Na powitanie Nowego Roku:))

A....tygodnie przygotowań i co? już po... i jak tu się zebrać w sobie i lubić siebie po świętach, taką o parę kg większą, taką leniwą, zakatarzoną? dzieci szaleją po domu, dzieci zaprzyjaźnione też szaleją po domu...pies , że szalony to wiemy od dawna, ale jakoś od dwóch dni jakby normalny, udaje kota i wchodzi do kanapy...kot zajął moje miejsce i pyrka...tak Megii dalej pyrka...aby przyjąć gości zmusiłam się do ogarnięcia pracowni, co ograniczyło się do wrzucenia wszystkiego do jednego kartonu...który nadal na mnie czeka...pierniczki już prawie wyszły , cukierki dyndają na choince, litry herbaty z miodem i imbirem wypijam...zaliczyłam dziś kino i "tupot małych stóp"- w życiu tak się nie bałam na bajce...a wiecie , że mój świerk wcale się nie sypie!! wcale!! za to czekają na mnie kolejne sterty prania i prasowania...no ale zanim zacznę to robić, muszę zauważyć, ba muszę się sama przed sobą przyznać, że kończy się najlepszy rok w moim życiu ( pomijając te lata w których rodziłam dzieci, ale ten był inny, był najlepszy w innym znaczeniu), w którym działo się wszystko po mojej myśli, minął rok od mojego ostatniego ataku przepuchliny kręgosłupa, która odbiera mi siły i chęci do życia...dzieci są zdrowe, wesołe, dobrze się rozwijają, ja spełniam się we wszystkich dziedzinach jakie mnie interesują, dlatego szkoda mi tego roku...no chciałabym ,aby trwał jeszcze...tak a nowy jaki będzie?? to zależy ode mnie, nie od przeznaczenia, nie od Majów, nie od kosmitów, ode mnie...nie od wróżki...ode mnie... mam tylko jedno postanowienie noworoczne- czerpać z życia garściami!!!w tym roku miałam takie samo postanowienie i udało się:)) dlatego mam kota i psa, poznałam masę wspaniałych osób,zbuntowałam się w kilku kwestiach i postawiłam na swoim, zrezygnowałam z toksycznych znajomości, zadbałam o własny rozwój intelektualny,fizyczny i psychiczny, polubiłam siebie, trochę to trwało i zapewne nie jest dane mi na całe życie, ale to już zależy ode mnie:)) śmiało mogę sobie powiedzieć, ze to był mój rok,dobra tyle podsumowań tego 2011... 


Siedzenie z dziećmi w domu to nie wakacje  i każda mama, która dba o to by dzieci wyniosły  z domu coś więcej niż sztućce przyzna mi rację:)) bo dzień zaczyna się o 6.30, a kończy grubo po północy, zwłaszcza jak się chce np. poczytać, obejrzeć coś tzw. ambitnego, bo tylko późnymi nocami dają coś takiego...a już ferie z dziećmi są po prostu torem przeszkód... zaczyna się od śniadania, kończy na "Mamo możesz mnie dziś położyć spać, chcę porozmawiać o życiu..."- ło matko i dodam ma tylko 7 lat...rozmowa o życiu zaczyna się od a dlaczego? i kończy się na- ale dlaczego??szczęście trwa nadal mimo rozdzielania walczących, kłócących się o kredkę, kartkę, papier, nożyczki, keczup, kto ładniej śpiewa, kto szybciej zje- nie zjada nikt...sprzątanie trwa cały dzień, a spacer z psem w deszczu okazuje się często wybawieniem z opresji...ale są fajne chwile np. kiedy jedzie się tramwajem  ze swoimi cudownymi  aniołkami, którym wszyscy ustępują miejsca, mimo iż jest straszny tłok, w ręku trzymając skasowane bilety kiedy to córka woła-" mamo, ale nie skasowałaś biletów!! dlaczego nie skasowałaś biletów?"  kto to widział???wszystkie oczy spoglądają na mnie wiadomo jak, a ja no cóż skasowałam 6 przystanków wcześniej...widzisz......albo np. mamo dlaczego my pochodzimy od małpy a nie od pingwinów??? bo np.  jesteśmy żyworodni a nie jajorodni... do tego mamo potrzeba nitkę!! jaką nitkę????, bo trzeba zaszyć brzuch....tak....albo mamo jesteś głupia i masz brzydkie sukienki , ale jak mi dasz czekoladkę to dalej będę Ciebie  kochać....albo mamo obejrzyj ze mną  H. P.?? i oglądamy razem do nocy...wtuleni:))tak są też fajne momenty zwłaszcza jak przyjeżdżają przyjaciółki z dziećmi i pijesz kawę rozkładając życie na części pierwsze...a kiedy przychodzi chwila nudy, zawsze można zrobić coś ciekawego na powitanie Nowego Roku, tego który przyniesie nam same piękne, kolorowe dni, tego z którego będziemy czerpać garściami...trzeba go odpowiednio przywitać.........

















muszę jeszcze obmyślić menu i w tym Roku powitam Nowy Rok 2012 w domu, dam dzieciom buziaka i potańczę przy nieśmiertelnej Abbie ,wraz z mężem i siostrą oraz jej rodzinką:))będzie fajnie:))
A Wam , życzę jednego na ten Nowy ROK, umiejętności brania życia garściami!!!


Buziaki Basia:))

Komentarze

megimoher pisze…
jak pięknie napisane i jak dobrze, że ci się 2011 podobał! jak się cieszę, że tak ładnie o sobie i życiu myślisz!
Wiktorianpl pisze…
Wspaniale napisane, dajesz do myślenia i w końcu o to chodziło ;) Dzieci masz cudowne (nie ma jak dzieci - z problemami i bez ale zawsze nasze, jedyne i kochane). Z takim podejściem jakie masz na pewno nowy rok przyniesie Ci wiele dobrego. My życzymy Ci samych wspaniałości w Nowym 2012 Roku, pozytywnych zdarzeń, uśmiechu, wiary, wytrwałości, spełnienia wszelkich zamierzeń (tych najmniejszych i większych również). Wspaniałej sylwestrowej atmosfery w gronie ukochanej rodzinki :) Serdeczności dla Ciebie florysztuko !
AGATKA pisze…
Na zbliżający się Nowy Rok niechaj Chrystusa siła niepojęta, rozjaśni każdy życia mrok. A gdy zapłoną sztuczne ognie i płynie piękna nutka, idzie Nowy Rok, stary już umyka; więc wzniesiemy puchary, przetańczymy do rana, niech los nam nie szczędzi kawioru i szampana. Oby Nowy Rok byt dla Ciebie najlepszy, żeby przyszły same jasne dni, żeby sny były kolorowe, wieczory pełne nadziei, a poranki beztroskie .Stary rok odchodzi wielkimi krokami, niech więc wszystkie złe chwile zostaną za nami. Nowy niech Ci przyniesie dużo zdrowia, wiele radości a przede wszystkim szczęścia w miłości. Szczęśliwego Nowego Roku!
Grodzia pisze…
PIĘKNE słowa,
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku:)!
Talibra pisze…
Basiu myślę, że Nowy Rok nie będzie gorszy od Starego :)
I przyniesie Tobie i Twojej rodzinie dużo wspaniałych chwil i dużo radości.Życzę Ci tego z całego serca!
Pozdrawiam serdecznie.
Mamuśki pisze…
Ale piękne maski :)

Popularne posty