piątek, czerwca 24, 2011

niech żyją wakacje...

i tak to już jest pierwszy dzień wakacji zaliczony rano bieganie w takim pięknym otoczeniu



, a wieczorkiem impreza u teściowej i mega obżarstwo :)

poniedziałek, czerwca 20, 2011

zatrzymać się choć na chwile, zatrzymać chociaż chwile...

Straciłam lekko poczucie czasu, od mojego ostatniego wpisu minęło go tyle , że prawie nie pamiętam co było po drodze... ale od początku:) Wiosna przyniosła mi niesamowicie dużo radości, niesamowicie dużo szczęścia, miłych zajęć,ale i tu najważniejsze miłości. Każdy dzień od początku maja to chwile w ogrodzie, sadzenie nowych drzewek, krzaczków, kwiatków na tarasie, pierwsze wypite kawy wraz z akompaniamentem porannych ptaszków i wieczorne celebrowanie butelki wina i umiejętne manewrowanie ustami tak by nie połknąć komara:)wróciły również z komarami żaby i ich nocne koncerty...niestety wraz z pojawieniem się lata sarny przestały przychodzić na darmowe śniadanie...cóż no nie dziwie się, bo sama wolę to co mam pod nosem i często nie szukam dodatkowych wrażeń. A jednak czasami zatracamy się w jakiś dziwnych sytuacjach i potem dziwimy się, że o to skończyła sie już kolejna noc, a my oooo dopiero zamykamy oczy....








florysztuka
W moim życiu nadal dominują dzieci i ich wychowywanie,zwłaszcza te ostatnie miesiące są dla nas ważne...za dwa miesiące moja córeczka idzie do przedszkola.A co za tym idzie nasze relacje ulegną zmianie choć absolutnie nie pogorszeniu:)te wakacje będą dla nas ostatnimi wakacjami przed moją pracą i zmianami jakie będą nam wszystkim towarzyszyć. hmmm najbardziej przeżyje te zmiany mój mąż:))dlatego te dwa miesiące wykorzystam na maksa,aby nacieszyć sie dziećmi i dać im jak najwięcej by potem od września ciszyć sie , że staja sie coraz bardziej samodzielne:)))dlatego być może florysztuka zamieni sie w dziennik z naszych wakacji...no ale tylko na chwile.
Zimą kiedy zakładałam bloga szukałam w internecie inspiracji, florystyka mimo iż jestem po kursach nadal jest raczej moim hobby niż pracą zarobkową, zwłaszcza  kiedy pracuje sie chrytatywnie albo okazjonalnie. Jestem jednak na dobrej drodze, bo wiem czego w życiu chce a czego nie:)
a totalnie zainspirowała mnie http://prezentowisko.blogspot.com/ ,bo to u niej podpatrzyłam jak robi warsztaty dla dzieci  i idąc za ciosem zaproponowałam poprowadzenie takich warsztatów w klasie mojego syna z okazji dnia Matki:)Pani Nauczycielka zgodziła sie ,a dzieci no cóż były bardzo szczęśliwe!!!Klasa zero bawiła sie świetnie i zrobiła cudowne prace,które zyskały poklask w całej szkole!!dzieci w skupieniu pracowały przez prawie dwie godz. nie było wygłupów czy braku chęci, tu wszyscy chcieli stworzyć coś pięknego dla mamy. Najbardziej zadziwiającą mnie obserwacją było to, że najchętniej i najdokładniej swe prace wykonywali chłopcy!! Jeden zachowywał sie jak wykwalifikowany florysta!! był przekonany o tym co chce mieć w swoim bukiecie, a czego absolutnie w nim nie powinno być.A mamy ???były wzruszone i szczęśliwe, a ja hm załatwiłam sobie fajny bukiecik na Dzień Mamy cokolwiek inny niż naszyjnik z makaronu:)





Po Dniu Matki były wycieczki rowerowe z mapą w ręku,pikniki na łąkach, ogladanie startów samolotów, festyny szkolne i osiedlowe, pare grilii, bardzo fajnych spotkań np. z megimoher http://megimoher.blogspot.com/, która powiedziała mi coś co siedzi w mojej głowie i kiełkuje:)a potem był Dzień Dziecka i znowu zainspirowana blogiem http://lawendowydom.blogspot.com/, który uwielbiam zrobiłam dzieciom imprezke pt . dzień Indianina:) i tu zabawa dla mnie i dla dzieci wspaniała!!




a teraz hm zostałam poproszona na świadkową...a w związku z tym musze zorganizować wieczór panieński.Ponieważ do wszystkiego podchodzę bardzo poważnie, do tego zlecenia podeszłam z wiadomym smaczkiem:))dlatego od tygodnia w moim domu zorganizowałam firme do wieczorków panieńskich i przygotowywuje impreze według dzisiejszych standardów jednakże przy zachowaniu maksymalnej kultury i czci Panny Młodej, a co za tym idzie striptizera nie będzie!!ale za to będą różne konkursy, zabawy, słodkie ciasteczka z niespodzianką i prezenty- sprośne i zabawne,ale też bardzo potrzebne jak np . cukier na osłode życia jak i wałek na głowe niedobrego męża:)być może uda mi sie dostać zgode na wklejenie fotek ( oczywiście tych odpowiednich) i będzie jakaś mini fotorelacja:)za dwa tygodnie wesele, a potem zaczynam kolejny kurs florystyczny tym razem całotygodniowy.I już się nie moge doczekać!!!
A i jeszcze wraz z nadejściem wakacji mojego syna, gdy tylko nikt nie będzie musiał sie zrywać o 6.30 do szkoły ja codziennie o 7 rano planuje bieganie po moich okolicznych łąkach, a co za tym idzie świeże bułeczki codzień na śniadanie z miodem z pasieki od mojego taty...
ach udanych Wakacji!!!!!!!!!!!