sobota, grudnia 25, 2010

spokojnie




dziś jak lekki popołudniowy wiaterek jestem...spokojna, spokojnie, powolutku , delkatnie...rozczulam sie nad każdym elementem mojego świątecznego poranka...bo najpierw otuliły mnie malutkie rączki mojego dzieciątka, gorące rozgrzane i rozmyte oczka z choroby, małe ciałko wślizgnęło sie pod moją kołderke i wtuliło czule...potem z drugiej strony moje drugie dzieciątko wtuliło sie całym sobą w moje ciało i tak spaliśmy jeszcze całe 10 minut...potem ja przytuliłam sie do fuliżanki kawy i kawałka świątecznego sernika....a potem poprzytulam sie jeszcze...choinka świeci i pachnie ostały sie pod nią jeszcze prezenty dla przyjezdnej rodzinki... święta trwają i trwaj ta chwilo bo już za moment  kolejne święta przejdą do historii... acha i WESOŁYCH ŚWIĄT!!!

Brak komentarzy: