawozy, naturalne leczenie przy przeziębieniu o tyle przy takich chorobach szukam najlepszego rozwiązania, szybkiego uleczenia, nadziei na lepszy dzień...I jeszcze jedno zanim wypowiemy się jako kolejna osoba w kolejce:) zastanówmy się czy ktoś nas chce słuchać:)

Czytając dzisiaj ostatnie strony TS, doszłam do artykułu kulinarnego TESSY CAPPOni BORAWSKiej o kaszach i bardzo się rozmarzyłam. Przypomniałam sobie, jak siostra robiła mi kaszę manną z sokiem malinowym. Na moment przeniosłam się w czasy dzieciństwa, potem szybko pobiegłam do garnków i na deser zaserwowałam rodzinie zimną kaszę manną z syropem malinowym. Była tak pyszna, że nie zdążyłam zrobić cudnej fotki:) ale nadrobię:) bo jutro mam zamówienie na kaszę na ciepło!! 

 Ospa przeniosła mnie do dzieciństwa, pamiętam jak chorowałam wraz z siostrami na wakacjach. Mój syn choć choruje na feriach ma lepiej, może chodzić w długich rękawkach i nie umiera z gorąc!! Czekamy na kolejny wysyp tym razem u Natalii... Jutro kolejny dzień, który zacznę wraz dziećmi usiłując znaleźć odpowiedź na pytanie: Co dzisiaj mamy mamusiu w planach?  To nie takie proste co odpowiem...

Komentarze

Madeleine pisze…
my Ali tez nie pudrowaliśmy teraz tak jest ;)Ona sie niczym nie dała smarowac i naprawdę raczej tylko wietrzylismy;) ani jednej blizny nie ma wszystko pieknie się goiło tylko gorączkę miała bardzo wysoką...
Bryzeida pisze…
Nie strasz, Ciocia!!
...
:-)

Popularne posty