piątek, lipca 22, 2011

środek lata

Lipiec -złoty środek lata,
wakacji początek,
z polnych kwiatów wianki plecie
piąte przez dziesiąte!!!

Umie lipiec słońcem przypiec,
umie zsyłać deszcze,
tylko strząsać jabłek w sadach
nie potrafi jeszcze.
                                  Jerzy Ficowski

Dosłownie cztery dni temu, bo w poniedziałkowe południe, zabrałam dzieci na wycieczke rowerową po okolicy. Słońce dało nam popalić, upał był niemiłosierny, świerszcze cykały w polu, żaby ukryły sie w mokradłach, a o ślimakach nikt nawet nie marzył...Zanim jednak wyruszyliśmy w teren upiekliśmy bułeczki orkiszowe z jagodami, zabwa była przednia, a piknik dzięki nim udał sie niesamowicie.Najpierw odwiedziliśmy naszych przyjaciół kucyki i konie dostały od nas całą reklamówke suszonego chlebka, dziękowały pogodnym rżeniem, ocierały się o rączki i choć na chwile wydawać by się mogło śmiały im się oczy.Aparat towarzyszył nam dopóki bateria działała , a to jego zapis, zapis bliskości naszej z naturą i ze sobą, bo kochamy się każdego dnia:)a dla tych co tęsknią za słoneczkiem pola złotem posypane...

























a że lato szybko mija i zbliża się nieuchronnie jesień przekonywała nas jarzębina i zielone żołędzie ,szyszki i klucze ptaków lecących nie wiadmomo dokąd.......


lato zostań dłużej:))


wtorek, lipca 19, 2011

ostatnie dwa dniu kursu , czyli florystyka ślubna

Ostatnie dwa dni kursu to florystyka ślubna, ta tematyka interesuje mnie najbardziej, jest jednocześnie inspirująca i bardzo ulotna. Założenie, że bukiet ślubny ma przetrwać jeden dzień ,powinno przejść do lamusa, bo coraz więcej Panien Młodych zostawia sobie bukiet albo suszy go i przekształca na obraz . Miłość zasuszona na wieki jest niczym w obliczu szybkiego rozwodu za porozumieniem stron....ale na tą chwile odłóżmy zbędne dywagacje i popatrzmy na totalnie odjechane  bukiety:)
Zacznę od mojej dekoracji auta:)mój projekt!!





do kościoła PM musi jechać już z bukietem:) a to moje propozycje:)
Glamelia , czyli róża z doklejanymi płatkami:))kiedyś te płatki drutowano!!!czas pracy?? hm mi to zajęło
godzinę i piętnaście minut:))ale jest średniej wielkości, bo podobno robią większe!!!

dziewczyny śmiały się, iż jest to nasze pierwsze i ostatnie zamówienie:))ale mi się taki bukiet podoba, wiec mam zamiar szkolić  się w tej technice:)
 następny bukiet to wiązanka ślubna zrobiona metodą drutowaną, niemal każdy kwiatek ma przedłużoną łodygę za pomocą drucika florystycznego, potem owiniętego taśmą florystyczną, po co??po to by móc wyginać kwiaty w różne strony.



następne były kule:)



a potem wachlarze:))



a kiedy bukiet już wybrany  należy jechać do kościoła, tu propozycja wystroju romantycznego, praca zbiorowa, cudowna grupa Anna,Zuzanna, P. Grażynka no i ja:)




była też mała dekoracja stołu

a potem praca dyplomowa na ocenę, by uzyskać kwalifikacje zawodowe bukieciarza


wiązanka dla P.M. w kształcie kuli z santinii i mikołajka,calan
hoe, trawy niedźwiedziej,a do tego butonierka, zaliczona na maksymalne 45 punktów do zdobycia, plus wyróżnienie za test z botaniki napisany ponad wymagania:) i tak zakończył się tydzień cudownych wakacji od szarej rzeczywistości:)
miłego dnia!!


poniedziałek, lipca 18, 2011

skrót weekendowy , czyli sie dzieje bardzo...

jako że ja w domu wysiedzieć latem nie umiem,piątek był pod znakiem Parku Południowego, gdzie zwykle jest mnóstwo ludzi i wcale nie głodnych kaczek oraz łabędzi, dla mnie kiedy mieszkałam blisko był to maraton wózkowy, moje dzieci często spały w parku, a gdy tylko postawiły pierwsze kroki i to trwa do dziś plac zabaw...""najfajniejsza forma spędzania czasu" co dla rodziców oznacza lekką nude bądź zawał serca......




no a potem wizyta ,kawa, ciasto , koty i cudowna osoba, wystarczy by wspaniale spędzić pare godzin... 
a sobota minęła pod hasłem zbieramy plony, przetwarzamy je i cieszymy sie np  z umytych okien i tego, ze tak fajnie widać na nich ślady dziecięcych rączek:)



czyli  powstał zupa cukiniowa, coś na kształt łódek faszerowanych , a dziś placuszki cukiniowe na obiad...
żyjmy chwilą , nawet jeśli pachnie cuknią:)


niedziela zagnała nas do Krasiejowa, by wzmacniać syna w przekonaniu, że zostanie paleontologiem, ruszyliśmy na wykopaliska do Jura Parku, polecam na nude choć moze nie koniecznie kiedy jest 33 stopne , a tam ani jednego drzewa, ale zabawa przednia:)





w telegraficznym skrócie:) z pozdrowieniami Basia
jutro florystyka ślubna, czyli ostatnia faza kursu:)