Plan B

Dla mnie jesień to barwy, szelest liści pod stopami, poranki we mgle i czas spędzony z rodziną. Chociaż tego czasu wolnego coraz mniej to i tak najprzyjemniejszym momentem jest wspólna kolacja i śmiech dzieci. Opowiadamy sobie całe dni, czasami sobie dogryzamy, żartujemy, dzieci maja swoje głupawki, czasami milczymy i zastanawiamy się co będziemy robić w weekend.  Zmienia się nasz wspólnie spędzony czas, bo Kacper chętniej goni do kolegów, Natka jest jeszcze taką moją przytulanką i sama siada na kolanka. Szkoła i nauka pochłania prawie całe wieczory, czasami sił brakuje na książkę czy dobry film. Pod nogami pałęta się pies, a na jesień wraca do domu kot. Ostatnio dzieci zapytały mnie o to dlaczego tak chętnie lubię wyjeżdżać z domu, skoro dużo jestem poza nim. Dlaczego nie wolę z nimi pograć cały dzień na xboksie albo oglądać telewizje. Odpowiedź była z mojej strony bardzo szczera, bo ja tworzę nowe wspomnienia, nowe zwyczaje, nowe szlaki...Generalnie mam już sercu spokój, jednak dopiero w miejscach nowych czuję się wolna i chce mi się żyć na 200 procent. Wracam potem do domu i karmię się tymi nowymi doznaniami, wyciągam kubki z Wieliczki i robię pyszną kawę z Jeleniej Góry, piję winko z Lwówka Śląskiego i oglądam ryciny ze Srebrnej Góry, myślę o serniku z Krakowa i oscypkach z Wąwozu Homole...i tak mam naładowane baterie na kolejne dni...zamykam oczy i jadę konno po Pieninach, siedzę przy palenisku w Jaworkach i marzę o przestrzeni, koniach, uśmiechach i sama się śmieję. Ktoś mądry kiedyś mi powiedział, że żeby uleczyć duszę trzeba kupować nowe wspomnienia, że nie kupno nowych spodni czy sukienki, ale właśnie obrazy mnie wyleczą i tak się dzieje...dlatego wszędzie gdzie jestem przytulam się do drzew, całuje chmury i staje się sobą...
Jesień oprócz pięknych barw jest też ciemna i dołująca, długie wieczory i ciemne poranki nie mają za sobą zbyt wiele optymizmu, jednak znalazłam swój plan B na życie, wdrażam go codziennie, poćwiczę jogę, pójdę na spacer, zjem owsiankę i spotkam się z przyjaciółmi, a gdy to nie pomaga planuje wyjazd poza Wrocław. Nasze życie nie zależy od nas, wiem to z własnego doświadczenia, wiem też że tragedie są w każdej rodzinie, wiem jednak też to, że jak przeżyję każdy kolejny dzień zależy ode mnie. Robię postępy, bo jeszcze rok temu na pytanie jaki będę miała dzień odpowiadałam, że pewnie trudny, stresujący, przykry dziś odpowiadam zobaczymy co się wydarzy na tą chwilę jest dobrze. Jeszcze rok temu planowałam najdalej dwa dni do przodu teraz mam już zaplanowany cały miesiąc z góry, za rok o tej porze mam zamiar być o wiele wiele dalej.

Jesienne prace w tym roku to przede wszystkim róże, często po prostu prezenty, czasem chęć pracy...kolory ostre i ciepłe, rozgrzewające na jesienne mgliste dni...















taka jest moja jesień, gorąca, czasem rozmyta, przebarwiona, ciepła, oswojona...

Komentarze

Madeleine pisze…
Twój plan B na życie jest rewelacyjny !!!!!! lubię takie plany B...dziękuję Basiu :*

Popularne posty