Wakacyjne poszukiwanie Krasnali

Jeśli mało mnie wszędzie tzn. u psiółki na kawie, w kinie, w necie i we własnym łóżku może oznaczać to tylko jedno, że wakacje mamy w pełni.
 Mój mąż śmieje się, że raz w roku trzeba troszkę popracować:) więc ja rodzinny kaowiec planuje codziennie każdy dzień- planuje jedzenie, sprzątanie i gotowanie-no ale to zupełna normalka, najwięcej planowania jest w organizacji zajęć moim dzieciom! tak mama od wszystkiego-gram w nogę, czeszę lalki, robię ogniska, jeżdżę rowerem( choć nie powinnam:)) odpowiadam na sto pytań do, i zwiedzam Wrocław, a za chwilę jadę nad nasze kochane morze, nad którym nie byłam od dwóch lat. Wracamy do miejsca, gdzie spędziliśmy pierwsze wspólne wakacje jako para, nawet pensjonat ten sam...wracam tam z utęsknieniem i dużą nadzieją na ponowne "wejście do tej samej rzeki" choć wiem, że to nie możliwe:) sentyment bierze górę:)
Jestem fanką Wrocławia. Mając 19 lat spakowałam się i wyjechałam na studia właśnie tu do wymarzonego miasta. Pierwsze mieszkanie wynajmowałam z przyjaciółką na Placu Zgody w tzw Trójkącie, jednej z najbardziej zniszczonej przez powódź dzielnicy. Potem przeniosłyśmy się na inne mieszkanie i tam zaczęła się prawdziwa przygoda z Wrocławiem w tle. Dziś moje dzieci zwiedzają ze mną nasze miasto i kochają je bardzo:)
dla nas to najpiękniejsze miasto na świecie:))

U nas nie można się nudzić:) a jak zająć dzieciom skutecznie czas na parę godzin?? Wystarczy wybrać się z dziećmi na poszukiwanie Krasnali!! Jest ich we Wrocławiu 212 !! W pierwszej fazie zapisałam dzieci na wspólne zwiedzanie z przewodnikiem, mieliśmy dołączyć do 25 osobowej grupy dzieci z półkolonii. Jednak skutecznie odstraszyły nas opiekunki grupy, które były dla dzieci delikatnie mówiąc niemiłe. Kacper po paru tekstach Młodej Pani, poprosił mnie byśmy zrezygnowali i sami wybrali się na poszukiwanie. Dla mnie ok. Zanim pojawiła się Pani przewodnik ruszyliśmy do kamieniczek Jasia i Małgosi po mapę, za całe 5 zł.
Uwaga w sklepiku z pamiątkami można się zakrasnalić...tam z wizerunkiem Krasnala można kupić chyba wszystko- kartki, kubki, breloczki, zakładki, serwetki, magnesy na lodówkę, obrazki...no po prostu rewelacja!!
a potem zaczynamy!! nam w dwie i pół godziny udało się znaleźć 55 sztuk, oczywiście kilkanaście już widzieliśmy. Pokażę Wam tylko parę!! :)
Strażak i Pożarek


                                                    Opiłek i Ogorzałek

                                                 Życzliwek


                                                         Motocyklista



Słupnik


Więziennik

                                                         
                                                    Obieżysmak


Profesorek

a na koniec wspinaczka na wieżę widokową Kościoła św. Elżbiety i takie widoki



a potem jeszcze na Jatki  i wracamy do domu
                                                         Rzeźnik


Wróciliśmy do domu wyczerpani, ale dzieci były mega szczęśliwe!! Radość z odnalezienia nowych krasnali i zdobyte umiejętności posługiwania się mapą- bezcenne!!

Mam nadzieje, że nie zanudziłam Was Krasnalami:)
Basia

Komentarze

Nasza Polana pisze…
Hej, nie miałam świadomości że Wrocław taki zakrasnalony :-). Rewelacja! Ja też lubię to miasto choć nigdy w nim nie mieszkałam. :-) pozdrowienia.
ps. nie, nie zanudziłaś :-)
Madeleine pisze…
Wrocław moje miasto!
Talibra pisze…
Świetny pomysł na zajęcie dzieciaków a i Ty przypomniałaś sobie miasto :)
Krasnalki cudowne, nie sądziłam, że tyle ich we Wrocławiu mieszka :)
Pozdrawiam, udanego wypoczynku nad morzem i słonecznej pogody.
florysztuka pisze…
Cieszę się, że tak się relacja z poszukiwania Krasnali spodobała:) My je uwielbiamy!!

Popularne posty