Dzień trzeci...brr..

Doświadczenie, które zmieniło moje życie...


Mogłabym wymieniać te wszystkie wydarzenia jednym ciągiem... śmierć mamy, moja choroba, śmierć męża...tak te wydarzenia mnie bardzo zmieniły albo raczej ukształtowały.

Jednak tylko jedno mnie tak zmieniło dogłębnie. To były narodziny mojego pierworodnego.
Mój mały synek stał się dla  mnie całym światem. W końcu mnie ktoś kochał bezwarunkowo, miałam dla kogo żyć. Dla niego stałam się Lwicą oraz boginią domowego ogniska...urodziny mojej córeczki tylko to spotęgowały. Kiedy pojawiły się dzieci w moim życiu wszystko się zmieniło. Ja przeszłam najbardziej prozaiczną metamorfozę- stałam się matką. Ta rola życiowa jest dla mnie najważniejsza, to niczym praca nad Oskarem. To nie lukrowe życie z dziećmi, tylko ciężka praca, ciężka i długa. Jednak satysfakcjonująca,  ekscytująca, dająca nieograniczone możliwości. Po śmierci męża to one mnie trzymały przy życiu, dla nich walczyłam o każdą chwilę mojego nowego życia, kiedy nabrałam sił zawalczyłam dla siebie. 
To doświadczenie trwa i będzie trwać we mnie wiecznie, ono się zadziało, namieszało i tak każdego dnia!!!


Bardzo dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze:)
Pozdrawiam też serdecznie te osoby, które do mnie zaglądają i milczą jak zaklęte:) 
Miłego dnia!!

Basia


Komentarze

Na Wrzosowisku pisze…
Fajnie, że są to takie pozytywne wydarzenia, nowe życie :)
herbata pisze…
jak ja lubie tu do ciebie zagladać
florysztuka pisze…
Herbata jak ja lubię kiedy mnie odwiedzasz:) dziekuje:)
florysztuka pisze…
Na Wrzosowisku tak to są bardzo pozytywne doświadczenia :)
Anonimowy pisze…
Siły spokoju wytrwałości pani życzę pozdrawiam Kasia
Alexis Ross pisze…
Kolejny blog, na którym tym wydarzeniem były narodziny dziecka ;) Ciekawie się robi.

Popularne posty