wtorek, grudnia 16, 2014

Wieczorne luksusy

Spokojny wieczór choć smutny, bo choroba zabrała kolejną dobrą osobę z mojej młodości. Matka dwójki dzieci, nastolatki i dwudziestoparolatki. Nigdy nie ma dobrego czasu na stratę matki czy innej bliskiej osoby...nigdy...i poraz kolejny zastanawiam się czy uda mi się wychować dzieci i zobaczyć jak idą w świat ?
Będę walczyć o siebie, tylko to mi przychodzi do głowy...
Życie jest zbyt krótkie, żeby sie zamartwiać i kombinować trzeba je przyżyć pięknie, godnie i wesoło :)
Po to są właśnie takie chwile zadumy jak dziś, aby docenić to co sie ma.
Dziś doceniam i jestem wdzięczna za: kawę z przyjaciółką o poranku, za dobre rady szwagierki, za miłość moich dzieci i to że Kacper czyta bajki Natalce na dobranoc:), za to ze mam na kogo czekać z obiadem, za to ze znalazłam w pracowni czerwone kulki do wianka i już nie muszę jechać na giełdę bardzo rano:)

W sobotę byłam na warsztatach Projekt Egoistka. Tomasz i Dagmara Sklascy to ich pomysłodawcy i wspaniali ludzie, którzy zagrażają optymizmem i wiarą w piękno świata. Kilka godzin wykładów dr. Tomasza, jego cudowna gra na gitarze, warsztaty kulinarne z Monika Morozowską, na których robiłam pyszną sałatkę, uczyłam sie gotować kasze jaglaną, którą pokochałam w tym roku tak samo jak jarmuż, miła atmosfera i dobra zabawa, do tego wspaniałe towarzystwo mojej sąsiadki :)
Głowa pełna myśli, nadziei i planów na nowy rok:) pierwszy raz w życiu mam zamiar zrobić sobie plan na cały rok, zapisać to co chce zrobić i osiągnąć i trzymać sie tego planu!!!!

Wieczór przy nowym sercu naszego domu. W piątek zamontowalismy kozę w salonie!!! Mamy nowe hobby- dokladanie drzewa:) kiedyś chwyce jeszcze apart i porobie fotki:) kolejne dwa wianki zrobione można iść spać:)












środa, grudnia 10, 2014

Szybka sesja świąteczna

6.30 pierwszy budzik...co jest? co się dzieje?...aha to już...nie jestem w stanie otworzyć oczu...
6.45 drugi budzik, dobra już wiem, że noc się skończyła i nic na to nie poradzę, pora wstać...wszystko mnie boli, nie wyspałam się...blee..
7.00 trzeci budzik ostateczny, budzę dzieci, nie jedno dziecko, bo starszy już wstał, Natka jest nieprzytomna...a chodzą spać najpóźniej o 21...
zaczyna się, buziak, łaskotanie, wesołe jest życie staruszka haha...mamo przestań to śpiewać!!!!!kiedy nie mogę, mój ojciec zawsze budził mnie w ten sposób i doprowadzał do szału...robię to samo, nawykowo, śmieszy mnie to i dodaje energii...
szybko, szybko, szybko, dzieci powoli się ubierają, szybko chrupki na mleku, szybko kanapki,picie, strój na wf...wszystko spakowane, dzieci myjcie się!!!czesanie, tego nie lubimy z Natalią najbardziej, bo zawsze ją boli, a im bardziej się staram tym bardziej boli...dzisiaj jeszcze wiązanie krawatów, białe koszulki, bo apel porządkowy, najgrzeczniejsi dostają dyplomy...szybko, zęby umyć i oczy...ubierajcie się!!!czapki, bluzy, szaliki, kurtki, buty, w biegu jeszcze rękawiczki...Natalia plecak, Kacper ma za krótki pasek do spodni...boli gardło-tabletka... 7.30- szybko, wyjazd!!! jestem jak poganiacz, kontroler jakości, dozorca, sprawdzam czy mają drugie śniadanie, poganiam, pośpieszam, czasami muszę się wydrzeć...7.35 jedziemy...7.45 do zobaczenia po szkole, uff...znowu się udało, odjeżdżam, a oni dźwigają swoją przyszłość na plecach...codziennie mam wyrzuty, codziennie czuję, że za szybko, budzić ich wcześniej? próbowałam czas wyszykowania ten sam...i na to moja kochana szwagierka oświeca mnie dziś,po nocy w naszym domu i poranku-Ja ich podziwiam!!! oni mają niesamowity czas, ja stara baba nigdy nie mogę się tak szybko zebrać...:) wyrzuty mam, ale też bunt, że musimy na tą 8 zdążyć, że przecież poświęcamy całe popołudnia na zadania domowe,  że przez to czasu na zabawę i przyjemności nie ma, że ta szkoła to nas rozdziela i w ogóle jakby miło nie pracować i nie chodzić do szkoły, ale te czasy już nie wrócą:) i dobrze, bo zaraz znajduję plusy!! czuję się świetnie, bo się realizuję, dzisiaj Natalia odbiera swoją pierwszą nagrodę z rąk Dyrektora i na apelu będzie przed całą szkołą, zajęła 3 miejsce w konkursie plastycznym na najładniejszą ozdobę świąteczną!!ze wszystkich klas 1-3 ( w tym 8 klas pierwszych!!) , że Kacper już sam rano wstaje z własnym budzikiem, że jeszcze bardziej czekamy na święta i wspólne chwile!!
Mamy na co czekać, bo wyjeżdżamy do pensjonatu do Szklarskiej Poręby na święta!!! Pierwszy raz od 13 lat nie będę stała przy garach, spełniam swoje marzenia o świętach w górach, czuję się bardzo szczęśliwa i odczuwam ogromną wdzięczność za to, że mogę sobie na to pozwolić:)
W prezencie dla rodziny zrobiliśmy sobie sesje świąteczną!! Będą mieli nas przy sobie na fotografiach, a my zajmiemy się z Tomaszem rekonstrukcją naszej rodziny!! My, dzieci i 4 dni wolnego:)












Tak to był mój pomysł:) wszyscy patrzyli na mnie jak na wariatkę, ale powiem Wam, że ta godzina, w której byliśmy tylko my, była wspaniała:) Znowu czuję, że żyję:)
a teraz szybko, szybko do pracy:)
Buziaki i Miłego dnia!!!!
Basia

czwartek, grudnia 04, 2014

czas oczekiwania

Nadszedł czas, który uwielbiam:) Nie lubię Bożego Narodzenia!!! Nie lubię i już...sama Wigilia jest dla mnie bardzo trudnym czasem, zawsze będzie...jednak uwielbiam grudzień za jego świąteczną magię. Święta w listopadzie mnie drażnią, ale w grudniu już nie! W grudniu mamy kalendarz adwentowy z zadaniami, w grudniu szykujemy się na święta...są ciasteczka, są ozdoby, kartki dla najbliższych, są spotkania z przyjaciółmi i czas kolęd. Co najważniejsze to prezenty i św. Mikołaj.  Kacper w Mikołaja już nie wierzy, została tylko dziecięca wiara Natalki i dzięki niej mamy w domu jeszcze tą Magię!
Młody zbuntowany nie napisał w tym roku nawet listu do Mikołaja. Za to Mikołaj napisał do niego i dzięki Poczcie Polskiej synuś dostanie list z Laponii. Może jeszcze choć na chwilę zasieję w nim ziarnko wiary.  Natalka jak mróweczka ciągle szykuje jakieś ozdoby, w domu, w szkole, w świetlicy. Wszystkie ozdoby wyprodukowane w świetlicy muszę wykupić na jarmarku świątecznym w szkole!! robi tak piękne rzeczy, że inaczej się nie da:) List do Mikołaja pisała razem z komputerem i wujkiem google - prezenty dla siedmiolatki...ehhh:)
W poniedziałek robiliśmy ciasteczka dla Świętego, niech ma grubasek:)

Przepis bardzo prosty:)
1,5 szklanki mąki orkiszowej
jedno jajko
2 łyki oleju
łyżeczka proszku do pieczenia
szklanka cukru trzcinowego
Zamieszać, wyrobić, rozwałkować, piec aż się zrumienią w 160 stopniach.
Posypać cukrem pudrem z cynamonem:)
Pyszne do kawy i herbaty:)

z naszych rozmów:
Mamo przecież nie ma Mikołaja, dlaczego nas oszukujesz?
Kacper wcale Was nie oszukuję, bo ja w niego wierzę! fakt nigdy go nie spotkałam, ale wierzę, że istnieje, w naszych sercach przecież jest. To Twój wybór czy chcesz w niego wierzyć, masz 10 lat i sam możesz wybrać, czy chcesz mieć piękne, magiczne święta, czy wolisz być smutnym i nieszczęśliwym dzieckiem, które nie czeka na prezenty i nie czuje magii świąt. To Twój wybór!!
To ja się zastanowię:) ok. synu:)

I tak Młody myśli podjadając ciasteczka dla Mikołaja:)



Powstają też nowe wianki:) jeszcze powoli, ale już są:) oto pierwszy, który już czeka na swoją właścicielkę i się stroi dumnie:)





Życzę Wam zatem jak najdłuższego czasu oczekiwania, dla mnie ten czas jest radosny o wiele bardziej niż same święta, czas dla bliskich i dla siebie, bo potem to tylko gonitwa i zmęczenie i żal, że to już a tak długo na te święta czekaliśmy...
Miłego dnia:)
Basia