Sekretny język kwiatów...

Wakacje powoli dobiegają końca, zapowiedzią  tego są chłodne wieczory i poranki, a także mój prywatny zapowiadacz pogody tj. Boczek- nasz kot cudowny i przemądry. Zawsze, gdy noc zapowiada się zimna lub deszczowa nie wychodzi z domu albo siedzi przyklejony do szyby okna tarasowego.  Boczek ma nowego sąsiada ( tak jak  i my :) ten drugi to kot rasowy, drogi...zaczynam się zastanawiać, czy aby nie ubezpieczyć się na wypadek, gdyby moja nieobliczalna sunia go dopadła albo co gorsza Boczuś nie postanowił wyznaczyć nowej granicy:) żarty żartami, ale to przecież i tylko zwierzęta:)!! Wczoraj na przykład Boczek i ten Nowy  siedzieli na przeciw siebie i siedzieli, i siedzieli, aż się bałam...a tak na marginesie czy na koty się gwizda?? Bynajmniej Boczek od trzech dni wraca do domu ok 22.30- zegarek mogę wraz z nim nastawiać i śpi do 8.20!! Cokolwiek to oznacza to zapewne nie jest lato:) ale o jesieni kiedy indziej...
Dziś coś zupełnie niecodziennego na moim blogu, ale jak wiadomo różne różności czynię by się w domu nie nudzić...a nuda czasem przychodzi nawet jak ma się dwoje cudownych, podrośniętych, samodzielnych i samoobsługowych dzieci, o tym też kiedy indziej...
Mianowicie recenzja książki. Kierunku studiów nie wybierałam świadomie...chciałam iść na historię, ale po drodze zostałam zwerbowana  i w mojej świadomości ktoś zasiał ziarenko-ja =nauczyciel... W tym czasie nikt nie zastanawiał się czy  mam powołanie, ważne było że to dobra praca dla kobiety...dwa miesiące wakacji jak to pokutuje w postrzeganiu tego zawodu...powołanie miałam do czytania książek i tak zaczęłam się szkolić na nauczyciela- co w moim wolnym tłumaczeniu znaczyło- legalne czytanie książek!! ... z tych całych moich szkoleń na nauczyciela rzemieślnika, potem bibliotekarza -biblioterapeuty jedyne co zostało to miłość do czytania książek niestety nie wszystkich-ten wyższy kaliber jest już nie dla mnie... to tyle tytułem wstępu i wytłumaczenia dlaczego recenzja...

Książka zakupiona na wakacje, w promocji cenowej, przez przypadek, troszkę z ciekawości...Tytuł  "Sekretny język kwiatów", autor Vanessa Diffenbaugh- Świat Książki 2011 Warszawa.  http://www.weltbild.pl/sekretny-jezyk-kwiatow_p90081027.html
 Z tyłu  okładki rekomendacja Katarzyny Zielińskiej i Marty Gessler ( ta druga to właścicielka Warsztatu Woni) Książka polecana przez Bluszcz, radio Kolor, Oliwie i Polki.pl .

Historia głównej bohaterki Victorii jest tak bolesna, trudna,  że często książkę musiałam odłożyć na chwilę by ochłonąć...Bohaterka ma ogromne tendencje do autodestrukcji, ludzie których spotyka  o dziwo chcą jej dobra, a ona z tym wszystkim co jej dają nie potrafi zrobić nic...do czasu aż kwiaty stają się jej sensem życia...czasami działania Victorii były dla mnie tak irracjonalne, że byłam na nią wściekła,  że miałam ochotę odłożyć tę książkę, ale potem łzy leciały mi z oczu...bo każdy z nas ma swoją historię  i Ci z normalnych rodzin mają swoją traumę i tacy jak ja, całe niemal życie bez mamy, z rodziną na bakier, nieufająca już nikomu oraz  tacy, których rodzice rozeszli się,  i tak dalej-każdy z nas  również popełnia swoje błędy. Sztuką jest wzniesienie poza tą traumę i sztuką jest odnaleźć coś dla siebie, swoją niszę, być w czymś dobrym i czuć się dobrze ze sobą...do tych wszystkich przemyśleń dodajmy wiktoriański język kwiatów. Kwiaty mówią "kocham Cię" lub " nienawidzę", tylko kto dziś na to zwraca uwagę?  Czy któraś z Was spotkała się z mową kwiatów w swojej ulubionej kwiaciarni? i właśnie z powodu tego języka kwiatów recenzja tejże książki na moim blogu:) Czy polecam? Tak. Czy warto? przekonajcie się same...ja tą książkę będę mieć zawsze pod ręką.



Bluszcz- wierność, wieczna miłość lub przyjaźń.

udanej nocki
Basia

Komentarze

Magda pisze…
żółta róża - zazdrość?
kwiaty najwięcej mówią,gdy korzeniami tkwią w ziemi w swoim naturalnym środowisku. Być może się narażę;) ale strasznie mi szkoda ciętych kwiatów, wolałabym już gdyby ktoś mnie wziął np do rosarium, albo na łąkę


pozdrawiam jeszcze wakacyjnie:)
florysztuka pisze…
Magdo:) nie narazisz się:) ja też kwiaty najbardziej uwielbiam w naturalnym środowisku, ale tak jak ze wszystkim na świecie mamy również kwiaty cięte:)a te są po to by cieszyć oko i duszę człowieka. to tak jak z grzybami najpiękniejsze są w lesie, ale najsmaczniejsze na talerzu:) u mnie też jeszcze wakacje!!
bebeluszek pisze…
Ciekawe co oznaczają moje ulubione żółte lwie paszcze? p.s. W czarnym Lesie też już jesienią pachnie. Zwłaszcza na dalekich leśnych ścieżkach. Ukochy!
megimoher pisze…
widzę, że zrobiła na tobie wrażenie... powinnam kupić czy mi pożyczysz?

Popularne posty