środa, października 31, 2012

wtorek, października 30, 2012

magazyn Urwiskowo nr 3, Halloween, czyli jak zrobić pająka?

 Kiedy dziewczyny z Urwiskowa zaprosiły mnie do współpracy nad pierwszym magazynem "Urwiskowo-magazyn kreatywnych rodziców, kreatywnych dzieci" pomyślałam dlaczego nie?
Mój synek skończył w czwartek osiem lat i przez te osiem lat nie było dnia, abym czegoś z nim nie zrobiła. Codziennie coś tworzymy, a jak nie tworzymy to zbieramy materiał do stworzenia czegoś. Rozmawiamy godzinami i chociaż nie należę do tych mam, które zawsze się uśmiechają:), za wszystko swoje dzieci chwalą i nigdy nie krzyczą, moje dzieci na jedno hasło stają gotowe do pracy ze mną i czekają na dobrą zabawę.  Natalka, moja córeczka niebawem skończy pięć lat i już projektuje ogródki:) od miesiąca siada ze mną i rysuje po kartkach ścieżki, wodospady, kwiaty i inne cudowności po to by wyśnić sobie to w nocy! i rano opowiada o ogrodzie na dachu naszego domu i o basenie, który tam ma, zjeżdżalniach i cudownym zapachu! Kacper zamęcza mnie pytaniami o drzewa i skały i jest fajnie:) tak jest niemal codziennie oprócz poranków, które są najgorszą częścią naszego dnia i zmieniają się w istny horror ze mną w roli głównej...
Bardzo cieszę się, że ukazał się już trzeci numer "Urwiskowa" w którym jest mnóstwo zabaw, gier i smakołyków:)  z moich propozycji to zabawy gazetami oraz kolejna część Tusi, a także złożenie hołdu naszemu Misiowi, który niedługo będzie obchodził Dzień Misia:) zapraszam






Tak poza tym to dzieje się u nas parę dziwnych rzeczy:) Wczoraj Kacper przyniósł dyplom , bo zajął w konkursie na warzywnego stworka III miejsce:) w konkursie klas I-III  !! 
dla mnie było to totalne zaskoczenie:)

W piątek była u nas imprezka urodzinowa Kacpra w stylu Halloween! Zjechały się duchy, wampiry, diabły i świetnie się bawiliśmy:) Powstało na tę okoliczność parę dekoracji:


 czarownice przyjechały aż z Wołowa:)


nawiedziła nas Biała Dama i cała reszta straszydeł, tu w przebraniach MUMII



Bawiliśmy się super:) były zagadki i zadania, skakaliśmy przez ogień, robiliśmy mumie z papieru toaletowego, wyciągaliśmy jabłka z wody bez pomocy rąk,był tort z pająkiem, który nie doczekał się zdjęcia:( generalnie trzy godziny dobrej zabawy, mam nadzieje ze się dzieciaczkom podobało:) 

JAK ZROBIĆ PAJĄKA?

 potrzebujemy:
gazetę, włóczkę czarną lub brązową, drucik, szpilki z kolorową główką, klej na gorąco,

z gazety robimy kulkę i owijamy ją szczelnie włóczką, przycinamy druciki i owijamy je włóczką, przyklejamy klejem na gorąco łapki do kulki wyginamy w tą samą stronę, jako oczy wbijamy szpilki.
proste a robi wrażenie:)


O tym czy należy kultywować to święto lepiej nie zaczynać debaty, bo to jak z Walentynkami, u nas to tylko kolejny powód do dobrej zabawy.
Miłego dnia!!
Basia



i jem pomarańcze....

niedziela, października 21, 2012

Decha na wejście? Czemu nie?

 Mgła jeszcze oplata moje domostwo, jesień zadomowiła się zupełnie. Jest piękna, kolorowa, soczysta, pełna żółcieni i mnóstwa niespodzianek.  Czy można ją  również zaprosić na próg domu? Zachęcić do wejścia i zapowiedzieć kontynuacje dekoracji jesiennych w domu? Z cyklu " Obrazy jesieni" proponuje "Dechę na wejście". Oczywiście nie dechą na wejście dla gościa:) Raczej chlebem i solą oraz zapitką, a mimo to stawiam deskę!! deska posłużyła mi jako podkład, tło dla zasuszonych jesiennych kwiatów, zasuszonych dzięki temu bardziej trwałych. Do deski przyklejamy je według uznania, u mnie niezawodny klej na gorąco. Teraz testuję wytrzymałość obrazu na wilgotność powietrza, ale już wiem, że gość zatrzyma wzrok na mojej desce! Myślę, że jest to bardzo fajna dekoracja dla wszelkich domostw oraz chat agroturystycznych. Oczywiście świetnie obraz będzie się komponował w różnych wnętrzach np. restauracyjnych.






Jabłka pod kruszonką już się pieką!! ciekawa jestem efektu :) przepis na banalnie prostą i równie udana kompozycję smakową znajdziecie tutaj.
Udanej niedzieli, mgła opada, więc po kawie ruszamy na spacer:)
Basia


czwartek, października 18, 2012

Wyróżnienie

Witam słonecznie:)

Jakiś czas temu dostałam wyróżnienie od Ewy z latajacedruciki.blogspot.com, bardzo  jest mi miło i bardzo dziękuję:)

                               

Wyróżnienia są bardzo miłe:) ja osobiście je bardzo lubię, a oto moje typy:)

1. sisters4cooking, bo bardzo lubię ich przepisy i często je odtwarzam w swojej kuchni:)
2. druterele za to że jest, że ją poznałam, za Fryderyka i Dagadanę i za warsztaty o dinozaurach:)
3. pod numerem czwartym , bo czuję się u niej jak w domu:)
4.aby nuda była przyjemna, za te emocje i miłe słowa, za Adelle :)
5. cat-atrzyne za niesamowity klimat
6. rodzinkę-m za pomysły i ciepło:)
7.jednorodzinny  za to, że zawsze budzi moje szare komórki do życia:)
8. dom rosalii  za cudowne zdjęcia!! i klimat!
9. naszapolana za to że spełnia marzenia:)
10. szminka w kurniku za humor, szczerość, ważne tematy i oczywiście za Ally:)

niestety doszłam tylko do połowy mojej listy:) druga część musi poczekać:)
Wszystkim dziękuję i życzę dobrej zabawy!!

Chciałabym się jeszcze pochwalić Aniołkiem dla Oli:) ma nadzieje, że już wisi i chroni maleństwo:)




miłego dnia:) 
Basia

środa, października 17, 2012

warzywny ludek

Jesienne dni sprzyjają wspólnym zabawom, ale ostatnio wpadliśmy w szał tworzenia:) Kacper przyniósł kolejne fantastyczne zadanie domowe. Ja robiłam z dziećmi ludki ze wszelkich możliwych kwiatków i roślin, a jego Panie ze świetlicy ogłosiły kolejny raz konkurs na warzywnego ludka. I tak powstał "Dzidziuś" :) tak go nazwali mali twórcy:)
 Lodówka zmniejszyła swoją zawartość  o:
kalafiora,
marchewkę,
kawałek pora,
rzodkiewki,
ziemniaki,
i cztery orzechy za spiżarki
oraz resztkę wykałaczek

Mama pokroiła marchew i por, resztę doczepiały dzieci, a jakie pomysły artykułowały  i próbowały wprowadzić w rzeczywistość?:)
W planie są też ludki z ziemniaków, a potem to chyba frytki zrobimy:)




Ten ludek na pewno nie skończy w zupie:)

"W ogródku"


Wyszłam sobie do ogródka.
Może spotkam krasnoludka?
Może w cieniu pod drzewami
siedzi z dziećmi i wnukami?
O! Coś rusza się pod krzakiem!
Eee.. to jakiś ptak z pisklakiem.
Ptak z pisklakiem, pisklak z ptakiem,
biegną szybko za robakiem.
Przeleciało coś nad płotem!
Czy to krasnal samolotem?
Nie! To ważka. Strasznie wielka!
Przezroczyste ma skrzydełka.
Oj! Za drzewem ktoś tak stuka.
Pewnie krasnal wnuków szuka.
Nie! To dzięcioł dziobem pukał
i niechcący mnie oszukał.
Kto tak pędzi w stronę norki?
Czyżby krasnal z wielkim workiem?
Nie! To przecież mysia norka,
a przed norka mysz. Bez worka.
Co tak brzęczy? Czy to mucha?
Czy też krasnal radia słucha?
Przeszukałam pół ogródka,
nie znalazłam krasnoludka.
Ale może, kto to wie,
krasnoludek znajdzie mnie?

Dorota Gellner

poniedziałek, października 15, 2012

Kreatywne dzieci:)


Kreatywne dzieci to nasze dzieci!! Każde dziecko chce tworzyć, wierzy w to, że tworzy cuda  i ma motywację do działania. Dziecko kreuje własną rzeczywistość, żyje w swoim świecie i ma poczucie dobrze wykonanej pracy każdego dnia!! Kiedy maluch kładzie się spać po cały dniu jest zadowolony z siebie, czuje moc jakby powiedziałby  Yoda- "Zaiste cudowny umysł dziecka jest". Przekonuję się o tym niemal każdego dnia obcując z moimi maluchami, choć przyznam się, że trudne jest tego codzienne docenienie.  Chwalenie każdorazowe za każdą rzecz, czynność, słowo, trudne jest i być może nudne oraz mało efektywne. Najbardziej jednak doceniam dzieci i ich wrażliwość na piękno i estetykę kiedy z nimi prowadzę warsztaty i chociaż akt twórczy jest kontrolowany przeze mnie to efekty są wprost  rewelacyjne.  Klasa mojego syna bierze udział w szkolnym konkursie na najładniej udekorowaną jesiennie klasę. Wraz z wychowawczynią przeprowadziłam u nich warsztaty jesienne. Dzieci tydzień wcześniej miały zacząć zbierać materiały do dekoracji. Zbiory przerosły moje oczekiwania. Wielkie i małe dynie w nieograniczonej niemal ilości, kwiaty, trawy, liście, kasztany, jarzębina, zatrwian. Jednym słowem klasa przygotowała się perfekcyjnie!! Dzieci pracowały niemal w ciszy, wystawiając języki, zagryzając usta, krzywiąc się kiedy musiały wkładać swoje malutkie rączki do mokrych i śliskich dyni, potem  łyżkami wyciągały zupełnie samodzielnie całą zawartość naturalnego naczynia. Pozostało już tylko dopasowanie gąbki i hulaj dusza!!! 













Ze względu na bezpieczeństwo dzieci w sieci nie pokazuję ich buziaków.  Na końcu zdjęcie indywidualne tu mój Kacper, każdy uczestnik dostanie ode mnie taką fotografię:) 

Wracając do rozważań nad kreatywnością i motywacją dzieci to najważniejsze jest to, aby nie zniszczyć tej chęci do pracy w dzieciach. By nie odebrać im nigdy tego poczucia dobrze wykonanej pracy, po to by jako osoby dorosłe mogły przeżyć swe życie z pasją. My rodzice też mieliśmy ten dar, ktoś nam go odebrał lub sami go być może utraciliśmy przez dokonywanie złych wyborów lub szarą codzienność. Być może ta jesień wbrew wszystkiemu obudzi w nas właśnie taką motywacje do życia z pasją!!  A wszystkim tym którzy mają to motywacje i pasje gratuluję!! Dbajcie o nią!!
Pozdrawiam całą II B oraz Panią wychowawczynię! Dziękuję za zaproszenie i kolejną lekcje motywacji!!

udanego poniedziałku!!
Basia

piątek, października 12, 2012

Z wizytą u Królowej Pszczółek:)

Witajcie:)

Skoro wszędzie panuje jesień do mojego domu wróciło bajdurzenie :)  Wieczory są długie i senne, wieczorne kolacje przeplatamy katechizmem oraz licznymi bajkami, dzieci dopinają się również opowieści o Skrzacie Fryderyku.  Zapisałam jedną opowieść kiedy jechałam autobusem:) wracałam z wrocławskiego Rynku i tak w notesie powstała opowieść o Królowej Pszczół i Fryderyku. Temat ciężki dla mnie, bo mój tata pszczelarz w zeszłym roku stracił wszystkie roje w swojej pasiece. Choroba? Chemia? nie wiadomo, dziś miód kupuję u pszczelarzy i bardzo ubolewam nad rodzinną stratą. W tym roku tato podjął próbę odnowienia pasieki, ale pszczół nadal jest zbyt mało, aby zabierać im miód do herbaty. Warto przemyśleć sprawę, siać i sadzić w ogrodach rośliny miododajne i walczyć o zmniejszenie chemii na naszych polach uprawnych!! zapraszam na http://trelemorele-bajkicichograjki.blogspot.com/2012/10/fryderyk-i-zimowy-zapas-miodu.html można tam poczytać o odwiedzinach Skrzata u Królowej pszczół oraz zobaczyć pszczółkę, którą zrobiła Basia z http://www.druterele.blogspot.com/2012/10/w-plenerze.html.
zapraszam do zabawy:) 

czwartek, października 11, 2012

jesień zielona tak, bo ona dziwna przecież jest...,czyli wianek z hortensji

Witajcie!!
Dzieci choć wróciły już do instytucji:) nadal ciągną noskami, teraz niczym kotki wtulają się we mnie jeszcze bardziej. Wczoraj  zbuntowały się i zażądały zimowych kurtek, rękawiczek i szaliczków!! Ja tak bardzo jeszcze nie chcę zimna!! Jestem strasznie ciepłolubna i to zimno napawa mnie okropną nostalgią, zwłaszcza jak widzę oszronione podwórko. Wszystko ostatnio składa się u mnie w ty samym terminie. Też tak macie? Jak nic się nie dzieje to cisza, a jak zaczyna to wszystko na raz wybucha? Ja tak mam ostatnio. Mimo wszystko jestem optymistycznie nastawiona, bo lepiej tak niż wcale:) lepiej więcej niż mniej!
Własnie przez to wszystko o jednym czasie o mal nie zmarnowałam hortensji, którą przyniosłam do domu dwa dni temu. Dostałam ją od najcieplejszej osoby jaką znam, od niej bije taki spokój i ciepło, że każdy kogo znam wygrzewa się przy niej. Spotkać kogoś takiego na swojej drodze to wielkie szczęście:)  kiedy zobaczyłam u niej ogromne krzaki hortensji wybłagałam cały bukiet. Szczęśliwa wracałam do domu ze świeża hortensją i zaniosłam ją do pracowni z myślą o tym , że za 5 minut siadam i robię wianek...dwa dni później ta myśl do mnie wróciła...udało się jeszcze ułożyć kwiaty, tak by nadać im kształt, ale było trudno, bo zaczęły się sypać. Tak to jest jak się ciągnie dwie sroki za ogon, a u mnie to już prawie cztery...
I tak na przekór brązom i czerwieni u mnie zagościła zieleń:)








a teraz wracam do ogrodu japońskiego:) , ale o tym innym razem!
pozdrawiam 
Basia

środa, października 03, 2012

Chwile dla siebie mijają szybko...

Moja przyjaciółka powiedziała mi kiedyś, że mając dzieci można sobie zaplanować tylko jedno, a mianowicie siedzenie w domu. Wczoraj z taka radości delektowałam się ciszą i samotnością, dziś nie przespałam nocy i z domu się nie ruszę na krok. Moje skarby są typowo jesienne, zasmarkane, pociągające i rozpalone. Tak więc dobrze jest podelektować się chwilą! Dziś jesień oglądamy z za szyby okna, pijemy herbatkę, syropki, leżymy w łóżku, ja zdzieram gardło czytając kolejną baśń Andersena. Plan iście szatański na jesienny dzień...
Dzisiaj zatem szybko ,tak jak obiecałam wczoraj, drugi wianek dla Megi





Muszelek mam przed domem całe pole, szpaki całą jesień objadały się ślimaczkami, a ich domki puste zostały. Pozbieraliśmy co ładniejsze i teraz zadomowiły się w wianuszku.  Wianek miał być w założeniu letni, ale że powstał na przełomie lata i jesieni i tak też się prezentuje dwojako. 

Jeszcze wczorajsza jesień złapana przeze mnie o poranku:




 Etatowa pielęgniarka wraca na dyżur:)

Miłego dnia!!


NA ZDROWIE


Ślachetne zdrowie, 
Nikt się nie dowie, 
Jako smakujesz, 
Aż się zepsujesz. 
Tam człowiek prawie 
Widzi na jawie 
I sam to powie, 
Że nic nad zdrowie 
Ani lepszego, 
Ani droższego;
Bo dobre mienie, 
Perły, kamienie, 
Także wiek młody 
I dar urody, 
Mieśca wysokie, 
Władze szerokie 
Dobre są, ale - 
Gdy zdrowie w cale. 
Gdzie nie masz siły, 
I świat niemiły. 
Klinocie drogi, 
Mój dom ubogi 
Oddany tobie 
Ulubuj sobie!

                                                                                       Jan Kochanowski