środa, sierpnia 01, 2012

Wakacje w Sarbinowie 2012


Możliwość spania do woli, kawa z siostrą o poranku, tydzień bez planowania posiłków, powrót do dzieciństwa -babington, siatka...spacery, zachody słońca, nawet jeden poranny samotny spacer brzegiem morza...jednak jeszcze zbyt mało by poczuć się zregenerowanym, zwłaszcza że dzieci się pochorowały mimo upałów,  a wszelki kicz typu salony gier i dmuchane place zabaw i inne gadżety służące do zabicia czasu dla dzieci i młodzieży, czyniły nasze wyjścia z ośrodka polem bitewnym z naszym ośmiolatkiem...ale było cudnie i szkoda, że tak krótko...













miłego dnia...

2 komentarze:

Madeleine pisze...

rozmarzyłam się...

florysztuka pisze...

o ja też:)