piątek, stycznia 09, 2015

Wieczory, poranki, popołudnia... w tym 2015:)

Czekam na wieczory...czekam na poranki...czekam na popołudnia...tak nauczyłam się żyć:)

Jeszcze rok temu wiedziałam co będę robić dnia następnego, zaplanowanie tygodnia było dla mnie niewykonalne...mój stan psychiczny był koszmarny, jednak wiedziałam jedno to nie moje życie się skończyło...nigdy wcześniej tak bardzo nie chciałam czuć, a mimo to byłam pozbawiona zmysłów. Przez prawie rok byłam pozbawiona zmysłu wzroku, zapachu i smaku. Nic nie sprawiało mi przyjemności, nic...a najbardziej bałam się, że już nigdy nie zrobię bukietu ślubnego...
Dopiero kiedy wyjechałam z Wrocławia na wakacje w Pieniny zobaczyłam niebo, Słońce, poczułam zimno wody ze strumyka, zasmakowałam oscypka...
Wtedy właśnie nad Białą Wodą w lodowatym strumyku zrozumiałam, że NIE JEST ZA PÓŹNO!!
Kilka godzin spędziłam nad tym strumieniem, miedzy czasie przejeżdżały koło nas konie, kilkanaście koni i jeźdźców, stado z wypasu...poczułam, że chcę ... po piętnastu latach postanowiłam wrócić na konie. Jeden mały kroczek. Następnego dnia byłam umówiona na jazdę w teren, w góry!! Nogi trzęsły mi się jak galareta, bo tyle lat nie siedziałam w siodle!! do tego od razu w góry?!! Po trzech godzinach wróciłam szczęśliwa, wyciszona i spokojna, że rodzina mnie nie poznawała. Uśmiechałam się!! W nocy poprzedzającej mój wyjazd miałam sen, dla mnie proroczy! Mianowicie śniło mi się, że jadę połoniną na koniu, wjeżdżam na łąkę pełną bocianów, jadę powoli, a one podnoszą swe dzioby i patrzą na mnie spokojnie. Świeciło słońce, niebo było błękitne, a ja jechałam sobie dalej,pomiędzy bocianami. P
Zaraz po śniadaniu szukałam wyjaśnienia tego snu i bociany oznaczały, że czeka mnie nowy początek, nowe życie, lepsze i bardziej satysfakcjonujące. Uczepiłam się tej myśli, tego marzenia i po powrocie zaczęłam wprowadzać zmiany w życiu, w domu, w pracy, w szafie, we wszystkim!! Wróciłam na konie, a na wiosnę moje dzieci zaczęły też uczyć się jazdy konno!! Właśnie wtedy zobaczyłam pierwszy od miesięcy uśmiech mojego syna i usłyszałam, że mojej córci nie zamyka się buzia!! Nigdy nie jest za późno!! Udało mi się od tego czasu wiele, ale najbardziej jestem dumna z tego, że umiem już planować i to nie tydzień na przód, dzisiaj mam już plany na trzy pierwsze miesiące tego roku, plany zawodowe i prywatne!! Przy.szłość już zawsze będzie naznaczona przeszłością, ale będzie dobra, zależy w dużej mierze ode mnie i oczywiście od moich bliskich, ale ta ja nadaję jej kształt, kolor i blask:)
Czekam na poranki, czekam na popołudnia, czekam na wieczory takie jak wczoraj, dzisiaj i jutro!!!
Pamiętajcie nigdy nie jest za późno by zacząć żyć!!

Już w tej chwili pracujemy nad kolejną częścią bajki, która ma się ukazać w marcu. kwietniu. W marcu też czekają mnie bardzo duże zmiany w pracy. Zatem byle do Wiosny:) jednak teraz rozkoszuje się jeszcze zimowymi wieczorami!! Grzańcem, moją cudną kozą, którą rozpalamy co wieczór, książkami i filmami:)
W następnym poście napiszę Wam jak spędza się święta poza domem, spełniając kolejne marzenia!!
Całuję Was mocno:) Basia


Brak komentarzy: