środa, kwietnia 22, 2015

pierwsze koty za płoty, wiosenne narzekanie :)

Czas ostatnio płynie mi bardzo szybko. Ciągle coś się dzieje, ciągle gdzieś biegnę, każdy weekend zajęty, kolejne trzy do przodu zaplanowane. Powiem Wam, że wieczorami nie wiem jak się nazywam, do tego zdrowie poważnie mi szwankuje, więc jestem senna, apatyczna i zbolała. Ogrodu nadal nie tknęłam, stresy nie odpuszczają i tak ciągle. 

Wiosna zawsze kojarzyła mi się ze słońcem, światłem i kolorami, pogoda u nas w kratkę, niby jest słońce, ale wiatr głowę urywa. To nie zachęca do spacerów i do życia zresztą aktywnego też. Wieczorami tęsknie spoglądam na kozę i czekam na jej ciepło, mimo iż zdarzyło się mi już przesiedzieć cały wieczór na tarasie.

Nasz kot Boczek ostatnio troszkę chorował. Jego łapka wyglądała jak co najmniej trzy jego łapki razem. Wylądowaliśmy u weta i na szczęście po dwóch tygodniach wszystko się uspokoiło. Jest zdrowy i do tego wykastrowany. Kot, który do tej pory chadzał jak chciał i kiedy chciał, teraz przesiaduje na tarasie cały czas i wygrzewa się na słońcu. Jestem jednak już o niego spokojna. Nigdy nam nie chorował, a tu nagle...pojawił się w domu smutek ogromny i nawet Rafii mu odpuściła. 

Są jednak i pozytywy takie jak np. ten:) 

Pierwsza sesja brzuszkowa z użyciem mojego wianka i pasa już miała miejsce:)





Jak Wam się podoba:)??????????

Marzy mi się taka sesja:)

Miłego dnia!!

środa, kwietnia 15, 2015

Nietypowe zlecenie:)

          Uwielbiam kwiaty, do tej pory uważałam, że sztuczne kwiaty są brzydkie. Właśnie dlatego nigdy nie używałam ich w swoich kompozycjach. Uważałam, że nadają się co najwyżej na cmentarz i to przede wszystkim ze względów ekonomicznych. Ekonomia jest ważna, a kwiaty nie są ekonomiczne, wie to każdy kto choć raz kupił bukiet i następnego dnia kwiaty zaczęły się sypać. Karina z http://www.magic-moments.pl/, poprosiła mnie o wianek z kwiatów sztucznych do sesji brzuszkowej, czyli ciążowej. Sesje takie są teraz bardzo modne i powiem szczerze jestem fanką takich cudownych pamiątek. Nie oszukujmy się ciąża, mimo iż jest bardzo kobieca odbiera nam naszą kobiecość bardzo często. Co druga przyszła mama czuje się wielka i brzydka, mamy opuchnięte stopy, tyjemy często w nadmiarze, mamy problem by pomalować sobie paznokcie u stóp itp. Jednak jesteśmy piękne w ciąży, jesteśmy kobiece, stajemy się boginiami ogniska domowego i dajemy życie. Myślę, że warto takie chwile zatrzymać dla siebie na pamiątkę, a także dla naszych dzieci.
Właśnie z tego powodu podjęłam się wykonania wianka i pasa na brzuszek ze sztucznych kwiatów. Ja jednak, aby cokolwiek upleść muszę mieć czysty umysł i dlatego wianek czekał prawie dwa tygodnie na moje dobre samopoczucie. Święta były dla mnie czasem wyciszenia i układania sobie w głowie wszystkich wątpliwości. Dlatego zabrałam się do pracy.
Czy kwiaty sztuczne dalej są takie brzydkie? plastikowe, tandetne i kiczowate? Na giełdzie kwiatowej zaskoczył mnie ich wybór, można dostać na niej bowiem wszystkie kwiaty i do tego na prawdę dobre jakościowo. Wybierałam, wybierałam i proszę wróciłam do domu z wielką reklamówką kwiatów. Myślałam, że zrobię z nich kilka wianków, ale powstał tylko jeden, bo wicia nie było końca. Wianek wiosenny, różowy, fioletowy, bordowy i biały...kolory przewodnie. Słodki, śliczniutki i taki bardzo ciepły. Praca na sztucznym materiale okazała się przyjemna, a mój syn stwierdził, że przynajmniej nie jest tak brudno jak po żywych kwiatach. Mi brakowało ich zapachu, delikatnych, zimnych płatków, mokrych łodyg...brakowało, oj brakowało...doceniłam jednak trwałość sztucznych kwiatów, bo nie ułamał mi się ani jeden:)

Oto efekty:


Wianek


Pas na brzuszek


Czekam na odważną Przyszłą Mamusię, która zgodzi się w nich pozować. Dobry fotograf wyciągnie z nas piękno, nawet jak nie czujemy się rewelacyjnie. Pamiętajcie, piękno jest w nas, w naszych oczach, sercu i duszy, ta zewnętrzne jest nie trwałe i przemija bardzo szybko..




poniedziałek, kwietnia 13, 2015

Sobotni poranek:) w wietrzny poniedziałek

Sobota

Cały tydzień poświąteczny czekałam na sobotni poranek!! Bałam się świąt, a okazało się, że miałyście racje i wszystko dobrze się poukładało, choć skutki moich zawirowań dopiero nadejdą. Jednak usilnie staram się, żyć tu i teraz. Jestem tu i teraz, więc mamy uroczy sobotni poranek. Pełen słońca i śpiewu ptaków. Dzieci już wyruszyły na dodatkowe zajęcia, więc ja mam czas dla siebie. Siedzę sobie na tarasie i jest bosko! Ptaki śpiewają, słońce świeci, a ja nie muszę się spieszyć. Miesięczny stres pozostawił w moim organizmie ogromne spustoszenie, bezsennej noce, trzęsące się ręce, ale już wracam na właściwe tory. Powoli mam zamiar zrehabilitować swój organizm. Zatem do dzieła, bo jak się przekonałam ten kto nic nie robi nie ma zysków.
Po pierwsze wystawiam buzie do słoneczka, ogarniam siebie i dom. Mamy już za sobą pierwszego w tym roku grilla u przyjaciół i  relaks na łonie natury. Wybraliśmy się  na wycieczkę, zmiana otoczenia i leczenie obrazami, za tydzień wyjeżdżam z koleżanką na weekend, wiec wszystko zaplanowane.  W lodówce czekają same zdrowe produkty żywieniowe :) zielony koktajl bardzo ostatnio modny i mi przypadł do gustu. Budyń z awokado stał się zupełnie nową jakością słodkich deserów, a do tego dostarcza masę witamin.  Szczęśliwe jaja już czekają na jutrzejszą niedzielną jajecznicę tym razem jaja od dziadka Stefana:)
Dzieci są cudowne, mam wrażenie, że już wychodzimy na prostą. W domu wszystko przebiega spokojnie, podział zadań i nauka idą w parze. Jednak z dziećmi ciągle coś się zmienia zaburzając harmonogram i tym samym zabierając mi wolny czas, a to urodziny kolegi, a to koleżanki, a to trzeba zrobić makietę na przyrodę, a to przygotować synka do sprawdzianu. Kacper jest dobrym uczniem, ale ma taką metodę, że przychodzi o 21 i błaga o pomoc w zadaniu, bo oczywiście wcześniej zapomniał. Ostatnio miał wymyślić 3 pytania filozoficzne, wpada rozpalony, że on nie umie i już prawie płacze, bo on nie da rady. Burza mózgu :) jedno wymyślił sam- Czy człowiek dożyje czasów kiedy na świecie zabraknie wody?czy zmuszony wymyśli alternatywę dla wody, czy obudzi się i zacznie ratować swoją planetę?
Moje pytanie filozoficzne - czy lepiej kochać czy być kochanym?
Natalii pytanie- lepiej zjeść kolacje wcześniej czy później ?
Potem jeszcze dyskutowaliśmy o być albo nie być i kurze i jajku, te stare jak świat pytania podrzucił Tomasz, a dyskusji prawie nie mogliśmy skończyć, gdyby nie noc i pora spania. Takie chwile właśnie chce mieć w sercu, takie ciepło mi jest potrzebne, to energia o wiele silniejsza niż atomowa.
A jak Wy sądzicie lepiej kochać czy być kochanym? Ja nie umiem nie kochać, jednak bardzo chcę być kochaną:)


A tu parę fotek z mojego jeszcze zapuszczonego ogrodu:)








Poniedziałek
Dzisiaj wieje i jest zimno, ale wspomnienia weekendu dają dużo energii:)

Miłego PONIEDZIAŁKU:)
Basia

czwartek, kwietnia 02, 2015

Wesołe jajka, czyli Przygody Kotki Tusi - część 2!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!:)

W życiu zawodowym mam cały kalejdoskop emocji!! Jednego dnia są bardzo złe drugiego bardzo dobre!! Właśnie wczoraj dostałam potwierdzoną informację, że druga część mojej bajki jest już gotowa i jej premiera odbędzie się już jutro!!
Szczerze myślałam, że się jeszcze przesunie, ale udało się akurat na święta i bardzo dobrze, bo temat bajki jest bardzo świąteczny.
Moja córeczka uwielbia bajki, które piszę jest ze mnie dumna i ciągle czyta na tablecie pierwszą część. Druga już za moment też będzie dostępna w sprzedaży.
Dlaczego piszę bajki dla dzieci już opowiadałam, sprawia mi to bardzo dużo radości. Cała praca nad kolejnym wydaniem jest fantastyczną zabawą. Tym razem Tusia spotyka na swojej drodze Wesołe Jajka!! Dla rodziców żyjących eko, nie jest to temat nowy. Dla wszystkich innych jajka kupowane w marketach to po prostu jajka. Niestety tak nie jest. Polecam Wam tuż przed świętami Wielkanocnymi  ten artykuł, dowiecie się lub przypomnicie sobie jakie jajka możemy kupować w naszych sklepach i co się kryje za numerkami 0,1,2,3...Dla mnie to chwila refleksji...
Sama staram się kupować tylko jajka 1 albo 2, do 0 mam słaby dostęp, dlatego te są u nas na wagę złota. Dzieci najbardziej lubią jajka od dziadka Stefana, a jajecznica z tych jajek ma kolor słońca.
Czy jest to temat dla dzieci? Myślę, że tak, w ich małych główkach możemy zakodować to co dla nich najlepsze. Znam osobiście rodzinę, która zmieniła nawyki żywieniowe pod wpływem dziecka. Moi przyjaciele z powodów zdrowotnych kupują tylko to co jest w sklepach ekologicznych. Mimo to nie oszukujmy się eko w naszym kraju oznacza "drogo" dlatego wybieramy w sklepach to co najtańsze, bo na to nas stać...Nie namawiam Was do założenia własnych kurników, ale do poszukania w swoim otoczeniu Wesołych Jajek i czerpania z natury!!
Wszystkie dzieci zapraszam do czytania! Rodziców do krzewienia dobrych nawyków żywieniowych i dobrej zabawy przy czytaniu kolejnej części!!


Tak wygląda grafika:








Tak prezentuje się okładka:



A tak nasza wiosenna Tusia!!




Od jutra na stronie Tusi  pojawią się również nowe świąteczne, darmowe kolorowanki do pobrania. Musiałam się Wam pochwalić i bardzo nie mogę doczekać się jutra:)

Dziękuję wszystkim odwiedzającym za uwagę, za Wasze komentarze, które dodają mi otuchy, za miłe słowa:) czekam na Waszą opinię, czy Wiosenne Tusia Wam się podoba?

A tu jeszcze fotka z dzisiejszego poranka na moim tarasie była prawdziwa zima:)




Miłego dnia:)
Basia

i oczywiście Wesołych Świąt:)