co tam słychać u Fryderyka?:))

Ach, mamo kiedy znowu opowiesz nam coś o Fryderyku??no właśnie?
Dziś nie ma wianków, ale powrót do skrzata:))wczorajsza bajka spisana niemal na kolanie dla potomnych oczywiście i dla wprawek literackich:))



Rozdział trzeci Fryderyk i dwie różne historie...

Zima zbliżała się nieuchronnie ,a do tego bardzo szybko. Dni były krótkie, noce coraz dłuższe,  a wieczory dłużyły się Fryderykowi w nieskończoność. Dlatego piekł ciasteczka, czytał książki ,które dostał od wuja Leona, kiedy odwiedził go w te wakacje i coraz częściej wyglądał przez okno czy czasem nie pada już pierwszy śnieg. Pewnego popołudnia kiedy już robiło się bardzo szaro na dworze, skrzat postanowił wybrać się na przechadzkę i odwiedzić rodzinę lisów, która miała norę nieopodal wielkiego dębu. Lisia rodzina  była liczna i wielopokoleniowa. W jednej norce mieszkała babcia lisica i jej córka wraz z mężem i ich trójką dzieci.Ta rodzina była bardzo wyjątkowa. Zaraz zapytacie dlaczego??otóż te lisy  nigdy nie jadały mięsa!!!żywiły się bardzo zdrowo, jadły rośliny i jagody czasem jakieś jajeczko, ale nigdy nie krzywdziły innych zwierząt. Było to związane ze starą historią ,kiedy to dziadek lis został ranny podczas corocznego polowania na lisy . Człowiek bowiem trzeciego  dnia listopada co roku obchodził święto patrona myśliwych  św. Huberta i  z tej okazji w lesie odbywało się wielkie polowanie na lisa. Tego dnia dziadek lis znalazł się na trasie myśliwych, pościg za lisem trwał parę godzin, a ranne zwierzę znalazło schronienie dzięki ptaszkom ,które zlitowały się nad nim i naskoczyły na psy czym zmyliły pościg.  Potem małe myszki ,wiewiórki i borsuki opiekowały się nim dopóki nie mógł chodzić. W tym czasie lis ,aby przeżyć jadł to co przynosiły mu zwierzaki czyli wszystko to co same jadły- jagody, ziarenka i roślinki. Stary lis był im bardzo wdzięczny za uratowanie życia dlatego obiecał, że jego rodzina już nigdy nie będzie jadła jego wybawców!! Tego dnia w norce u Lisów odbywało się coroczne przyjęcie na cześć  historii  starego lisa. Fryderyk został zaproszony do stołu i razem z lisimi dziećmi zajadał suszone owoce.  Małe lisy bardzo prosiły go o jakąś historię dlatego tego wieczoru skrzat opowiadał im różne rzeczy a między innymi  historię  zapominalskiej biedronki!!
Biedronka Ilonka latała całe dni po łące, z kwiatka na kwiatek, to tu to tam.  Na jednym z czerwonych maków spotkała swą przyjaciółkę, która aż krzyknęła ze zdziwienia –
O kochana , a gdzie Twoje kropeczki!!??? Gdzie się podziały kółka ,które Ciebie ozdabiały? Były takie piękne, czarne ,ozdobne…to do Ciebie nie podobne ,gdzieś zostawić swoje kropki…Bierdoneczko Iloneczko leć do nieba po kawałek chleba może znajdziesz swoje kropki, zostawione bibelotki…
Polatały, poszukały a wieczorem się rozstały… rankiem nasza Iloneczka wyruszyła do dzwoneczka ,ten zadzwonił, rosą łzy uronił i kropkami biedroneczkę przyozdobił ,morał taki z tej historii – nie na zawsze masz swe kropki, czasem same znikną z oczu by powrócić  i biedronkę pilnowania swoich rzeczy uczyć.


tu mieszka skrzat Fryderyk:))


a tu chodzi na spacery:))




Opowieść o biedronce powstała ku przestrodze dla mego syna:))który już trzy razy w tym roku zostawił w szkole swój strój na wf:))a o lisie jadającym roślinki hmm...chyba gdzieś kiedyś czytałam:))no cóż dziś miałam w domu lekcje tolerancji, bo dotarło do nas do domu słowo- murzyn, a ziarno  wiadomo ,aby dobrze rosło musi być zasiane:))
a i byliśmy w niedziele na Jarmarku na Rynku, mimo że planowałam iść tam w czwartek, ale jakoś tak wyszło:))było bardzooooo dużo ludzi, fotki może jutro:))
miłego dnia!!
Basia

Komentarze

Bryzeida pisze…
zapowiada się ciekawie!! rzucamy się z córami do czytania!
Bryzeida pisze…
Moje dziewczyny natychmiast podłapały. Starsza Zofka 3,5 twierdzi, że jest lisem, a młodsza Marusia 1,5 dzielnie ją naśladuje... Nawet nam pasuje do nazwiska. Myślałaś o ilustracjach do bajki??
naszapolana pisze…
pozdrowienia dla Was, Fryderyka i lisiej rodzinki :-)
aga melnik pisze…
Jestem pod wrażeniem! Jestem beznadziejna w wymyślaniu bajeczek, dlatego swoim dzieciaczkom ograniczałam się do czytania na dobranoc.Pozdrowionka!
Bryzeida pisze…
A dzisiaj w Trójce Pani językoznawca wypowiadała się o słowie Murzyn. Nie ma w nim nic złego, bo chociaż słowniki tłumaczą je na angielskie bardzo obraźliwe "niger" to wcale nie jest odpowiednik. Jeszcze się to na stronie nie ukazało, ale może za dzień będzie można posłuchać... http://www.polskieradio.pl/9/Audycja/7404

Popularne posty