poniedziałek, września 19, 2016

No, ale jak?

Jest!! W końcu!! Poczułam jesień!! Uwielbiam jesień:) te barwy, kolory i odlatujące ptaki...szale i płaszcze i zakupy w księgarni...


Jednak jesień to czas, kiedy mamy gorsze i słabsze dni, kiedy łzy same lecą, kiedy świat jest beznadziejny, ukochany już nas tak jak kiedyś nie kocha, nasza praca jest bez sensu, a my w niej jesteśmy słabe...itp...Znacie to? ja znam, znam z autopsji, jak i wielu opowieści dziwnej treści.
Jako osoba, która wyszła z ogromnych problemów, zarówno natury finansowej jak i psychicznej, często jestem pytana, ale jak Ty to zrobiłaś? Uwielbiam to pytanie...jak ja to zrobiłam? nie wiem czy tu starczy na to miejsca:) nie wiem czy mam siły i chęć szczegółowo na to pytanie odpowiedzieć:)
W tragicznych sytuacjach, kiedy nie wiem już co mówić, kiedy wiem że ja nie pomogę odsyłam na terapię. Właśnie tak, bo terapia to najlepsze doświadczenie jakie kiedykolwiek przeżyłam!! Jednak to temat na inny post.
Mimo to czasami też odpowiadam:)  Co robię by poczuć się szczęśliwą, nawet kiedy jest jesień i pada deszcz?
zaparzam dobrą i aromatyczną kawę:)


nie mam zasłon w kuchni i salonie, widzę drzewa w moim ogrodzie, jestem blisko natury i jesiennych zmian, otaczam się książkami, rozmawiam z dziećmi, oglądam komedie, sprzątam garderobę:) to ostatnie tylko wtedy, gdy reszta nie pomaga! tańczę i śpiewam, choć nie umiem!!
dzwonię do przyjaciółek- one na pewno mają ciekawsze problemy i kocham:) albo robię piekielną awanturę  o wszystko i wszystkim, oczyszczam siebie i atmosferę wokół siebie.

W sobotę byłam z przyjaciółką na spotkaniu dla kobiet-Pasja, wiedza i dyscyplina wewnętrzna.
Wrocław, luksusowy hotel, piękne i mądre kobiety.  Karmiłam się każdą z nich, wciągałam nosem ich wiedzę, energię, pasję i siłę.  Poszłam już na to spotkanie jako Pozytywna Egoistka oraz Ważna dla siebie kobieta ( odsyłam do książek Dagmary Skalskiej i Marty Kaim), a wyszłam jako Kobieta z wolnym czasem i energią około 80 innych kobiet:) 
Na spotkaniu swoje wystąpienie miała Marta Kaim, która zaszczepiła mi w głowie myśl o wizualizacji swoich marzeń oraz uświadomiła mi jak wiele wolnego czasu mam w swojej 24 godzinnej dobie. Choć nie lubię sprzątać w mojej garderobie, wiem że w tym tygodniu Barbara Murza-Składanowska osobiście przez swój wykład przyczyni się do tego, iż zniknę na parę godzin wśród wieszaków.  Tak, takie spotkania to też mój sposób na swoje doły, problemy i łzy jesienne...a do tego wszystkiego pierwszy raz w życiu dostałam nagrodę:) otrzymałam bon na zabieg kosmetyczny !! 
Bardzo podoba mi się inicjatywa takich spotkań i chętnie będę w nich brała udział,  tu możecie poczytać o prelegentach http://www.kobietybiznesu.eu/wydarzenie/pasja-wiedza-i-dyscyplina-wewnetrzna
Na sam koniec Pani Ewa powiedziała coś co mnie mocno zasmuciło, a zarazem dało mocy i energii. Każda z nas powinna mieć swoją mentorkę- mamę, babcię, ciocię, sąsiadkę-przepraszam u mnie to niestety nie zadziałało... Jestem na ciągłym etapie poszukiwań...Mam ich zbyt wiele!! czasem żadnej, nadal szukam swojego guru...Zbyt wiele kobiet podziwiam, zbyt mało jeszcze znam...Smutno mi, bo mamy nie mam od 13 roku życia, uwielbiam tylko wykreowane przez bliskich o niej wspomnienie, a babci też nie znałam żadnej, ciocie jakoś zawsze żyły swoim życiem...za to teraz mam wspaniałe przyjaciółki, siostry, szwagierki i mądre kobiety co książki piszą. Tak właśnie, bo ja czytam poradniki i zawarte w nich porady wprowadzam w czyn:)  dzisiaj zapytałam koleżankę: jesteś nieszczęśliwa? a co zrobiłaś dzisiaj by to zmienić?  ja na przykład dekoruję dom:)

udanego tygodnia:)

Basia





Brak komentarzy: