Tusia i ptasia restauracja.

Luty to jeden z moich ulubionych miesięcy zimowych. Jest już dłużej jasno i czuć wiosnę i miłość, nie tylko dlatego, że są Walentynki, także dlatego że koty już marcują. Mój Boczek jest wykastrowany, ale ma nadal ciągoty i jak tylko robi się ciepło to nam znika, Luty daje nadzieję, na szybkie nadejście wiosny. Jesteśmy znudzeni szarościami i bielą, sami podświadomie szukamy koloru. Zmieniamy powoli garderobę, ja dzisiaj jestem koralowej koszuli i Pani na recepcji w moim biurze się nią zachwyciła. Koleżanka kupiła wczoraj nowy jasny błyszczyk, seksowna czerwień, moja córcia znowu wyciąga spódniczki, choć jeszcze zimno. Z domu poznikały ozdoby świąteczne, zostawiliśmy tylko lampki na regale z książkami. Dają ciepło, które poprawia humor i tworzy rodzinną atmosferę. Koza od dwóch tygodni stoi i czeka, aż zmarzniemy. Pomarańcze do czerwonego wina, też. Czy zima jeszcze wróci? Teraz już chyba nikt u nas na nią nie czeka. Czekamy na światło, na słońce, na śpiew ptaków. Zostało nam dużo karmy dla ptaków, a nasze wierzba wygląda dość dziwnie, bo cała jest udekorowana słoninką. W tym roku dokarmiamy ptaki i obserwujemy je w podnieceniu. Były wróble, sikorki, sójki, sroki, wrony, gile i parę innych, których nie znamy, a pewnie są bardzo znane. Kiedy postawiliśmy karmnik tuż pod oknem w jadalni, nie przypuszczałam, że będzie to dla mnie taka ogromna frajda. Najbardziej zainteresowana byłam ptaszkami ja, dzieci zawieszały wzrok na ptakach, kiedy ja piszczałam z zachwytu. Kiedy w grudniu jeszcze przed Bożym Narodzeniem, dzieci się pochorowały, pół dnia spędziliśmy w jadalni na obserwacji ptaków. Ich śpiewy i trele od rana do popołudnia umilały nam czas. Jednym nie zadowolonym z całej akcji był nasz kot, który miał na czas karmienia ( czyt. dopóki było jedzenie w karmniku) zakaz wychodzenia z domu. Po kilku dniach przyzwyczaił się do wyjść wieczornych, zresztą był śnieg i zimno, wylegiwał się na swoim posłaniu.  W takiej scenerii powstała nowa bajka o Kotce Tusi- Kotka Tusia i ptasia restauracja. Siedziałam i pisałam, bawiąc się przy tym doskonale. Chciałam zatrzymać ten dzień z dziećmi w domu, tą atmosferę, nasz śmiech, wspólne siedzenie przy oknie. Mam duże dzieci 11 i 8 lat, to oni recenzują wszystkie moje bajki. Po przeczytaniu im tego co napisałam, Nat sama pamiętała o ptakach. Wieszali kolejne kąski słoniny i kule z ziarnami. 
Potem ruszyła machina i tak już w lutym, co prawda na progu wiosny, ale jest moja nowa Bajka o Tusi:) jak zawsze Pani Grafik stworzyła przepiękne ilustracje. Powiem Wam, że nie mogę się przyzwyczaić do tego, że ja coś wymyślę, a ktoś to tak pięknie zamieni w obraz:)


 Tu możecie ją kupić:)Tusia i ptasia restauracja.


Na stronie już za chwilę pojawią się kolorowanki do bajki:)http://zygmuntplace.com/books/tusia/


Wczoraj przyjaciółka wysłała mi zdjęcie książeczki Bajki Blogerów, w której ukazała się moja bajka pt. Kwiatowy statek. Czytały ją na dobranoc z córeczką. Tak mi się ciepło na serduchu zrobiło, że ktoś to jednak czyta;) Warto pisać dla dzieci, to jest bardzo miłe:) jak pomyślę, że kiedyś moje dziecko będzie czytać bajkę babci swoim dzieciom, to wiem, że będę w ich sercach nawet jak mnie zabraknie. 


Życzę Wam jasnego Lutego:)
Buziaki 
Basia



Komentarze

Ewa pisze…
AŻ szkoda że moje dzieciaki tak wyrosły ! Pozdrawiam !
florysztuka pisze…
Ewo dlatego jak tak bardzo chcę zatrzymać ten klimat:)

Popularne posty