środa, listopada 21, 2012

druty- ocieplacz na kubek

Dwa dni temu pewien Pan powiedział mi że marzenia się spełniają...
Pamiętacie co chciałam dostać na Mikołaja? tak ocieplacz na kubek:) druty miałam w rękach ponad 20 lat temu, jak żyła jeszcze moja mama. Nic nigdy nie zrobiłam, choć moja mama robiła nam sweterki i czapeczki, siostra też robiła sweterki, a ja zawsze chciałam się nauczyć:) no i uczę się, bo zapisałam się na internetowy kurs robienia na drutach http://drutoterapia.blogspot.com/2012/11/kurs-podstaw-robienia-na-drutach.html i uczę się, choć sztywnieją mi palce, nie mam cierpliwości, moje oczka są krzywe, zbyt duże i zbyt małe, ale uczę się, choć druty jakie dostałam od teściowej są straszne, a wełnę mam tylko żółtą:) kurs jest fantastyczny i dobrze się bawię podczas wieczorów, ku zachwytom moich dzieci!! bo "mama jest najzdolniejsza"  i ostrej krytyce męża " bez rewelacji".
No i w sumie jest bez rewelacji, bo widzę jak bardzo jestem w te klocki nieudolna, no ale prezent na Mikołaja zrobiłam sobie sama:) i jest to fantastyczne doświadczenie:) miała być tylko mała wprawka, a udało mi się w nią ubrać kubek:) no i po co Ci to?  no w sumie nie wiem, ale gadżet, który pokazują teraz niemal wszystkie gazety od Twojego Stylu po Tinę:) mam w domu zrobiony własnoręcznie,  z jakim efektem spuśćmy zasłonę milczenia:) no ale chwale się, byłam grzeczna Mikołaj  przyniósł mi prezent wcześniej:) 



tak i parę fotek z mojej ostatniej wycieczki z dziećmi do lasu, zebraliśmy szyszki i patyki na świąteczne ozdoby:)










szukaliśmy Fryderyka




Kacper zdobywca
wylizana lizawka


ja królik, przytulić:)

a teraz wracam do książek:)Miłego dnia:!!
Basia

6 komentarzy:

OLAndia pisze...

Tez chcę taki ocieplacz!! :) Już kiedyś chciałam go zrobić, ale czasu zawsze za mało. Muszę w końcu za niego zabrać :) ładne zdjęcia :)

Dom Rozalii pisze...

fajny, cieplutki kubraczek.Wyobraziłam sobie, jak spacerujesz w lasku z tym żółciutkim kubeczkiem.
Pozdrawiam:)

Madeleine pisze...

boskie to ubranko na Kubek!!!ja jestem zachwycona :)

Topielica pisze...

Slodziutki ten ocieplacz. I proszę mi tu nie marudzić na włóćzkę! Żółty jest ładny. Ja się uczyłam szydełkować na sznurku sizalowym. Że też nikt mnie nie powstrzymał... No ale wariatom trzeba potakiwać ;)
Pięknie wygląda oszroniony świat. U nas jest ciągle jeszcze za ciepło na takie atrakcje. Albo to ja za późno wstaję :D

Bryzeida pisze...

A którą ciocię najbardziej rozpiera duma? I z ocieplacza i z tego, że złapałaś za druty.
Macie we Wrocku najlepszy sklep internetowy z włóczkami i drutami, i spotkania dziewiarskie są...
Buziaki Ci wysyłam!
PS: Dzianina ma się przede wszystkim nie pruć. Wszystko inne nie jest tak ważne, jak to by była całością. Potem możemy się zastanawiać nad całą resztą.

Miejsce Sympatycznych Klimatów pisze...

sympatyczny post, sympatyczny ocieplaczyk :)