poniedziałek, grudnia 20, 2010

Jedno z moich ulubionych wspomnień to: leże na leśnej ziemi, wśród sosen, świerków i wszelkiej maści igliwia, czuje lekki dyskomfort, lekkie ukłucia, czuje też zapach sosenek...leże i spoglądam w niebo, skłębione obłoki popychane przez wiatr uciekają przed moim wzrokiem...chyba bardzo się śpieszyłam by dojść na polanke w środku lasu,bo oddech mam przyśpieszony, a może to podniecenie z powodu natury ,która mnie otacza, może lekki lęk przed tym,iż jestem zupełnie sama w lesie...leże i powoli uspokajam sie spoglądając  w niebo, w te chwiejące sie korony drzew, słucham ptaszków , szmerów, gwizdów, szeptów, a potem już tylko zbieram szyszki i jak zwykle objuczona wracam do domu z igliwiem we włosach...a niebo? niebo uspokaja mnie do dziś, wszechświat na jednym obłoczku...


edit grudzień 2011 ten wianek pokazuje jak przez rok zmieniło się moje podejście do kompozycji:)))
 2011r.
.

dziś pokazuje swój malutki wianuszek z szyszek...pachnący pamarńczą...
 2010r

miłego czytania i zapraszam do etykiety wianki zimowe:))
Basia

1 komentarz:

Beata Lipov pisze...

Wesołych Świąt, dużo radości, spokoju i miłości.