środa, listopada 02, 2016

Tęsknijmy rozsądnie...

Kolejny październik stał się historią, wspomnieniem, snem...
Spadają liście kończąc swój żywot, przekwitają zmęczone kwiaty...
Noc staje się dniem...
Sen przechodzi w jawę...
Wszystko ma swój początek i koniec.
Mój syn nie chce już rozmawiać o śmierci, o umieraniu, o chorobie...Na widok artykułu o chorym maluszku płacze i oddaje swoje pieniądze, prosząc wpłać ode mnie.
Ma dopiero 12 lat  i przeżył śmierć ojca...nie pamięta go już prawie wcale, prawie nie gniewa się już na Boga, ja jako jedyna kojarzę mu się z bezpieczeństwem i szczęściem...Prawda jest taka, że nigdy nie naprawię jego dzieciństwa...Wszyscy o ojcu mówią mu same dobre rzeczy, a on żyje tu myśląc jak idealnego ojca stracił...jak sam nigdy tak idealny nie jest...Nie róbmy tego dzieciom, nie róbmy tego sobie. Kochajmy ludzi tak szybko odchodzą, pamiętajmy ich w pęłnej krasie, nie twórzmy mitów i pieśni pochwalnych...dajmy im odejść w spokoju...wiem co mówię wygrałam z ideałem mojej matki dopiero 10 lat temu. jak jej nie mogłam dorównać płakałam i wkurzałam się. Dziś jestem już doświadczona, wiem że ona nie była idealną matką... ja nie jestem i nie muszę nią być. Mój syn tez nie miał idealnego ojca...i mu o tym  mówię...
Tracimy ludzi z naszego życia, pamiętajmy ich takich jakimi byli, bądźmy uczciwi w stosunku do nich i do siebie...

tęsknijmy rozsądnie...

Brak komentarzy: