środa, stycznia 21, 2015

Potwory i Spółka, czyli rzecz o uzależnieniach i pokoleniach.

Nastały ferie, jakoś za bardzo na nie nie czekaliśmy, bo po dwóch tygodniach świąt nikt się nie zdążył zmęczyć. Kiedyś pakowałam dzieci i jechałam do siostry, teraz zastanawiam się co zrobić z dziećmi, bo muszę iść do pracy. Doskonale da się połączyć pracę i wychowanie dzieci, jednak nie w ferie. Mimo to już się szykujemy na wyjazd w góry. Czwartek Jelenia Góra, piątek Szklarska Poręba, sobota Karpacz, niedziela powrót do rzeczywistości.
Dwa dni temu zostałam okrzyknięta przez syna potworem. Ciężko mi było na sercu, na duszy i na ciele. Młody dostał szlaban na wszystkie multimedia oprócz radia. Szlaban dostał razem siostrą ( ona nawet się cieszy, nie jest tak spaczona), bo oboje w sposób haniebny zaniedbali naszego psa pod moją nieobecność. Przeszedł tajfun przez nasz dom, padały słowa, które bolą, ale kary nie cofnę. Jeszcze wczoraj rano były jęki i wielkie nieszczęście, ale już po południu awansowałam na dobrego potwora z Potwory i Spółka, do łask wróciły kartki, kredki, książki i gry planszowe oraz muzyka do tańca. Mam nadzieje, że po tygodniu okaże się, że bez tabletu, telefonu, x-boksa, psp i komputera można żyć. Gorzej mają opiekunowie dzieci, którzy z nimi zostają kiedy jestem w pracy. Babcia cierpi niemal tak jak dzieci, bo musi rozmawiać z nimi i coś ogólnie robić innego niż tylko gotować, ech...ja sama cieszę się, widząc po powrocie do domu dzieci na podłodze, pochylone nad grami planszowymi:) Sama w nic nie gram na komputerze czy x-boksie, nie umiem, nie lubię i nie chcę. Kiedy dwa dni temu stwierdziłam, iż syn jest uzależniony od gier odpowiedział mi tak- " I co z tego Ty jesteś uzależniona od książek, są wszędzie, a Ty w każdym miejscu w domu czytasz co innego!"- hm...trudno polemizować z dzieckiem, kiedy ma rację. Pytanie tylko, które dla mnie jest retoryczne, który nałóg jest gorszy?


Druga książka, która wywarła na mnie ogromne wrażenie to Kody Podświadomości Beaty Pawlikowskiej

W drodze do poszukiwania własnego szczęścia człowiek szuka nie tylko gotowej recepty na szczęście, ale też próbuje poznać siebie. Ja po swoich przejściach wyruszyłam na poszukiwanie swojej prawdziwej tożsamości. Nie muszę Wam mówić jak bardzo zmienia się człowiek, gdy nagle zmienia się jego cała sytuacja życiowa. Przez wiele miesięcy miałam problem z tym, żeby zwyczajnie polubić swoje nowe oblicze. Rano przed lustrem nie pałałam do siebie sympatią, bo nowa ja była sprzeczna ze wszystkim co do tej pory sobą reprezentowałam, pójdę dalej nowa ja była również nie komfortowa dla mojego otoczenia.  Żyjemy w schematach i w schematach wychowujemy swoje dzieci, ja też przez wiele lat żyłam tak jak mnie wychowano, tak jak mi wpojono- komfortowo. Dzisiaj wiem, że do szczęścia potrzebuje wyjścia poza swoją strefę komfortu, poza narzucone mi ramy przez samą siebie, rodzinę, znajomych i przyjaciół. Książka bardzo dobra, otworzyła mnie na wiele zmian. Pomogła zrozumieć moje mechanizmy obronne. Jak wszystkie książki Pawlikowskiej napisana z humorem, z przykładami, doświadczeniami autorki. Wracam do niej ilekroć moja podświadomość znowu zaczyna mną rządzić. Polecam:)

Leczenie obrazami:




ja wiem, że wiosna jest już w Waszych sercach, ale o ile zdrowiej by dla naszej psychiki poczuć prawdziwą zimę? zdjęcie zrobiłam w Boże Narodzenie w Szklarskiej Porębie:) i już się nie mogę doczekać kiedy tam wrócimy:)

Miłego Dnia!!!

4 komentarze:

Bryzeida pisze...

Bądź dzielna, Potworze i trwaj w swoich postanowieniach!
B.

Anonimowy pisze...

Basiu dzieci zaczynają się buntowac wobec Ciebie .Zaczyna się próba wytrwałości czy Ty czy Oni.ALE z doświadczenia powiem ze nie ma co ustępowac bo maluchy wykorzystują pozdrawiam Basia.

greeneyekitty22 pisze...

piękny widok...właśnie sobie przypomniałam jak kilkanaście lat temu byłam tam na feriach z rodzicami i siostrą :)

http://www.greeneyekitty22.blogspot.com/ pisze...

pięknie:)