Polubić siebie.

Nauczyć się żyć ze sobą.  Przyznam szczerze miałam z tym okropny problem.  Po 13 latach związku, w którym byłam drugą połową, w którym dzieliłam się troskami i problemami oraz szczęściem i po prostu codziennością, zostałam sama ze sobą. Nauczyć się żyć na nowo to trudne, czasem niewykonalne i dołujące. Okazało się bowiem, że niemal wszystko przerastało moje możliwości. Kupić chleb czy bułki, soki jakie?co na obiad w poniedziałek, a co w sobotę? Gdzie pójść, co zrobić z wolnym czasem? co obejrzeć w telewizji itp. proza życia, ale też w co zainwestować, jak nie przepłacać, jak zrobić taras, kiedy wymienić olej w aucie, u jakiego mechanika? itd. Dylemat gonił dylemat,co zrobić z dzieckiem kiedy nie słucha, gdzie wysłać dzieci na wakacje? Pytania, które wcześniej były omawiane przy kolacji, listy zakupów wysyłane esemesem. Potem przyszły wątpliwości czy dobrze robię, czy to właściwa decyzja. Spadek własnej wartości, wiary we własne możliwości, ciągłe wątpliwości. Od razu powiem, że nigdy nie było u nas tak, że nie podejmowałam sama decyzji, ale zawsze miałam je z kim obgadać. Wszystkie za i przeciw tak zwyczajnie. Samodzielna byłam niemal od 13 roku życia, od 19 mieszkałam sama i sama się utrzymywałam, wiec dobrze wiedziałam jak wygląda życie, a mimo to jak ten osiołek nie wiedziałam co dla mnie dobre. Z drugiej strony nie chciałam doradców w postaci koleżanek czy rodziny, chciałam fachowców, którzy wszystkiego mnie nauczą. Najpierw jednak musiałam siebie polubić, tą nową samodzielną kobietę, która jest samowystarczalna i decyduje zupełnie samodzielnie o losach swoich i dzieci. Pomogły mi coachingi na podniesienie własnej wartości. Wykonywałam zadania po zadaniu, docierały do mnie niesamowite rzeczy na temat własnej osoby. Poznałam swoje oblicze, to czego chcę i czego nie chcę. Jakie mam pasje i marzenia, cele i priorytety. Powoli zaprzyjaźniłam się ze sobą. Po roku bardzo intensywnej terapii, wielu godzinach rozmów, ustaliłam swoje nowe priorytety, swoje plany, marzenia i cele. Pierwszy raz w życiu zaplanowałam swoją pracę, zadania na nowy rok 2015. Jest lista, jest plan, jest też ciągle coś nowego co wrzucam do swojej teczki. Już nie żyje z dnia na dzień, ani od poniedziałku do poniedziałku, widzę kolejne dni i miesiące oraz lata. Głównym celem jest szczęście i spokój psychiczny. Złapanie równowagi  i jej utrzymanie to mega wyzwanie, ale podchodzę do niego z dystansem. Nic na siłę, bo jeśli potrzebuję się wypłakać to płaczę, jeśli potrzebuje dzień pod kołdrą to sobie go funduję, jeśli potrzeba mi samotności to odchodzę na bok i nie zmuszam się do brylowania. Uświadomiłam sobie, że podejmuję właściwe decyzje, widzę to po sobie i dzieciach. Nauczyłam się nie słuchać co o mnie mówią ludzie, nikt bowiem z nich nie założył moich butów i nie chadza moimi ścieżkami. Wszystko to oczywiście metodą prób i błędów. To nie jest prosta droga, ale opłaca się.  Dlaczego? zysk jest niewymierny i nieprzeliczalny po prostu. Budowanie nowych relacji z ludźmi, rodziną, przyjaciółmi, a nawet dziećmi to droga przez mękę i wiele porażek, ale i te przerabiam na swoje sukcesy. Jestem tutaj!! Po roku prób medytacji, w końcu odnalazłam swoją mantrę. Wyśpiewane zdanie umiejscawia mnie właśnie tu gdzie chcę być. W moim życiu, nowym życiu, życiu po traumie.

Dobrego dnia Wam życzę:)

Basia, która w końcu siebie lubi i akceptuje:)





ps. foto wykonała Karina z http://www.magic-moments.pl/- dziękuję:)

Komentarze

Mig pisze…
Od zawsze lubiłam siebie, z kolei to owocowało tym że uważano mnie za egoistke i samolubną ( taki mamy kraj i chyba takie wychowanie, dziewczynki muszą być opiekuńcze dla innych poświecać się a dopiero na końcu myśleć o sobie) a ja nie. Buntowniczka.... Lubię ludzi, kocham ludzi, ale przede wszystkim lubię siebie i uważam że jest to zdrowe!
florysztuka pisze…
Mig ja też zawsze lubiłam siebie, ale zmiany jakie zaszły w moim życiu i w mojej osobie były ogromne. Ciężko było mi polubić nową siebie.Pozytywny egoizm jest bardzo zdrowy, a my niestety zamiast się w nim wychowywać musimy się go uczyć...
Madeleine pisze…
ja lubię siebie, czasami mam siebie dosyć buhahaa ale generlanie siebie lubię i jednoczesnie mam świadomość swoich wad :)))))) I Ciebie też lubię :)
florysztuka pisze…
Madeleine ja też Cię lubię:)

Popularne posty