piątek, sierpnia 31, 2012

Candy:))

  Witajcie!!
Postanowiłam wykonać drugi taki sam wianek i obdarować nim kogoś. Zasady candy jak u wszystkich zostawić komentarz pod postem, wkleić u siebie banerek, dodać do ulubionych to też byłoby miło:) lub zapraszam na FB na stronę pracowni
http://www.facebook.com/photo.php?fbid=218076341655363&set=a.203617626434568.43292.194305590699105&type=1&theater

można zapisywać się do 7 września!! może siódemka okaże się dla kogoś szczęśliwa:)

zapraszam do zabawy!!
Basia

środa, sierpnia 29, 2012

nie to jeszcze nie jesień!!

Wiem, że zaraz ktoś powie co ona z tą jesienią!! nie da się ukryć, że już za chwilę ona stanie się faktem, a lato i wakacje przejdą do historii:) sama jeszcze korzystam z ostatnich chwil i ciepła, wysiaduje na tarasie, pracuje w ogrodzie i wciągam nosem lato... ale chcę Wam pokazać wianek leśny-pachnący grzybami!! Mech, żołędzie, kora, żołędzie i uwaga suszone podgrzybki!! Pachnie rewelacyjnie:) zrobiłam go dla bardzo bliskiej mi osoby:) mam nadzieje, że będzie jej przypominał właśnie mnie. 

niedziela, sierpnia 26, 2012

Dekoracja z astrów

W ogrodzie zaczynają się przygotowania do jesieni. Astry pięknie kwitną, jarzębina czerwienieje, noce coraz chłodniejsze mimo upałów w dzień.  Chciałabym Wam pokazać dekoracje na stół na jedną zapewne z ostatnich imprez ogrodowych. Kora, astry, troszkę gipsówki, mech i jarzębina oraz parę innych ogrodowych roślinek. Wszystko włożone do gąbki na kawałku kory, a obok korzenie przywiezione parę lat temu z lasu, wyczyszczone i polakierowane- moje ulubione leśne trwałe zbiory  

środa, sierpnia 22, 2012

Magazyn Urwiskowo nr 2

 Z ogromną radością informuję Was o kolejnym numerze magazynu " Urwiskowo"-jeszcze bardziej kolorowy, jeszcze bardziej ciekawy!! Polecam i zapraszam do wspólnej zabawy!!
http://issuu.com/urwiskowo/docs/magazynurwiskowo-2-2012-sierpien
 możecie tam poczytać moje artykuły "Powietrze" str.22,  "Nadchodzi Jesień" str.27 oraz drugą część bajki ekologicznej o kotce Tusi- "Przygoda na szczycie ulubionej górki" str.37 oraz wiele innych propozycji zabaw, przepisów kulinarnych i recenzji książeczek.




wtorek, sierpnia 21, 2012

wakacje z farbami post roboczy




Powstała zawieszka do kompletu wianka z muszelkami.  Do końca nie jestem z niej zadowolona, ale brak mi czasu na jej poprawę. Zawiesiłam też bardzo starą dekorację, którą dostałam od przyjaciółki w dzieciństwie. Malowanie prawie skończone dziś ostatnia warstwa farby w przedpokoju i już, zostanie tylko góra...dół domu jest czysty i nowy. 







Teraz czuję się niemal jak u siebie:) uwielbiam wszelkie brązy i odmiany czekolady, więc teraz mam kuchnie w kolorze ciepłego kakao o przedpokój w kolorze kwitnącej magnolii, jagodowy mus i szary klasyczny, niestety zdjęcia nie do końca oddają urok nowego wnętrza.
Teraz mój dom mnie przytula:)

Jak u Was po burzy? Moje słoneczniki leżą połamane:( zostało mi tylko wspomnienie po nich w postaci zdjęć





niedziela, sierpnia 19, 2012

Wrocławskie Zoo

Sposób na nudę w wakacje...

Ile razy można odwiedzać Zoo? nie nudzić się i dobrze się w nim bawić? Co roku w wakacje!! Moje dzieci uwielbiają wycieczki do Zoo, ja zresztą też, bo przez ostatnie 8 lat jestem w nim co roku. Z ogromnym zainteresowaniem obserwuje zachodzące w nim zmiany, nowatorskie pomysły, życzliwość obsługi, nowe zwierzęta i coraz bardziej polepszające się ich warunki bytowania w naszym Zoo.

sobota, sierpnia 18, 2012

Coś zamiast lawendy? tak zatrwian tatarski!

Dziś zapowiadają upał:) oby ...wczorajszy nocny spacer z psem poskutkował u mnie dzisiejszym bólem gardła, było 13 stopni i wszechogarniająca mgła. Kuchnia dostała kolor ciepłego kakao, po ustawieniu wszystkiego na miejsce, wymyciu okien, podłóg i powrocie do rzeczywistości, brakowało mi na moim blacie dekoracji. Wianek potrzebny od zaraz:) i tak powstał taki wianek z zatrwianu tatarskiego!






lawenda też jest:) 
miłego dnia
Basia

ps. byliśmy w Zoo o tym opowiem jutro:)

środa, sierpnia 15, 2012

Sekretny język kwiatów...

Wakacje powoli dobiegają końca, zapowiedzią  tego są chłodne wieczory i poranki, a także mój prywatny zapowiadacz pogody tj. Boczek- nasz kot cudowny i przemądry. Zawsze, gdy noc zapowiada się zimna lub deszczowa nie wychodzi z domu albo siedzi przyklejony do szyby okna tarasowego.  Boczek ma nowego sąsiada ( tak jak  i my :) ten drugi to kot rasowy, drogi...zaczynam się zastanawiać, czy aby nie ubezpieczyć się na wypadek, gdyby moja nieobliczalna sunia go dopadła albo co gorsza Boczuś nie postanowił wyznaczyć nowej granicy:) żarty żartami, ale to przecież i tylko zwierzęta:)!! Wczoraj na przykład Boczek i ten Nowy  siedzieli na przeciw siebie i siedzieli, i siedzieli, aż się bałam...a tak na marginesie czy na koty się gwizda?? Bynajmniej Boczek od trzech dni wraca do domu ok 22.30- zegarek mogę wraz z nim nastawiać i śpi do 8.20!! Cokolwiek to oznacza to zapewne nie jest lato:) ale o jesieni kiedy indziej...
Dziś coś zupełnie niecodziennego na moim blogu, ale jak wiadomo różne różności czynię by się w domu nie nudzić...a nuda czasem przychodzi nawet jak ma się dwoje cudownych, podrośniętych, samodzielnych i samoobsługowych dzieci, o tym też kiedy indziej...
Mianowicie recenzja książki. Kierunku studiów nie wybierałam świadomie...chciałam iść na historię, ale po drodze zostałam zwerbowana  i w mojej świadomości ktoś zasiał ziarenko-ja =nauczyciel... W tym czasie nikt nie zastanawiał się czy  mam powołanie, ważne było że to dobra praca dla kobiety...dwa miesiące wakacji jak to pokutuje w postrzeganiu tego zawodu...powołanie miałam do czytania książek i tak zaczęłam się szkolić na nauczyciela- co w moim wolnym tłumaczeniu znaczyło- legalne czytanie książek!! ... z tych całych moich szkoleń na nauczyciela rzemieślnika, potem bibliotekarza -biblioterapeuty jedyne co zostało to miłość do czytania książek niestety nie wszystkich-ten wyższy kaliber jest już nie dla mnie... to tyle tytułem wstępu i wytłumaczenia dlaczego recenzja...

Książka zakupiona na wakacje, w promocji cenowej, przez przypadek, troszkę z ciekawości...Tytuł  "Sekretny język kwiatów", autor Vanessa Diffenbaugh- Świat Książki 2011 Warszawa.  http://www.weltbild.pl/sekretny-jezyk-kwiatow_p90081027.html
 Z tyłu  okładki rekomendacja Katarzyny Zielińskiej i Marty Gessler ( ta druga to właścicielka Warsztatu Woni) Książka polecana przez Bluszcz, radio Kolor, Oliwie i Polki.pl .

Historia głównej bohaterki Victorii jest tak bolesna, trudna,  że często książkę musiałam odłożyć na chwilę by ochłonąć...Bohaterka ma ogromne tendencje do autodestrukcji, ludzie których spotyka  o dziwo chcą jej dobra, a ona z tym wszystkim co jej dają nie potrafi zrobić nic...do czasu aż kwiaty stają się jej sensem życia...czasami działania Victorii były dla mnie tak irracjonalne, że byłam na nią wściekła,  że miałam ochotę odłożyć tę książkę, ale potem łzy leciały mi z oczu...bo każdy z nas ma swoją historię  i Ci z normalnych rodzin mają swoją traumę i tacy jak ja, całe niemal życie bez mamy, z rodziną na bakier, nieufająca już nikomu oraz  tacy, których rodzice rozeszli się,  i tak dalej-każdy z nas  również popełnia swoje błędy. Sztuką jest wzniesienie poza tą traumę i sztuką jest odnaleźć coś dla siebie, swoją niszę, być w czymś dobrym i czuć się dobrze ze sobą...do tych wszystkich przemyśleń dodajmy wiktoriański język kwiatów. Kwiaty mówią "kocham Cię" lub " nienawidzę", tylko kto dziś na to zwraca uwagę?  Czy któraś z Was spotkała się z mową kwiatów w swojej ulubionej kwiaciarni? i właśnie z powodu tego języka kwiatów recenzja tejże książki na moim blogu:) Czy polecam? Tak. Czy warto? przekonajcie się same...ja tą książkę będę mieć zawsze pod ręką.



Bluszcz- wierność, wieczna miłość lub przyjaźń.

udanej nocki
Basia

czwartek, sierpnia 09, 2012

Pamiętacie motylka?

Od poniedziałku mam w domu remont. Codziennie o 7 rano zajeżdża do nas ekipa 5 Panów i do 20 robią nam elewacje domu. Oj dzieje się, dzieje... Jednak , żeby nie było nudno ja też zaczęłam malować:) a mianowicie maluje mój salon...całe 36 m2, maluje od wczoraj sama:) rąk nie czuje, nosa nie czuje, kręgosłupa też nie czuje...ale biel już mi się znudziła, więc wprowadzam do mojego życia nowe barwy, jako pierwsza pojawiła się szarość, zaraz za nią przycupnie na jednej ścianie jagodowy mus. Jeśli efekt będzie wymierny do moich oczekiwań oraz zdolności malarskich nie omieszkam się pochwalić:))
Wakacje zbliżają się ku końcowi, mam jednak wrażenie, że nie wszystko się jeszcze wydarzyło...
Tymczasem pragnę się pochwalić, bo wygrałam nagrodę książkową w konkursie fotograficznymi na portalu www.zielonyogrodek.pl.Pewnej nocy nie mogłam spać:) i założyłam sobie tam konto i dodałam swoje zdjęcia:) Pamiętacie motylka?



latając rozdaje duszę
ulatując zabiera nadzieje
cieszy oko kolorem
przypomina o szarości codzienności
złap swojego motyla
miej go zawsze pod ręką
niech Ci daje nadzieje i swe ulotne piękno





http://galeria.zielonyogrodek.pl/Zdjecie/2535-kepki.html#imgHeader

Chwilę przed remontem wybraliśmy się na lody, spacer po Rynku i do kina na Epokę Lodowcową- film rewelacyjny, jestem jego fanką, odkąd mąż zabrał mnie na pierwszą część- na trzeciej randce:) dzieci też bardzo lubią:) I znowu te Krasnale-nowe, odkryte na ostatniej wyprawie!!


Para młoda pod Pałacem Ślubów

                                                  kinomaniak pod Heliosem
                                                    Wodziarz na Rynku
                                                  Krasnal Gołębnik
                                                      Murarz
                                                    Lodziarz i nasze ulubione lody w Bartonie





miłego dnia!!

wtorek, sierpnia 07, 2012

Bardzo lubię... aniołki

Bardzo lubię, bardzo...czytać książki, robić zdjęcia, wędrować do kina, prowadzić konwersacje do białego rana o życiu, snuć plany i dziergać marzenia...Wakacje to czas by móc robić to wszystko albo nic i tez jest dobrze pod warunkiem, że tego od życia oczekujemy. Z tych wakacji wróciłam do domu z wyjątkową chandrą...i nic w wyżej wymienionych "ulubionych" nie sprawiało mi przyjemności. Lekarstwo znalazło się jedno...aniołki, dwa dni i powstały takie maleństwa!!


Dla Ewy, naszego małego cudu!!






podziękowania dla rodziców chrzestnych i gości...

a jeszcze wcześniej robiłam małego aniołka dla Tobiaszka

bardzo lubię robić aniołki:) niestety na tym etapie przygody z masą solną jestem jeszcze odtwórcza i ogromną inspiracją dla mnie jest blog www.sztukaniepowazna.blogspot.com, osobiści uważam, że Natalia robi najpiękniejsze aniołki:))

miłego wieczoru
Basia

sobota, sierpnia 04, 2012

Wianek z muszelek

Greckie plaże zwiedzaliśmy w zeszłym roku. Do domu przywiozłam reklamówkę muszelek, zapach ich był delikatnie mówiąc nieprzyjemny, reklamówka przezimowała na tarasie, raczej skazana na zapomnienie...nie było chętnego na wyczyszczenie muszelek, choć te przy zbieraniu wydawały się takie cudowne...nadeszła wiosna, przy sprzątaniu tarasu znalazłam reklamówkę i przyszło olśnienie...wianek z muszli...zima wyczyściła muszelki, ja je tylko odświeżyłam. Teraz możemy podziwiać nasze znaleziska i wspominać wieczory na Krecie.



Wianek z muszelek:






Kupiłam specjalny podkład o jednolitej fakturze, spryskałam go lakierem bezbarwnym,dwukrotnie, aby nie wchłaniał wody. Następnie przykleiłam muszelki klejem na gorąco.
Wianek znalazł honorowe miejsce na półce w naszej łazience. Muszelek jeszcze mi zostało i myślę jak zrobić śliczne wieszadełko do kompletu:)

Miłego dnia!