wtorek, marca 31, 2015

Wytworzyć świąteczny nastrój? nie da się...czy się da?

Już minął tydzień jak byłam na giełdzie kwiatowej. Przywiozłam bardzo dużo sztucznych kwiatów. To dla mnie nowość, ponieważ nigdy nie pracowałam na takim materiale. Jednak dostałam bardzo nietypowe zlecenie, ale nie mogę się za nie zabrać. Tak już niestety mam, że żeby coś wytworzyć muszę mieć czysty umysł. W tej chwili mam bardzo trudny okres w swojej pracy więc nie jest łatwo wyłączyć się z problemów i układać kwiaty nawet jak są sztuczne.

W tej chwili pracuje z coauchem nad poczuciem własnej wartości, dlatego codziennie muszę przepisywać zdania do zeszytu:) Zeszyt jest w czerwonej oprawie i jest moją inwestycją we moją osobę:)

Jest to bardzo zabawna w brew pozorom praca nad sobą:)

Efektem pracy z coachem jest też ta grafika:


Mimo, że już wcześniej na moim blogu pojawiały się posty świąteczne, to sama na tą chwilę mam problem ze świętami. Zrobiłam już listę zakupów, wszystkie wizyty ustalone, ale w sercu głęboki smutek i żal...

Budujemy zatem nastrój małymi krokami:








Uwielbiam te małe gliniane kaczuszki:) a może to gąski??


Trudne święta przede mną i tym razem nie pod względem emocjonalnym tylko zawodowym, ale dam radę jak zawsze zresztą. Tak ja  też się zastanawiam czy kiedyś powiem tak moje życie jest łatwe, proste i przyjemne? Bo jak serce szczęśliwe i w domu raj to strach obsiada inne sfery życia? Kalejdoskop zdarzeń czasami mnie przytłacza. Jednak nadal uważam, że każdą porażkę mogę przekuć na sukces...
Mimo wszystko jest pięknie:) a ten wiatr to chyba przywieje coś :)




sobota, marca 28, 2015

Być córką...

Jakiś czas temu serwis audioteka.pl oraz redakcja Foch.pl zaprosiła mnie do konkursu  na najbardziej kreatywny tekst o różnych aspektach kobiecości “Być matką, być córką w teorii i w praktyce”. Nie wzięłam udziału w konkursie, mimo że tekst powstał. 

Mimo to publikuję swój tekst na blogu, bo akcja jest bardzo fajna. 

Być córką w teorii i praktyce…


„Co kupisz mamie na Dzień Matki?” –pytanie, które przez wiele lat zadawały mi koleżanki w liceum. Normalne pytanie, naturalne dla nastolatek. Dla mnie jednak było pytaniem koszmarnym, sztyletem wbijanym w serce…Co ja wiem o byciu córką? Nic albo prawie nic. Kiedy mama pracuje od rana do nocy i ma troje dzieci, dom, ogród i tysiące obowiązków, a do tego nie okazuje uczuć, więź jest dosyć słaba. Jednak na tyle silna, by trzynastolatka po śmierci jedynej ważnej kobiety w życiu, nie umiała się otrząsnąć…Wiecznie wspominać, rozpaczać, przeżywać i cierpieć. Problem braku matki, która kocha, uczy, wskazuje kierunek, jakby nie istniał dla mnie do momentu zajścia w ciąże. Wcześniej doradzały mi koleżanki, jedna nauczyła mnie kupować biustonosze, inna gotować rosół. Starsza siostra chodziła na wywiadówki i dawała wzór tworzenia rodziny. Jednak kiedy poczułam ruchy swojego dziecka stałam się człowiekiem bez przeszłości. Nikt nie mógł mi opowiedzieć jak wyglądały moje narodziny, czy byłam zdrowa, jak się rozwijałam, jak ząbkowałam. Nikt nie wiedział co lubiłam, a czego się bałam. Być córką w teorii to więzi rodzinne, miłość, wsparcie itp. bzdety. W praktyce wygląda to tak, że nikt nie zna córki lepiej niż matka. Mnie nie znał ani tata, ani siostra, ani chłopak czy później mąż. Córka w praktyce to prawdziwa kalka swojej matki. Urodziłam dzieci i chciałam być swoją matką. Zebrane w głowie wspomnienia stworzyły obraz matki idealnej. Pieczenie ciasteczek, opieka, spacery, zabawy w ogrodzie…Opowieści specjalne dla moich dzieci z serii jak to babcia robiła, więc i ja robię…Kolejne dziecko, tym razem córeczka, zapiski dla dzieci jak wyglądał poród i ich pierwsze dni. Oczy malutkiego dziecka zasłaniają cały świat. Brak czasu i dzielenie się na dwie części. Matczyna miłość podzielona. Przestałam być córką, zaczęłam być matką dwójki dzieci, zupełnie różnych, zupełnie innych. Syn i córka. Każde z nich ma jakąś cząstkę mnie w swojej osobie. Przyszedł czas kiedy skończyłam wspominać, roztrząsać  i dzielić włos na czworo. Stworzyłam nowe tradycje, moje z dziećmi, moje z córką, moje z synem…Nie nauczyła mnie wybierać sobie biustonoszy ani jak się malować, odżywiać…nie pokazała jak  być kobietą ani matką. Mimo wszystko dała mi silne, mocne podstawy, choć przez moment zboczyłam z właściwej drogi kiedy szukałam jej ideału…Wspomnienia już nie bolą, a ja nie jestem odwzorowaniem swojej matki, jestem jej lepszą wersją…czuję to…

Zobaczcie też film:

https://www.youtube.com/watch?v=Rd9Uhm_VfUk


Przygotowuję się również do recenzji audiobooka "Matko, czy możesz mieć wszystko".


Miłej soboty:)

piątek, marca 27, 2015

Dzień 5 Dobrze jest marzyć...

Szczerze dla mnie to bardzo trudny temat. Dopiero uczę się marzyć. Nie pamiętam swoich marzeń z dzieciństwa, jako nastolatka nie miałam marzeń, bo żyłam chwilą. Na studiach też niczego sobie nie planowałam, nie zakładałam ani nie marzyłam. Z sesji na sesje, od wakacji do wakacji. Nigdy nie planowałam. Z prawdziwymi marzeniami zetknęłam się w wieku 20 lat, kiedy to poznałam swojego męża. On miał masę marzeń, planów, był wizjonerem. Jego marzenia wypełniły moją przestrzeń na 13 lat. Na moje marzenia nie było miejsca w naszym życiu, nikogo nie interesowały, jeśli nawet zaczęłam próbować cokolwiek sobie wymyślić,to było to trywializowane.
Moje marzenia nie miały czasu nawet wykiełkować...
Kiedy skończyłam 30 lat, dotarło do mnie jak puste prowadzę życie. Tylko dom, dzieci, mąż...Miałam wykształcenie, miałam zawód w ręku. Na bazie tego wymarzyłam swoją kwiaciarnie. Mam ją nawet w głowie całą urządzoną...do dziś nie jestem w stanie spełnić swojego marzenia. Ponieważ teraz po śmierci mojego męża pracuję w jego fabryce marzeń...
Jednak dopiero całkiem niedawno, bo jakiś rok temu wymarzyłam sobie wyjazd na Balii, wymarzyłam nową rodzinę, wymarzyłam konie i domek w górach. Kiedy zwerbalizowałam je, kiedy zrobiłam mapę marzeń, uwierzyłam, że mogę!! Chcę, jeszcze nie teraz, ale wiem że to osiągnę! Wiem to! Dobrze jest marzyć, bo nie zlewamy się z tłumem, nasze marzenia oddają nasz charakter.
Dobrze jest marzyć, bo człowiek musi mieć swój osobisty cel. Dobrze jest marzyć, bo wtedy się dobrze żyje...




czwartek, marca 26, 2015

Dzień 4, Jestem wdzięczna za...

Jestem wdzięczna za wszystko co otrzymałam od życia...za te dobre i te złe rzeczy, które mnie w życiu spotkały.
Jestem wdzięczna za to, że odzyskałam zdrowie...
Jestem wdzięczna za zdrowe i mądre dzieci...
Jestem wdzięczna za nową miłość...
Jestem wdzięczna za to, że moje życie jest kolorowe i ciągle dostarcza mi nowych doświadczeń, mimo stresu, strachu, bólu, jest w nim też bardzo dużo radości, miłości i piękna.
Jestem wdzięczna za ludzi, którzy mnie otaczają, za przyjaciół i wrogów, za cudowną rodzinę, sąsiadów, współpracowników...
Jestem wdzięczna za to, że mam tyle siły by walczyć...
A Wy często myślicie o tym za co jesteście wdzięczne?  Ja wiele razy o tym myślałam przez ostatnie dwa lata...

Miłego dnia;)

środa, marca 25, 2015

Dzień trzeci...brr..

Doświadczenie, które zmieniło moje życie...


Mogłabym wymieniać te wszystkie wydarzenia jednym ciągiem... śmierć mamy, moja choroba, śmierć męża...tak te wydarzenia mnie bardzo zmieniły albo raczej ukształtowały.

Jednak tylko jedno mnie tak zmieniło dogłębnie. To były narodziny mojego pierworodnego.
Mój mały synek stał się dla  mnie całym światem. W końcu mnie ktoś kochał bezwarunkowo, miałam dla kogo żyć. Dla niego stałam się Lwicą oraz boginią domowego ogniska...urodziny mojej córeczki tylko to spotęgowały. Kiedy pojawiły się dzieci w moim życiu wszystko się zmieniło. Ja przeszłam najbardziej prozaiczną metamorfozę- stałam się matką. Ta rola życiowa jest dla mnie najważniejsza, to niczym praca nad Oskarem. To nie lukrowe życie z dziećmi, tylko ciężka praca, ciężka i długa. Jednak satysfakcjonująca,  ekscytująca, dająca nieograniczone możliwości. Po śmierci męża to one mnie trzymały przy życiu, dla nich walczyłam o każdą chwilę mojego nowego życia, kiedy nabrałam sił zawalczyłam dla siebie. 
To doświadczenie trwa i będzie trwać we mnie wiecznie, ono się zadziało, namieszało i tak każdego dnia!!!


Bardzo dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze:)
Pozdrawiam też serdecznie te osoby, które do mnie zaglądają i milczą jak zaklęte:) 
Miłego dnia!!

Basia


wtorek, marca 24, 2015

Dzień drugi- 3 rzeczy, które chciałabym zmienić...

Witam wieczornie:)

Dzień drugi wyzwania:
3 rzeczy, które chciałabym zmienić...


Temat trudny, bo jest tyle rzeczy które chciałabym zmienić, że wybrać jest bardzo ciężko...

1. Najbardziej chciałabym zmienić w sobie to, że tak bardzo boję się zmian. Boję się ryzyka i tego wszystkiego co niesie za sobą zmiana. Wyjście ze swojej strefy komfortu, jest dla mnie bardzo trudne. Dlatego zanim podejmę ryzyko umieram ze strachu tysiąc razy. Zamartwiam się i tworzę w głowie czarne scenariusze. Mija dużo czasu zanim podejmę jakieś kroki mija kupę czasu, a ja wykańczam się psychicznie. 
* ale przygotowując się do tego wpisu podjęłam pewne kroki- jestem właśnie po konsultacjach z couchem, od piątku zaczynam nad sobą pracować :)

ŻYCIE JEST ALBO ŚMIAŁĄ PRZYGODĄ, ALBO NICZYM. BYĆ NASTAWIONYM NA ZMIANĘ I WOLNYM DUCHEM WOBEC LOSU TO NIEPOKONANA SIŁA.
                                                                                                          HELLEN KELLER

2. W swoim życiu bardzo chciałabym zmienić przeszłość, ale tego się nie potrafię. Czasu nie cofnę. Przeszłość mnie dogania każdego dnia, choć bardzo się staram, żeby tak nie było. 
* jedyna możliwość to wybaczyć mojemu mężowi, że odszedł od nas, ale tego jeszcze nie potrafię.

TERAZ NIE PORA MYŚLEĆ O TYM, CZEGO CI BRAK. LEPIEJ POMYŚL, CO MOŻESZ ZROBIĆ Z TYM,CO MASZ.
                                                                                                        E.HEMINGWAY

3. Chciałabym zmienić jeszcze swój blog, żeby bardziej odzwierciedlał  mnie:)
* a to właśnie robię biorąc udział w kolejnym wyzwaniu...

Praca jest mniej nudna niż zabawa:)

Ch. Baudelaire



Dobranoc:)


poniedziałek, marca 23, 2015

ach polubiłam wyzwania:)

Witam!
Podjęłam kolejne wyzwanie tym razem u http://alexisross.com/.





Zadanie nr 1

Osoba stojąca za blogiem


To ja:) Basia mam 35 lat  i dwoje dzieci. Jestem cały czas na ścieżce poszukiwań. Skończyłam Kolegium Nauczycielskie o profilu nauczyciel języka polskiego. Od zawsze lubiłam pisać. Osobiste dramaty dają mi dużo przemyśleń i czasami czuję potrzebę je zwerbalizować. Bloga założyłam w 2010 roku, kiedy opieka nad dziećmi i totalna rutyna sprawiły, że zapragnęłam czegoś dla siebie. Blog od początku miał być o mnie i moim postrzeganiu świata oraz o tym co robię. Z zawodu jestem florystką i postanowiłam, że pojawiać się tu będą również moje prace. W 2014 wydałam swoją pierwszą bajkę o kotce Tusi w formie ebooka.
Mój blog przez ponad rok mocno zaniedbałam, tak samo zaniedbałam swoje pasje. Kocham kwiaty, uwielbiam robić zdjęcia, pisać, zwiedzać, jestem kreatywna w wielu dziedzinach. Postanowiłam w tym roku popracować troszkę nad blogiem i swoimi pasjami.


Moja poniedziałkowa motywacja: Daj sobie wszystko w poniedziałek by mieć cudny nastrój przez cały tydzień:
Mam nadzieje, że miło będzie Ci do mnie zaglądać:)
Pozdrawiam
Basia

środa, marca 18, 2015

Wielkanocna dekoracja zrobiona przez dzieci

 Witam:)

Dekoracje na święta to nieodzowny element naszego życia. Bardzo często przygotowuje je z dziećmi. Zawsze muszą być one przystosowane do możliwości dziecka,
Dla dorosłych to banał dla dzieci wyzwanie:)
POTRZEBUJEMY:
wytłaczanki po jajkach,
skorupki po jajkach,
klej,
mech,kwiatki,piórka, bazie itp.
bibuła,sizal










Bibułą obklejamy wytłaczankę, jajka układamy w wytłaczankach i wypełniamy mchem i całą masą ozdób:) pamiętajmy, że jeśli w jajka wkładamy kwiaty muszą one mieć wodę!! można do nich wsadzić np. zieloną gąbkę florystyczną.

Dzieci mają ogromne możliwości  artystyczne, one są kreatywne od urodzenia, a my powinniśmy je wspierać.

Pozdrawiam:)

wtorek, marca 17, 2015

Padłaś Powstań...

Nic nie jest takie jakby się nam wydawało...czasami myślę, że wszystko ma dwa oblicza- ludzie i ich działania.Co zrobić kiedy nagle świat wali Ci się na głowę?Ja tak właśnie mam od jakiegoś czasu. Wszystko co zostało zaplanowane weryfikuje życie i ludzie. Co zrobić, żeby nie wchodzić codziennie pod kołdrę i nie udawać, że mnie tu nie ma? Co zrobić by mimo porażek się nie poddawać? Działać.
Odpowiedź jest bardzo banalna, jednakże jedyna z możliwych, która przyniesie jakikolwiek efekt. Z każdej porażki należy wyciągnąć błędy i zamienić je na sukces. Sukcesem jest już odnalezienie tych błędów, przyznanie się do nich i nie powtarzanie ich!! Ja mam za sobą sporo gaf czy niedociągnięć, jednak cały czas się uczę i mimo, że nie raz usłyszałam tu nie ma miejsca na błędy, każda porażka jest dla mnie nową lekcją. Nie idę pod kołdrę, nie będę rozpaczać, nie dam się wpędzić w kozi róg. Jasne, że umiem przyznać się do tego co źle zrobiłam, ale życie toczy się dalej i dalej nie ma mnie na liście najbogatszych Polek, zatem do dzieła. Działam i będę póki mi sił starczy, choć przyznam że nie raz nie nie dwa mi się po ludzku nie chce.  Co robię kiedy mi się nie chce?
- idę pod prąd...najpierw wychodzę bezsilność, wysiłek fizyczny działa cuda, otwiera umysł na nowe możliwości, zatem chodzę, biegam, tańczę czy myję okna.
- układam plan działania,
-buduję sieć- obmyślam kto i w czym mógłby mi pomóc,
-rozmawiam z ludźmi, okazuje się, że oni najczęściej znają rozwiązania moich problemów.
- ćwiczę oddech i medytacje, bo tylko to daje mi jasny umysł.
-ale najpierw wykonuje telefon do przyjaciółki i wypłakuje się po babsku.

Potem działam, działam, aż będzie jakiś efekt, gorszy czy lepszy liczy się to, że nie poddałam się i potrafię dalej trzeźwo myśleć.

Jednak nie zapominajmy, że jesteśmy tylko ludźmi i kiedy trzeba płakać to trzeba, ważne jest jednak, żeby potem wstać POPRAWIĆ KORONĘ I DZIAŁAĆ:)




Całuję Was mocno Basia- która dzisiaj zaliczyła mega porażkę życiową...ale żyję, jestem zdrowa i moje dzieci też i tylko to się liczy:)

sobota, marca 14, 2015

sesja wiosenna Natalki

 Świat kobiet jest piękny, dziwny i przepełniony emocjami. W grudniu wymyśliłam sobie, że zrobimy z  dziećmi sesje świąteczną,  znalazłam ogłoszenie na jednej z grup. Dzieci były zdziwione, ale bardzo podekscytowane. Przygotowaliśmy ubrania, zabraliśmy jabłka i mandarynki, a potem z dobrymi humorami ruszyliśmy ku przygodzie. Poznałam Karinę z http://www.magic-moments.pl/, bardzo miłą, sympatyczną i ciepłą osobę. Moje dzieci troszkę się krępowały, ale po chwili zaczęła się zabawa. Efekty zimowe sesji pokazywałam Wam tutaj. Kiedy potrzebowałam zdjęcia portretowego również zrobiła mi  je Karina. Jak to kobiety wymieniłyśmy się swoimi pasjami i tak w czwartek powstała sesja zdjęciowa Natalki. Pech chciał, że mała się rozchorowała, ale mimo bólu głowy i początku temperatury pozowała z uśmiechem i chęcią przybierała różne pozy.
Sesja miała być w temacie wiosny, świąt Wielkanocnych, ale też w stylu eko. Podjęłam się z ogromną chęcią przygotowania scenografii. Oto efekty:)


















Piękne opaski przygotowała Karina, jajka zabrałam z lodówki, troszkę mchu i wierzby i proszę scenografia gotowa:) a jaka zabawa:) 

Mamo jestem piękna- tak córeczko jesteś moją piękną Królewną:)


Udanej soboty:)

piątek, marca 13, 2015

Produkty, które każda kobieta powinna mieć...

Ostatni dzień wyzwania na blogu http://www.senmai.pl/ i dzisiejszy temat :
Produkty, które każda kobieta powinna mieć...

Trudny wybór, ja jednak nie będę pisać o produktach spożywczych czy kosmetykach.
Bez nich jak pokazało moje życie mogę się obyć, ale lubię je mieć:)
Natomiast moje życie okazało się o wiele łatwiejsze kiedy do auta wrzuciłam parę dziwnych dla niektórych rzeczy.

Po pierwsze kiedy samotnie wychowuje się dzieci, samotnie też robi się zakupy. Ponieważ nie znoszę plastikowych toreb jednorazowych wrzuciłam do auta skrzyneczkę( plastikową-wielokrotnego użytku). Mam ją zawsze przy sobie o wszystkie zakupy pięknie się w niej mieszczą. Butelki są bezpieczne, owoce, jajka i warzywa również. Do tego łatwiej mi chwycić taką skrzyneczkę i zanieść ją do domu. Czasem jest ich kilka zwłaszcza przed świętami. Dziś już nie robię sama zakupów, ale skrzyneczki przydają się nadal.

Druga rzecz, którą staram się mieć w aucie to torba na mrożonki. Często kupuję warzywa mrożone, lody czy ryby, kiedy po raz kolejny z zakupów wróciłam z torbą na mrożonki skrzyczałam sama siebie. Od tamtej pory mam zapasową w skrzyneczce:)

Trzecia rzecz to ładowarka samochodowa do telefonu. Nawet nie wiem ile razy uratowała mi życie:)

Do tego mokre chusteczki, woda i płyty z ukochaną muzyką. Często buty na zmianę i paczka gum do żucia. Mama jeździ- mama musi mieć różne rzeczy pod ręką:)

Świetnie się bawiłam podczas tego wyzwania. Choć przyznam szczerze trudno tak redagować posty na zawołanie.

Wczoraj brałam udział razem z moją córeczką w sesji wiosennej. Opiszę to jednak przy następnej okazji:)

Mała próbka:)

Miłego dnia:)

czwartek, marca 12, 2015

Pasjami mam pasję...

Dzisiaj pasja i hobby...
Mam ich tak wiele, że czasami sama ze sobą nie mogę wytrzymać.
Uwielbiam podróże, te duże i te małe. Dlatego raz w miesiącu zabieram dzieci na jakąś eskapadę. Uwielbiamy zamki i pałace, muzea i kamieniczki. Z uporem maniaka szukam tam piękna i historii, ale też zawsze czegoś do domu. Wracam więc z kubkami, kawą, winem, cukierkami, drewnianą łyżką, kapciami itp. Potem karmię się tymi prezentami, które sobie zrobiłam i cieszę się.
Druga pasja to fotografia i w tym roku postanowiłam, że w końcu zabiorę się za to na poważnie. Choć to wymaga wiele czasu i cierpliwości. Ta książka, którą dostałam ponad rok temu, teraz odkurzona, leży przy moim łóżku i czeka na wolne chwile.



Jest tylko jeden problem, ostatnio mało sięgam po aparat. Ciągle robię fotki telefonem albo tabletem i co z tą pasją? Może większą pasją jest u mnie oglądanie pięknych zdjęć niż ich robienie? Przecież nie będę się tłumaczyć brakiem czasu:)

Miłego dnia oby Wasz był lepszy od mojego...
Basia


Wpis powstał w ramach wyzwania na blogu SenMai.

środa, marca 11, 2015

Trzy sposoby na ...

Trzy sposoby na to by zacząć dzień w miłym nastroju...

1. Wieczorem przygotuj się na następny dzień, poprasuj ubrania, sobie i  dzieciom ( jak ktoś ma ochotę to można i mężowi:), przygotuj śniadaniówki i butelki na picie, wyczyść buty, bo rano na sto procent zapomnisz, przygotuj też ewentualne dokumenty i książki do pracy, by zabrać je ze sobą, naładuj telefon...
2. Nastaw budzik odpowiednio wcześnie, żeby mieć czas na spokojny prysznic, kawę i makijaż.
3. Po przebudzeniu wypij szklankę wody z cytryną, nastaw kawę i zrób w tym czasie trzy Powitania Słońca, obudź dzieci  mizianiem i przytulaniem:) Zjedz śniadanie:)

Pochwal siebie za to, że tym razem o niczym nie zapomniałaś i wykonaj na tarasie taniec radości, ku uciesze dzieci i sąsiadów:)

Właściwie to jeden najważniejszy sposób organizacja i konsekwentne jej przestrzeganie. Osobiście zauważyłam, że mój nastrój wieczorny bardzo wpływa na poranek dnia następnego. Jeśli nie chce mi się wieczorem przygotować wszystkiego jak powinno być, to rano biegam na nerwie i złoszczę się na wszystkich. Tak zaczęty dzień nie przyniesie dobrego nastroju, dlatego chwalę siebie jak to wszystko przygotuję i tak naprawdę zadbam o siebie i swoje samopoczucie o poranku. Jasne jest dla mnie to, że muszę dbać o siebie i swoje samopoczucie, a skorzystają na tym wszyscy członkowie rodziny:)




Chciałabym nauczyć się tak dekorować kawę:)

Miłego dnia:)
Basia

Wpis powstał w ramach wyzwania na blogu SenMai.

Miło mi gościć nowe osoby:) dziękuję za komentarze:) 


wtorek, marca 10, 2015

Zaproś ptaszki do domu:)

Witajcie:)

Dzisiaj proponuję Wam jak zrobić własną dekorację wiosenną. Chociaż większość osób czeka z takimi dekoracjami do Świąt Wielkanocnych ja w ramach pożegnania zimy co roku zapraszam do siebie ptaszki. W tej chwili większość sklepów ma w swojej ofercie nie tylko kwiaty, ale przeróżne dodatki od kolorowych motylków, biedronek po piękne ptaszki. Moje moją już ponad 5 lat, ale mają się nieźle i co wiosnę zdobią naszą przestrzeń.  Potrzebne Wam będę: doniczka, mech i gałązki do ozdoby ptaszki lub inne dekoracje wiosenne, jajka przepiórcze.
Moje doniczki 4 lata temu znalazłam na śmietniku, sąsiadka wyrzuciła je, a ja się nimi zaopiekowałam. Oczywiście gliniane doniczki można kupić teraz w każdym markecie budowlanym. Moje są nadtłuczone, popękane i pobielone. Uwielbiam je tak po prostu:) Wypełniamy doniczkę mchem, jeśli macie go dużo wypełnijcie je np. gazetą, a na sam wierzch połóżcie mech.




Niedzielny spacer to dobry czas by zaopatrzyć się w gałązki, ja po swoje wyskoczyłam do ogrodu. Nacięłam wierzby oraz wszystko co mi wpadło w rączki np. brzozowe witki. Pięknie będą się prezentować gałązki drzewek owocowych, niestety musiałabym wyczyścić z nich ogródek sąsiadki, więc mam swoje brzózki.


Wkładamy gałązki do doniczki. Możemy również użyć zielonej gąbki florystycznej i wyłożyć nią doniczkę, a wtedy gałązki mogą wypuścić nam listki.

Z witek wierzby wyplatamy gniazdko dla ptaszków.

Wypełniamy gniazdko mchem i innym suszem, który mamy pod ręką.


Potem ozdabiamy gniazdko ptaszkami i czym tylko chcemy.





Pozostaje nam teraz tylko włączyć płytę z odgłosami ptaszków lub po prostu otworzyć okno:)
Miłego dnia:)
Basia

Wpis powstał w ramach wyzwania na blogu SenMai.