wtorek, września 27, 2016

nowe życie starego

Staram się żyć ekologicznie, dlatego nowe życie dla starego traktuję bardzo poważnie. W domu mam, meble które dostałam lub odkupiłam. Mało mam szafek i regałów w całym domu, ale jeszcze mniej tych nowych prosto ze sklepu.  Chyba dlatego bardzo lubię targi staroci. Jednak mam świadomość, iż nie jestem dobrą klientką, należę do oglądaczy, niestety w związku z tym mam mało bibelotów, nie zbieram filiżanek i lalek, srebrnych monet ani łyżeczek. Mimo to bardzo lubię  targi staroci, antykwariaty, a najbardziej kocham stare meble. Ten weekend spędziliśmy w Jeleniej Górze na największym jakim byłam w życiu targu staroci:) Był to już 43 Jarmark Staroci i Osobliwości.  Cały Plac Ratuszowy i wszystkie małe uliczki zamieniają się w stoiska dla Osobliwości.  Można tam kupić niemal wszystko, co potrzebne lub totalnie nie wiadomo po co:) Bardzo dużo ludzi, dorosłych i dzieci, które również mają swoje stoiska i sprzedają zabawki, książki i duperele. Ja na Jarmark wybrałam się bardzo nieprofesjonalnie- bez aparatu i z pełną kartą pamięci w telefonie:) tak więc mam tylko parę zdjęć tych rzeczy, które mnie urzekły i zatrzymały na chwilę.






Miałam się po niego wrócić i zabrać do domu, bo w mojej głowie stał się symbolem rodziny i ciepła, rodzinnych rozmów. Zatrzymania się. 

Potem pomyślałam, że przecież mi nie jest potrzebny, bo w mojej głowie juz namieszał...oby ktoś bardziej potrzebujący go zabrał do domu ;-)






Najbardziej urzekły mnie koszyczki z szyszek:) wcale nie stare tylko ekologiczne.






Zakochałam się w tych koszach, które powstają z szyszek bez odrobiny kleju. Wszystko jest związane drucikiem. 

Po obejściu całego targu powędrowaliśmy na kawę do mojej ulubionej Jeleniogórskiej Kawiarni:)

Aromacafe to palarnia kawy, w której zawsze kupujemy kawę do domu:) tym razem wróciłam z Cubą, Kardamonową i Waniliową:)  a do tego można się tam schować w szafie i dyskretnie wciągać tartę kokosową:)



Bardzo podobały mi się moje dzieci na targu. Dostały kieszonkowe po 20 zł i nie mogły się zdecydować co kupić. Mamo WOW!! Mamo co to jest? Mamo po co to? I tak cały czas:) Zabawa na sto dwa:)

Ten klimat na Jeleniogórskim Rynku był fantastyczny, świeciło pięknie słońce i ludzie się do siebie uśmiechali. Każdy sprzedający wyczekiwał swego klienta, bo jak podsłuchaliśmy "ONI", czyli znawcy doskonale wiedzą co kto kupi!! I chociażbyś wyglądał na mega bogatego to oni wiedzą czy zabierzesz do domu te stare fotele za dwanaście tysięcy czy nie:)
My zabraliśmy dwie stare kanki na mleko i jedną książkę:) Mają nowy dom:)

A i muszę znaleźć dużo szyszek:)
Buziaki
Basia



Brak komentarzy: