wtorek, września 29, 2015

Kotka Tusia odkrywa magiczny ogród:), czyli część trzecia już jest:)))

Witam wszystkich:)
Już mija tydzień od premiery mojej ostatniej bajki o Kotce Tusi. Chwalę się nią dopiero dziś, bo uwierzcie mi nie mam czasu nawet na to by spokojnie usiąść. Dzieje się dużo:) dzieci- wrzesień i wejście w trybiki szkolne, coś okropnego. Już dawno stwierdziłam, że nasza edukacja nie jest prorodzinna. Za dużo zadań, za dużo pilnowania, przypominania, mimo że moje dzieci i tak są bardzo samodzielne. Dlatego kiedy o 21 wieczorem ostatnia koszulka na wf jest wyprasowana, a dzieci w łóżkach mogę chwilę poświęcić sobie. Moje nowe życie jest piękne, aczkolwiek bardzo wymagające:) praca- ciągle coś się dzieje, ale teraz jest dużo spokojniej, a i ja jestem już o wiele spokojniejsza w moim biurze. Dom, kończymy ostatni balkon, ogród po lecie jeszcze nieogarnięty, wrzosy czekają na wsadzenie do ziemi. Przyjaciele, nie mogę nikogo zaniedbać, uwielbiam wszystkie moje przyjaciółki:)Każda jest inna, ale w każdej odnajduję coś z siebie. Moja nowa miłość, jest już oswojona, budowanie nowego związku po takich przejściach jakie mi życie zafundowało, jest bardzo trudne, ale zarazem bardzo wciągające:) dlatego np. nie śpię o 3.30 z niedzieli na poniedziałek tylko oglądam księżyc jak mieni się na czerwono. Inna jakość związku...
Dzieje się, a tu jeszcze kolejny ebook . Biorę bardzo czynny udział w jego wydaniu, od napisania bajki, korektę, akceptacje ilustracji, reklamę, spotkania z dziećmi, czas poświęcony na te działania to wspaniale wykorzystany czas:)Sama przyjemność. 
Najnowsza bajka jest dla mnie bardzo ważna i dedykuję ją moim dzieciom. Wakacje to lato i ciepłe wieczory. Tusia jak zawsze jest bardzo ciekawa i dzięki temu odkrywa piękne miejsce blisko domu. Tym razem Kotka przypomina dzieciom co jest najważniejsze dla każdego, zarówno dla Kotka jak i człowieka. Mam nadzieję, że moje dzieci kiedyś też będą czytać te bajki swoim maluchom i powiedzą im, że babcia zawsze uczyła ich, że Rodzina jest najważniejsza:)


Jeśli macie dzieci w rodzinie pokażcie im Tusię!! Spotykam się teraz z dziećmi w szkołach podstawowych i powiem Wam, że dzieci kotkę lubią:) Zajęcia są bezpłatne, trwają ok. 1,5 godziny, ale wychodzę z nich z bananem od ucha do ucha, bo mali krytycy są przezabawni!!

W zeszłym tygodniu odwiedziłam klasę Natalki, ok 24 dzieci, które słuchały mojej bajki, bardzo dobrze radziły sobie z tabletami, a na koniec stworzyły plakaty do pierwszej bajki:)






Zapraszam Was również na nasz Profil na Fb 
https://www.facebook.com/przygodykotkitusi, gdzie będziemy organizować konkursy z nagrodami, czyli z darmowym dostępem do bajek.


Na stronie http://zygmuntplace.com/books/tusia/, znajdziecie też darmowe kolorowanki do wszystkich bajek.

Buziaki
Basia



poniedziałek, września 14, 2015

Zatrzymać to co najlepsze...wydobyć to co najpiękniejsze...

Lato odchodzi i to co czujemy wszyscy to jakaś nostalgia. Uwielbiam lato, choć jesień o wiele bardziej.  Nie będę rozpaczać za latem, a nostalgii mówię witaj i napij się herbaty. Szukam pozytywów już od pierwszego września i jest ich całkiem sporo:) Mam naturę niedźwiedzia, zatem wieczory z kocykiem, kubkiem herbaty oraz książką czy dobrym kinem to dla mnie sama przyjemność. Dla matki dwójki dzieci jesień i zima to czas ciężkiej pracy, ale też wypoczynku. Szkoła reguluje nasz tryb życia, pobudka o 6,30 a potem szkoła i praca, lekcje, i spanie. Mało czasu na bycie z dziećmi, takie bycie dla bycia...mniej miziania, więcej pospiechu, ale za to wieczory są dla mnie. Dzieci chodzą spać już o 21, czyli dużo wcześniej niż w wakacje. Mam wtedy czas na książkę, telefon do psiółki czy po prostu celebrację wolnego czasu. Cóż godzina wolnego jest bezcenna. Jesień to też czas naszych rodzinnych imprez, od 17 września do 16 stycznia, mamy niemal w każdy weekend spotkania urodzinowo-imieninowe:) dzieje się. Do tego dochodzi Święto Dyni, Dzień Jeża, coroczny konkurs na liściaki, Halloween, Jarmark Jadwiżański, a na koniec listopada mamy przecież Jarmark Bożonarodzeniowy i Andrzejki. Zapewne zapomniałam o wielu okazjach do spotkań i imprez, ale już po tym co tu wymieniłam widać, że jest na co czekać!! Jednak lato odchodzi robiąc miejsce nowym sytuacjom oraz tradycjom. Przypominać nam o lecie będą zdobyte w te wakacje magnesy na lodówce, zdjęcia oraz wspomnienia, które będą do nas wracać wraz z blaskiem ognia w kozie. U nas w salonie pojawił się też wianek z hortensji, którą kupiłam na wiosnę, miała piękny kolor i wręcz zakochałam się w niej. Zdobiła nasz taras całe lato, teraz kwiatostany ususzone zdobią stolik.



Jak zawsze potrzebujemy słomiany podkład, klej na gorąco, ja jeszcze użyłam koralików do dekoracji.
A potrzeba jeszcze dużo cierpliwości, bo suche kwiaty nie współpracują tak jak my chcemy:)




Wianek czekał na jesień na tarasie, ale już zaczęły się zimne i wilgotne wieczory więc dostał nowe miejsce w salonie, a na tarasie królują teraz wrzosy, które kocham, uwielbiam wprost.








Poranna kawa w takim towarzystwie smakuje naprawdę wybornie:)


Kawa  o 7 rano na tarasie to już tradycja w moim nowym choć już bardzo oswojonym i bezpiecznym życiu!:)
Buziaki
Basia




środa, września 09, 2015

Znowu czuję, że żyje:)

Ja już tak mam...no mam i nic na to nie poradzę. Pisać kiedy mam głowę pełną problemów nie umiem. Pół roku zajęło mi wyprostowanie się psychicznie, walka z wiatrakami okazała się wygraną i teraz latam pod niebem i cieszę się, bo jednak okazało się, że wszyscy mieli rację i jest bardzo dobrze. Psychika jednak płata figle i uwierzcie mi ja miałam w głowie przepracowane wszystkie najgorsze scenariusze. Tym bardziej cieszę się, że jednak żaden się nie sprawdził. Życie znowu okazało się piękne, barwne i cieszy. Niby pół roku żyłam normalnie, ale jakby cały czas w zawieszeniu, radość z tych wszystkich małych i dużych spraw była, ale jakby płaska. Kamień z serca spadł i teraz znowu uśmiecham się szczerze i ciągle. Właśnie dlatego od tygodnia czuję się młodsza, lepsza, pełna i bardzo szczęśliwa. Ostatnie tygodnie to czas jakby kumulacji wszystkich problemów od szpitala, operacji, po wszechmocne instytucje. Dopiero teraz mam głowę wolną, a duszę lekką.
Mama wróciła, śmieją się dzieci kiedy tańczę rano i wieczorem. Kiedy śpiewam przy śniadaniu albo sprzątam w pośpiechu wyrzucając wszystko bez sentymentów. Długotrwały stres w moim przypadku niszczy, wiszący problem od miesięcy bez rozwiązania napawa apatią. Ja jestem typem, który problemy rozwiązuje szybko i sprawnie, a tu trzeba było swoje odczekać. Dziś jednak o wiele intensywniej dostrzegam barwy, zapachy i smaki życia. Delektuję się każdym szczegółem.
Lato minęło nam bardzo szybko, zbyt szybko...Od lipca łaziliśmy po górach. Zabrałam dzieci do Międzygórza, gdzie zdobyliśmy Marię Śnieżną i Ogród Bajek. Okazało się, że dzieci uwielbiają chodzić szlakami, które są trudne, to dopiero jest frajda iść szlakiem nie dla dzieci. Czasem się zgubić i umyć twarz w strumyku, poleżeć na górskiej łące, zbierać kartki ze schronisk, a na koniec zjeść porcję obiadu dla drwala:)  Tydzień później pojechaliśmy do Spalonej tam zdobyliśmy Jagodną i spaliśmy w cudownym schronisku Jagodna, gdzie podają najlepsze placki z jagodami jakie jadłam, do tego lody z jagodami, a porcja obiadowa nakarmiła by mnie i dwoje moich dzieci, gdzie ludzie są cudowni, młodzi i jeszcze im się chce. Pierwszy raz w życiu spałam w schronisku i było to wspaniałe doświadczenie, zwłaszcza gdy rozbolała mnie głowa i wszyscy przyjezdni się ze mną solidaryzowali, choć na ponad dwadzieścia osób tylko jedna miała tabletki na ból głowy:) Pomogło:) a wieczorem siedzieliśmy sobie przed schroniskiem i oplataliśmy tak jakbyśmy znali się od zawsze. Następnego dnia ruszyliśmy do Pstrążnej, by zwiedzić skansen  i zjeść najlepszego pstrąga. Jeszcze Muzeum Zabawek w Kudowej i spacer po Parku Zdrojowym. Znowu wróciliśmy z masą pamiątek, wspomnień, z magnesami na lodówkę i kartkami ze schronisk. Tak rozchodzeni jak tylko Kacper wrócił z kolonii  w Łebie, gdzie przez dwa tygodnie jeździł konno i raz kąpał się w morzu wyruszyliśmy do Zakopanego. To był cudowny czas:) zasługuje na indywidualny wpis!














To tylko parę zdjęć, ale cała masa pozytywnych wspomnień:)

Dziękuję tym, które jeszcze do mnie zaglądają:) buziaki