wianek z kasztanów

"Szukamy,
żółty szelest rozgarniamy dłonią.
Kasztany, które w górze pięcioliście ronią,
Są złote,czasem gniade, o łatkach bułanych.
A potem układamy na trawie kasztany..."
Lilka Harasimowicz, "Jesień"


dwa dni przed weekendem zrobiliśmy sobie zupełnie nie zaplanowaną wycieczkę do parku po kasztany, parę chwil wystarczyło by nazbierać 5 kg kasztanów i by wspomnienia dzieciństwa wróciły, kiedy to walczyłam o każdego kasztana, kiedy ojciec zabierał nas na zbieranie żołędzi dla zwierząt leśnych by potem można je było zimą dokarmiać...pamiętam ten klimat, pełno dzieciaków , młodzieży ze szkół rolniczych i radość z każdego kilograma,potem grochówka i do domu...być może byli młodzi do tego zmuszani,ale ja jako dzieciak szczęśliwa byłam kiedy siostry zabierały mnie na takie zbiórki...i nawet w LO zazdrościłam siostrom tego klimatu, którego w mojej szkole nigdy nie było...tak więc przytachałam do domu kasztany  i powstał wianek dla Sylwii mama nadzieję, że sprostałam zadaniu i wianek się podobał:) a powstawał tak:








miłego dnia!!!

ps. zapraszam również na nowy kursik wianka z kasztanów

Komentarze

naszapolana pisze…
Uroczy :-). Zapewne to tajemnica zawodowa ale ciekawi mnie w jaki to sprytny sposób mocuje się te kasztanki na wianku :-)... i Broń Boże to nie jest pytanie... niech tajemnicą Twą pozostanie :-)

Popularne posty